SLD opowiada się za głębokimi cięciami w administracji

Paweł Kubisiak
opublikowano: 2001-08-31 16:50

Justyna Pawlak

WARSZAWA (Reuters) - Opozycyjny Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD) poinformował w piątek, że jeżeli zwycięży we wrześniowych wyborach, będzie dążył do głębokich ograniczeń w wydatkach administracji publicznej w celu pokrycia niedoborów w finansach publicznych.

SLD, które wedle sondaży zwycięży w wyborach 23 września, poinformowało, że będzie dążyło do zniesienia Senatu i zredukowania liczby ministerstw do 16 z dzisiejszych 18, obcinając ogółem 2.500 etatów w administracji.

Takie zmiany wymagałyby przegłosowania poprawek do konstytucji.

Analitycy uważają, że oszczędności z tytułu ograniczeń etatów trzeba by liczyć w milionach złotych, wobec szacowanych 40-50 miliardów deficytu w przyszłorocznym budżecie.

"Zmniejszymy liczbę etatów w administracji państwowej o około 2.500, co pozwoli zaoszczędzić na wypłatach i robocie papierkowej" - powiedział na piątkowej konferencji prasowej szef SLD Leszek Miller, typowany na premiera przyszłego rządu.

SLD będzie musiało zapanować nad przyszłorocznymi wydatkami albo stanąć w obliczu kryzysu finansów publicznych, które mogłyby skomplikować plany Polski wstąpienia do Unii Europejskiej.

Według szacunków rządowych, deficyt budżetowy może wzrosnąć w 2002 roku do niespotykanego wczśniej poziomu 11 procent Produktu Krajowego Brutto (PKB), czyli 90 miliardów złotych, wobec 3,9 procent PKB planowanych w tym roku.

Rząd i niektórzy przedstawiciele SLD twierdzą, że przyszłoroczny deficyt powinien zostać zamknięty na poziomie 40 miliardów złotych, zostawiając możliwy margines do 50 miliardów złotych.

Miller zapowiedział także, że zniesie niektóre agencje i fundusze rządowe, które były obciążeniem dla finansów publicznych i tytułem oszczędności skonsoliduje regionalne kasy chorych.

"Sytuacja finansów publicznych wymaga niecodziennych działań. Zamrozimy więc pensje na najwyższych stanowiskach państwowych na poziomie z 2001 roku. Zmniejszymy także o połowę państwowe dotacje dla partii politycznych, które wejdą do parlamentu" - powiedział Miller.

MNIEJ CZŁONKÓW RPP

Miller powiedział także, że będzie dążył do ograniczenia liczby członków Rady Polityki Pieniężnej (RPP), w której obecnie zasiada 10 osób.

Przewodniczący SLD nie podał szczegółów, ale zdaniem analityków może być to kolejna próba wywarcia presji na bank centralny, tak by ten był bardziej skłonny do współpracy z przyszłym lewicowym rządem i szybko obniżył stopy procentowe.

Wcześniej SLD deklarował, że chce ograniczyć niezależność banku centralnego poprzez przekazanie kompetencji wyznaczania celu inflacyjnego rządowi. Próby te ostro krytykowali analitycy i sami przedstawiciele banku centralnego.

"Pomysł zmniejszenia liczby członków RPP nie jest dobry. Kolektywność w podejmowaniu decyzji stanowi międzynarodową tradycję, ponieważ ogranicza ryzyko błędnej oceny sytuacji" - powiedział członek RPP, Bogusław Grabowski.

"Ten pomysł to kolejna próba ograniczenia niezależności banku centralnego i podporządkowania RPP politykom" - dodał.

Jednak inny członek Rady - Dariusz Rosati powiedział, że popiera ten pomysł dodał jednak, że taką decyzję możnaby przeprowadzić najwcześniej za dwa i pół roku, kiedy upływa obecna kadencja Rady.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))