Słaby złoty uderzy w import równoległy leków

Marta Markiewicz
opublikowano: 2009-02-12 17:05

80 mln zł – tyle według IMS Heath wyniosła wartość importu równoległego medykamentów. I choć ten segment dystrybucji z każdym rokiem rośnie w siłę, to dziś ma wyjątkowo pod górkę. Winowajca? Słaby złoty.

Polacy coraz chętniej zaopatrują się w leki sprowadzane w ramach importu równoległego. Nic dziwnego, takie preparaty  są od 10 do nawet 60 proc. tańsze od medykamentów, wprowadzanych przez krajowe oddziały koncernów farmaceutycznych. Według danych firmy badawczej IMS Health, w ubiegłym roku wartość sprzedaży produktów pochodzących z importu równoległego wzrosła rok do roku o 89 proc. i sięgnęła już 80,3 mln zł. Według Marcina Gawrońskiego, eksperta IMS, tylko w samym grudniu wartość importowanych preparatów wyniosła 7,6 mln zł, osiągając 0,56 procentową wartość w rynku farmaceutyków. To zasługa 19 firm, które parają się taką dystrybucją.

- Liczymy, że nadchodzące lata pozwolą nam osiągnąć udział w rynku na poziomie 2 proc. - szacuje Tomasz Dzitko, prezes Stowarzyszenia Importerów Równoległych Produktów Leczniczych w Polsce, który równolegle kierują łódzką Delfarmą.

Niestety, wahania na rynkach walutowych mogą zakłócić tą idyllę. Według Tomasza Dzitki, słabnący złoty może pokrzyżować plany importowe. Ceny w imporcie równoległym już rosną, ale możliwe jest także wstrzymanie sprowadzania leków.
- Import równoległy ma tylko sens wtedy, gdy preparaty są rzeczywiście tańsze dla pacjenta - konkluduje Tomasz Dzitko.
Najcześciej dotąd importowanymi lekami były m.in. Aspirin C, Cilest, Detralex i Eurespal.