Wynoszą produkty firmy, komputery, materiały biurowe — pomysły pracowników, jak okraść pracodawcę są coraz bardziej wyrafinowane.
Policjanci zatrzymali sześć osób, które kradły słodycze z podsochaczewskiej wytwórni słodyczy. Są wśród nich ochroniarze z zewnętrznej firmy i kierowcy, którzy rozwozili towar do magazynów.
Pracownica poczty w Łańcucie przyznała się do zagarnięcia 150 tys. zł. Kradła pieniądze ze sprzedaży znaczków pocztowych i winiet drogowych.
Pracownik ochrony okradał firmę, którą ochraniał. Jego łup to: laptop, alkomat i markowy długopis — w sumie za ponad 2700 zł.
W sklepie w centrum Łodzi ginął towar. Po kontroli właściciel odkrył, że jeden z pracowników nabija na kasę sprzedany towar, a po wyjściu klienta wycofuje transakcję za pomocą specjalnych klawiszy i zabiera pieniądze z kasy.
Kierowniczka działu i księgowa firmy w Głubczycach oszukały pracodawcę na prawie 100 tys. zł.
Jedenastu pracowników Volkswagen Motor Polska w Polkowicach usłyszało zarzuty usiłowania kradzieży lub kradzieży sprzętu z firmy. Straty oszacowano na niemal 250 tys. zł. Były prezes zarządu spółki Eurofaktor i były członek jej zarządu, sprzedając należące do firmy nieruchomości narazili ją na około 18 mln zł strat.
Dużo tych spraw? A to tylko przykłady, jakie codziennie można znaleźć w kronikach policyjnych. Wielu takich przestępstw nigdy się nie wykrywa.

Złap go za rękę
Pracodawcy zwiększają ochronę, montują kamery, patrzą pracownikom na ręce. I co? Rezultaty bywają mizerne. Oto w sondażu, jaki na temat kradzieży w firmach przeprowadziła Wirtualna Polska, tylko połowa badanych zadeklarowała, że nie kradnie w pracy. Także z analiz firmy ubezpieczeniowej Euler Hermes wynika, że w połowie firm działających w Polsce w ostatnich latach pracownicy dopuścili się nadużyć. Co interesujące, w prawie 30 proc. przypadków ich sprawcami okazywali się… menedżerowie najwyższego szczebla. To straty przez nich spowodowane najbardziej uderzają w działalność firmy.
Najczęściej kradzieże zdarzają się w działach sprzedaży i zaopatrzenia. Co robić, gdy złapie się złodzieja na gorącym uczynku?
— Pracodawca powinien o takim zdarzeniu zawiadomić policję. Będzie miał wtedy wiarygodny dowód, że kradzież miała miejsce i że dopuścił się jej konkretny pracownik. Gdy szybki przyjazd policji nie jest możliwy, najlepiej spisać protokół ze zdarzenia i poprosić ewentualnych świadków o podpisanie go. Czasami kradzież zarejestruje kamera, co też może posłużyć jako dowód w dalszym postępowaniu — radzi Lidia Szczesna-Jędrych, radca prawny z LSJ Kancelaria Prawna Szczesna-Jędrych Olejnik-Roszkowska.
Kwalifikacja prawna
Od stycznia 2009 r. można w Polsce ubezpieczyć ryzyko sprzeniewierzenia.
— Najbardziej są nim zainteresowane firmy z branż: AGD, motoryzacyjnej, stalowej i IT. Co ciekawe, zgłaszają się do nas nie tylko firmy, które mają słabe zabezpieczenia, ale także te, które mają rozbudowane procedury i systemy zabezpieczające. W Polsce nie wypłacaliśmy dotąd odszkodowań z tytułu kradzieży. Ale w Niemczech w latach 2002-07 nasza firma wypłaciła klientom w sumie 182 miliony euro odszkodowań — mówi Bartosz Pikuła, ekspert ds. ryzyka nadużyć i sprzeniewierzeń w Euler Hermes.
Ryzyko sprzeniewierzeń dotyczy nawet małych firm, w których relacje pracodawca — pracownik często opierają się na wieloletniej znajomości.
— Kradzież mienia pracodawcy, a nawet samo usiłowanie kradzieży, to ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków i uzasadnia rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika. I nie ma znaczenia, czy ze względu na wartość skradzionych rzeczy stanowi to według Kodeksu karnego przestępstwo czy wykroczenie — wyjaśnia Lidia Szczesna-Jędrych.
Opowiada też o innym nadużyciu. Pewien obdarzony przez pracodawcę zaufaniem pracownik, wykorzystując mienie firmy, prowadził w czasie pracy własną działalność, na dodatek konkurencyjną w stosunku do działalności pracodawcy. Narażał go więc na ogromne straty finansowe. Mimo braku umowy o zakazie konkurencji było to ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych. Pracodawca wystąpił z roszczeniem o odszkodowanie.