Słaby nurt na rynku

  • Małgorzata Ciechanowska
18-04-2012, 00:00

Głównym problemem rynku Catalyst jest niska płynność obrotu poszczególnymi seriami obligacji

O ile handel kilkoma instrumentami wyemitowanymi przez znane podmioty jest aktywny, o tyle jest wiele papierów, którymi prawie się nie handluje. Tylko w pierwszym kwartale 2012 r. było aż 45 obligacji korporacyjnych, w obrocie których nie odnotowano żadnej transakcji.

— W pierwszym kwartale 2012 r. na Catalyst obroty obligacjami korporacyjnymi wyniosły około 450 mln zł, z czego w marcu około 350 mln zł. Oczywiście, obrót takimi obligacjami może się dokonywać także poza rynkiem Catalyst, ale wielkość tego rynku trudno oszacować. Dla przykładu: obrót poza tym rynkiem w ramach transakcji dokonywanych w Noble Securities wynosi około 40 mln zł miesięcznie — informuje Michał Ząbczyński, dyrektor zarządzający obszarem bankowości inwestycyjnej Noble Securities. Małą płynność na rynku obligacji korporacyjnych dostrzega także Kamil Artyszuk, analityk Domu Maklerskiego Banku BPS. Jednak jego zdaniem Catalyst ma szansę rozwoju.

— Płynność rynku jest generalnie niska i, wyłączając marzec 2012 r., nie przekracza 0,2 proc. wartości emisji obligacji korporacyjnych. Natomiast obroty na poszczególnych seriach obligacji są zmienne, to znaczy transakcje zawiera się sporadycznie, co utrudnia wyjście z inwestycji. Należy jednak pamiętać, że rynek Catalyst jest dość młody, ponadto obligacje nigdy nie będą tak płynne jak akcje. Jakość rynku — mierzona wskaźnikiem niewypłacalności emitentów — jest teraz wysoka, co w połączeniu z wysokim oprocentowaniem obligacji może przyciągać nowych inwestorów — uważa Kamil Artyszuk.

Dopuszczenie banków

Płynność Catalyst hamuje także zablokowanie bankom bezpośredniego dostępu do rynku wtórnego. Na razie instytucje finansowe mogą uczestniczyć jedynie w rynku pierwotnym, czyli emitować obligacje, jeśli zaś chcą działać na rynku wtórnym, potrzebują licencji maklerskiej. Być może niedługo się to zmieni, gdyż w Komisji Nadzoru Finansowego trwają dyskusje nad zniesieniem obowiązku posiadania licencji maklerskiej. Szczegóły nie są jednak jeszcze znane. Pozytywnym impulsem dla rozwoju rynku mogłoby być także skupowanie obligacji korporacyjnych przez Narodowy Bank Polski. Niestety, na razie wydaje się to niemożliwe, gdyż — jak zaznacza Michał Ząbczyński — operacje repo, czyli skup krótkoterminowych papierów wartościowych w celu przywrócenia równowagi na rynku, odbywają się głównie na papierach o najwyższym poziomie bezpieczeństwa (obligacje Banku Gospodarstwa Krajowego, bony skarbowe, niektóre obligacje komunalne lub listy zastawne). Podobnie uważa Łukasz Bugaj, ekspert Domu Maklerskiego BOŚ.

— Rynek obligacji korporacyjnych jest dopiero we wstępnej fazie rozwoju, więc nie można oczekiwać, że NBP od razu będzie do nich podchodził podobnie jako do rozwiniętego rynku papierów skarbowych. Oczywiście, z czasem się to zmieni, ale rynek musi wpierw wystarczająco urosnąć i przyciągnąć sporo wysokiej jakości emitentów — twierdzi Łukasz Bugaj.

Większe ryzyko i premia

Przy wycenie obligacji korporacyjnych dużą rolę odgrywają: premia za ryzyko niewypłacalność emitenta, premia za ograniczoną płynność, premia za długość okresu wykupu oraz możliwość reinwestycji. Ze względu na małą liczbę danych statystycznych trudno miarodajnie oszacować, jaka część premii przypada na ryzyko z płynnością. Można domniemywać, że jest to około 0,5-1 proc. Ryzyko inwestowania w obligacje korporacyjne zwiększa brak wiarygodnych ocen ratingowych, na których podstawie można by wytypować najbezpieczniejsze podmioty.

— Reputacja agencji ratingowych w ostatnich latach została bardzo nadszarpnięta, więc nie podejmowałbym decyzji inwestycyjnej ślepo zapatrzonyw rating. Lepiej dokładnie przestudiować sprawozdania finansowe emitenta obligacji, a nawet zasięgnąć opinii na rynku o jego standingu czy reputacji. Należy sprawdzić, czy branża emitenta będzie dobrze prosperowała w przyszłości i jak emitent wygląda na tle branży — radzi Jan Mazurek, główny analityk Investors Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych.

Być może niedługo wiarygodne ratingi w Polsce staną się normą. Działania w tym kierunku podjęła właśnie Giełda Papierów Wartościowych.

— Chociaż posiadanie ratingu nie jest obowiązkowe przy wprowadzaniu obligacji na Catalyst, poddanie się takiej ocenie daje potencjalnym obligatariuszom sygnał, że emitent chce być podmiotem transparentnym i jest godny zaufania. Mamy świadomość wagi ocen ratingowych w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych, dlatego GPW rozpoczęła prace studialne nad powołaniem agencji, która będzie przyznawała oceny ratingowe obligacjom — mówi Ludwik Sobolewski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Ciechanowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Słaby nurt na rynku