ŚLĄSKIE ZOO DORABIA NA HANDLU

Małgorzata Zdunek
opublikowano: 1999-08-05 00:00

ŚLĄSKIE ZOO DORABIA NA HANDLU

Sponsorowanie zwierząt staje się popularne wśród firm

ŻYWY ZNAK FIRMOWY: Często firmy decydują się na utrzymywanie tych zwierząt, których wizerunek mają w swoim logo — tłumaczy Marek Kocurek, asystent Śląskiego Ogrodu Zoologicznego.

Śląski Ogród Zoologiczny uzupełnia skromny budżet przedstawiając firmom i zwiedzającym swoją ofertę handlową. Przedsiębiorstwom proponuje reklamę poprzez sponsorowanie wybranego zwierzęcia. Osoby prywatne mogą natomiast kupić kozę lub lamę z zoologicznej hodowli.

Zgodnie z prawem, polskie ogrody zoologiczne obowiązuje zakaz handlowania zwierzętami egzotycznymi — prawo ich nabywania posiadają jedynie cyrki i ogrody zoologiczne. Sprzedawać można natomiast gatunki zwierząt hodowanych w Polsce.

Czworonogi na sprzedaż

W śląskim ZOO kupić więc można kozy karłowate i domowe, lamy, daniele, kuce, owce wrzosówki, a także niektóre gatunki ptaków — kaczki, gęsi i gołąbki diamentowe. Jeszcze 2-3 lata temu najchętniej kupowanym gatunkiem były kozy karłowate.

— Ta odmiana kóz bardzo szybko oswaja się z właścicielem, więc chętnie kupowano je do ogródków przydomowych, traktując kozę karłowatą jak tańszego w utrzymaniu pieska. W tym roku natomiast wzrosło zainteresowanie kozami domowymi, co kilka miesięcy sprzedaję całe przychówki siedmiu rodzących kóz. Wiąże się to z antyalergicznymi właściwościami koziego mleka — lekarze zalecają uzupełniać nim dietę dzieci ze skazą białkową — wyjaśnia Alina Smol, kierownik działu handlowego Śląskiego Ogrodu Zoologicznego.

Ogrody zoologiczne oferują zwykle zwierzęta, które trudno byłoby dostać u prywatnego hodowcy — dotyczy to zwłaszcza lam, których chów wymaga nie tylko odpowiedniej powierzchni hodowlanej, ale i specjalistycznych umiejętności.

— Dodatkową ich zaletą jest to, że hodujemy je w izolacji. Nie istnieje tutaj ryzyko zakupu zwierzęcia chorego. My natomiast sprawdzamy przyszłych właścicieli naszych podopiecznych — preferowane są osoby posiadające przydomowy ogródek — dodaje Alina Smol.

Kozę z ogrodu zoologicznego kupić można za 60 zł, a owcę — za 70 zł. Nieco droższa jest lama — jej cena waha się w granicach 1200 zł, natomiast za kuca czy osła zapłacimy od 1200 do 1500 zł.

— Przychód ze sprzedaży zwierząt nie stanowi poważnej pozycji w budżecie ogrodu. Zakupy w ogrodzie zoologicznym cieszą się jednak wzrastającą popularnością. Ludzie traktują kupno zwierzęcia jako sprawę prestiżową — twierdzi Alina Smol.

Żyrafa sponsorowana

Inną formą zarobkowania Śląskiego Ogrodu Zoologicznego jest podpisywanie z firmami umów na sponsoring wybranych przez nie zwierząt. Według cennika śląskiego ZOO, miesięczne utrzymanie najtańszych zwierząt — wiewiórki czy niewielkiej małpy — kosztuje sponsora około 50 zł. Cena wzrasta wraz z wielkością zwierzęcia. Za miesięczne utrzymanie wilka sponsor zapłaci 250 zł miesięcznie, a za szympansa — 300 zł. Wyżywienie i opiekę nad foką, niedźwiedziem polarnym i brunatnym wyceniono po 400 zł miesięcznie, w przypadku lwa kwota ta jest o 100 zł wyższa. Najdroższy w utrzymaniu jest słoń, który miesięcznie „kosztuje” sponsora 1600 zł.

— W zamian za sponsoring zapewniamy firmie reklamę na terenie ogrodu — tablice o sponsorze umieszczane są zwykle na ogrodzeniach wybiegów zwierząt, nad którymi roztaczają oni opiekę — tłumaczy Marek Kocurek, asystent Śląskiego Ogrodu Zoologicznego.

Obecnie w śląskim ZOO na sponsoring większych zwierząt zdecydowało się 7 firm. Natomiast na tańszą w utrzymaniu wiewiórkę, warana pustynnego, agamę błotną czy koczkodana zielonego łożą klasy z miejscowych szkół podstawowych, a nawet osoby prywatne.

— Cena sponsoringu jest jednak zwykle niższa w stosunku do rzeczywistych kosztów utrzymania zwierząt. Na przykład niedźwiedź brunatny zjada dziennie ponad kilogram mięsa, kilka kilogramów warzyw, kaszy, twarogu i chleba. Do tego dochodzi jeszcze opłacenie pracowników i amortyzacja pomieszczenia. Kwota 400 zł, jaką miesięcznie wpłaca sponsor, nie wyrównuje więc wszystkich wydatków. Nie zwiększamy jej jednak — po prostu nie chcemy zniechęcić fundatorów. Obserwujemy natomiast zwiększenie zainteresowania sponsoringiem — liczba firm, które chcą zainwestować w taką formę reklamy zwiększa się z roku na rok. Wśród sponsorów nie brak także osób, których jedyną motywacją jest chęć pomocy zwierzętom — zaznacza Marek Kocurek.