Skromność+ puka do państwowych spółek

PiS chce obciąć premie menedżerom firm z udziałem skarbu państwa, ale jeszcze nie wie — jak

Posłom pensje już obcięto, samorządowcy czekają w kolejce, ministrowie wpłacają nagrody na Caritas, a menedżerom państwowych spółek na razie się upiekło. Tymczasem Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości, w słynnym wystąpieniu zapowiadającym skromne czasy mówił również o nich.

Zobacz więcej

Jak wszyscy, to wszyscy: Na początku kwietnia Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości, zapowiedział, że „będzie skromniej”. Teraz partia myśli, jak nauczyć skromności państwowe firmy. fot Krystian Maj-Forum

— Zniesione zostaną wszelkie dodatkowe, poza pensją, świadczenia, jeśli chodzi o kierownictwa spółek skarbu państwa. Te dodatkowe świadczenia są często na poziomie pensji. Tego już nie będzie — mówił na początku kwietnia Jarosław Kaczyński.

Koledzy z partii wzięli to sobie do serca. Z naszych informacji wynika, że partia rządząca główkuje, jak wprowadzić słowa prezesa w życie. Może się tym zająć na dzisiejszym posiedzeniu komitetu politycznego.

Lepiej się nie stawiać

Jeszcze w kwietniu nasi rozmówcy spekulowali, że Jarosławowi Kaczyńskiemu chodziło o obcięcie świadczeń dodatkowych, takich jak auta służbowe, mieszkania czy pakietu medyczne. Dziś uważają, że chodziło o premie. Moment na główkowanie jest szczególny, bo przypada na okres zatwierdzania sprawozdań za 2017 r., udzielania absolutoriów i, w konsekwencji, przyznawania premii. Są spółki, które premie menedżerom już wypłaciły. Mieliby je oddawać jak ministrowie? Są też spółki, których zarządy na wypłatę dopieroczekają. Ponadto są spółki, w których walne zgromadzenia zostały przesunięte lub przerwane właśnie z powodu politycznego główkowania nad kwestią premii.

— Usłyszałem, że trwają prace nad zmianą wynagrodzeń. Zrealizowałem wszystkie punkty zaplanowane na 2017 r. i oczekuję premii. Podobno osoby, które będą się „stawiać”, mogą zostać ukarane: nie dostaną absolutorium, a taki wpis w CV to fatalna sprawa — mówi jeden z prezesów.

Inny przypomina, że po wyborach parlamentarnych rząd PiS uchwalił ustawę „o zasadachkształtowania wynagrodzeń osób kierujących niektórymi spółkami”, której celem było wprowadzenie kontraktów menedżerskich i obniżenie wynagrodzeń w stosunku do tego, co zarabiali poprzednicy w czasach PO — PSL. Ustawa weszła w życie w czerwcu 2016 r.

— To oznacza, że jedna obniżka wynagrodzeń już była. Teraz mamy kolejny etap programu „Skromność+” — zauważa nasz rozmówca, pragnący zachować anonimowość.

— Przejście na kontrakt menedżerski oznaczało też w niektórych przypadkach brak urlopu i świadczeń dodatkowych — dodaje inny menedżer.

Mniej po raz drugi

Ustawa z 2016 r. wprowadziła zasadę, że wynagrodzenia zarządów firm kontrolowanych przez państwo będą mieścić się w widełkach zależnych od wielkości spółki. Dla największych ustalono przedział od 7 — do 15-krotności przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw (4739,51 zł na koniec 2017 r.). Na drugie tyle, wedle ustawy, menedżerowie mogą liczyć w formie premii, o ile osiągną wyznaczone przez radę nadzorczą cele zarządcze. Jeden z naszych rozmówców zwraca uwagę, że w spółkach energetycznych (PGE, Enei, Enerdze i Tauronie) pensje ustalono na maksymalnym możliwie poziomie, natomiast premie ograniczono do 50 proc. dozwolonej kwoty. Wyjątkiem jest podobno Orlen, w którym premia może sięgnąć 100 proc. wynagrodzenia podstawowego. Efektem ustawy był spadek wynagrodzeń w największych firmach. Przykładowo, Wojciech Jasiński, były już prezes Orlenu, wypracował w 2017 r. 1,22 mln zł pensji i 1,18 mln zł premii, podczas gdy jego poprzednik, Jacek Krawiec, dostał w 2015 r. 1,7 mln zł pensji i 1,62 premii. Warto też przypomnieć, że zarząd Alior Banku długo nie chciał zaakcpetować nowych, niekorzystnych zasad wynagradzania. Według naszych rozmówców, politycy PiS nie wiedzą na razie, jak skromniejszy model wynagrodzeń ująć w przepisach. Niekoniecznie zdecydują się na całkowitą likwidację premii, być może ograniczą ją np. do 10 proc. wynagrodzenia podstawowego.

 

OKIEM EKSPERTA

Bodźce finansowe to standard

EWA RADKOWSKA-ŚWIĘTOŃ, prezes Skarbiec TFI

Pieniądze są jednym z elementów, który pozwala powiązać cele spółki z celami zarządu. Na tym bazuje model wypłacania menedżerom pensji, a do tego premii za wyniki. Dzięki temu mają bodziec do realizacji celów postawionych przez akcjonariuszy. Spółki skarbu państwa działają na konkurencyjnych rynkach, więc polityka wynagrodzeń też powinna być rynkowa. Dlaczego oferować ich menedżerom mniej niż konkurencja? Istotne są cele, które akcjonariusze stawiają przed zarządem. Np. wymagając od energetyki, by zapewniła kapitał na budowę elektrowni jądrowej, trzeba tam zatrudnić sprawnych menedżerów, którzy pokierują spółką tak, by te pieniądze zarobiła.

OKIEM EKSPERTA

Premie są dobre dla akcjonariuszy

PIOTR CIEŚLAK

wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych

Rynek pracy jest dziś dla firm trudny, a dobrzy menedżerowie są bardzo pożądani. Dlatego model wynagradzania, w którym wysokość pensji zależy od zysków, wydaje się racjonalny. Jest też dobry z punktu widzenia akcjonariuszy. Nie widzę uzasadnienia dla ewentualnego odgórnego obcinania wynagrodzeń w spółkach z udziałem skarbu państwa. Indywidualne decyzje, dopasowane do sytuacji konkretnej firmy, powinny być podejmowane przez radę nadzorczą. Odgórne zasady należałoby natomiast wprowadzić w zakresie rekrutacji menedżerów do spółek z udziałem państwa, aby zagwarantować, że nie będą wybierani z klucza politycznego.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Skromność+ puka do państwowych spółek