Śledczym pomogły przypadki

opublikowano: 27-02-2015, 00:00

Zorganizowany proceder wyłudzania kredytów ze SW trwał od 2009 r. — twierdzi prokuratura.

W sprawie SKOK Wołomin (SW) Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) nie ma sobie nic do zarzucenia. Tłumaczy, że „nie ma uprawnień dochodzeniowo-śledczych”, a od ścigania przestępstw jest prokuratura. Ta natomiast pierwszy raz o możliwości przekrętów w SW dowiedziała się już na początku 2011 r. Zupełnym przypadkiem.

Najwyższa Jakość, Filar Spółdzielczości, Efektywna Firma, Potęga Biznesu, Business Premium, Symbol SKOK. To niepełna lista nagród, które tylko w latach 2013-14 przyznano wołomińskiej kasie, m.in. za „dbałość o bezpieczeństwo środków” i „wypracowanie skutecznego systemu zarządzania ryzykiem”. Mariusza G., byłego prezesa SW, czyli jednego z „Najlepszych Managerów na Czas Kryzysu”, pewnie mało to cieszy. Od października 2014 r. ogląda świat zza krat.
Zobacz więcej

NAGRODY I KLOPS:

Najwyższa Jakość, Filar Spółdzielczości, Efektywna Firma, Potęga Biznesu, Business Premium, Symbol SKOK. To niepełna lista nagród, które tylko w latach 2013-14 przyznano wołomińskiej kasie, m.in. za „dbałość o bezpieczeństwo środków” i „wypracowanie skutecznego systemu zarządzania ryzykiem”. Mariusza G., byłego prezesa SW, czyli jednego z „Najlepszych Managerów na Czas Kryzysu”, pewnie mało to cieszy. Od października 2014 r. ogląda świat zza krat. ARC

Dziesiątki słupów

Człowiek zatrzymany w związku z zupełnie inną sprawą wysłał do prokuratury list, w którym przyznał się, że zaciągnął w SW duży kredyt i że był typowym „słupem”, bo poza małą „prowizją” pieniędzy z kredytu nie zobaczył. Sugerował ponadto, że nie był jedyny. List trafił do Prokuratury Rejonowej w Wołominie, która… odmówiła wszczęcia śledztwa. Mężczyznę to nie zniechęciło, wysyłał kolejne pisma. Wreszcie jedno z nich dotarło do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Tam przeprowadzono analizę, uznano, że to „duża sprawa”, i w listopadzie 2011 r. śledztwo ruszyło. Szybko okazało się, że wyłudzanie kredytów na podstawionych bezrobotnych czy bezdomnych rzeczywiście było w SW codzienną praktyką. Potwierdziło to doniesienie generalnegoinspektora informacji finansowej z marca 2013 r. Trzy miesiące później do sądu w Wołominie trafił pierwszy akt oskarżenia — przeciwko 15 „słupom”. Do dziś w stołecznej prokuraturze toczy się pięć śledztw — tylko w jednym, największym, jest aż 26 podejrzanych o „firmowanie” kredytów.

Praca na rzecz kasy

Główne śledztwo, od maja 2013 r., toczy się w Prokuraturze Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim. Na trop afery śledczy także trafili przypadkiem — badając inną sprawę, dotyczącą wyłudzeń kredytów z gorzowskiego oddziału PKO PB. Już wstępne ustalenia prokuratury są porażające. Gang, którego członkami byli wszyscy członkowie zarządu SW, od 2009 r. wyłudził ponad 200 kredytów na więcej niż 300 mln zł (a liczby są zapewne mocno niedoszacowane). Zdaniem śledczych, wszystko zaplanował Piotr P., były oficer WSI, już w drugiej połowie lat 90. zamieszany w aferę z wyłudzaniem kredytów. To on miał zlecić pobicie Wojciecha Kwaśniaka, wiceszefa KNF, do którego doszło w kwietniu 2014 r. P. był członkiem rady nadzorczej wołomińskiej kasy do 2012 r. Jego kandydaturę zgłoszono też na walnym w 2013 r., ale się nie zgodził. Podziękował za zaufanie i wyróżnienie i „podkreślił, że zawsze będzie wspierał i pracował na rzecz SW”.

Dziura w kasie na ponad 1,5 mld zł

Wstępne sprawozdanie finansowe SKOK Wołomin (SW) za 2014 r. wykazuje stratę netto 641,6 mln zł i ujemne fundusze własne (436,5 mln zł) przy 371,6 mln zł przychodów z podstawowej działalności. To rezultat odpisów na złe kredyty wielkości prawie 650 mln zł. Zarządca komisaryczny szacuje, że na straty trzeba będzie spisać kolejne ponad 800 mln zł! Długi SW sięgają tymczasem 2,4 mld zł. Wierzyciele to Bankowy Fundusz Gwarancyjny (prawie 2,25 mld zł), 781 członków kasy, których depozyty były wyższe niż 100 tys. EUR (120 mln zł), i około 100 kontrahentów wołomińskiej kasy. Majątek SW jest znacznie niższy. Gotówka, lokaty w Kasie Krajowej i uwolniona rezerwa z NBP to nieco ponad 50 mln zł, nieruchomości — 26-28 mln zł. Najwięcej powinna dać spłata kredytów. Zarządca szacuje, że uda się odzyskać nie więcej niż 20 proc. z około 2,2 mld zł, i to w ciągu 5-10 lat. Powód? Kredyty obarczone są wieloma wadami prawnymi, takimi jak źle ustanowione hipoteki czy niewłaściwa reprezentacja SW przy podpisywaniu umów.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu