Słoneczny wicemistrz

Polska jest już drugim, po Niemczech, rynkiem kolektorów w Europie. Tylko ceny nie zachwycają producentów

Na tle Europy dynamika polskiego rynku kolektorów słonecznych (przetwarzają energię słoneczną na ciepło) wygląda na szaloną hossę. W naszym kraju sprzedano w zeszłym roku kolektory o łącznej powierzchni 302 tys. mkw., co oznacza wzrost o 19 proc. w porównaniu z zeszłym rokiem.

— Nawet mnie to zaskoczyło. Taka sprzedaż daje Polsce drugie, po Niemczech, miejsce na europejskim rynku kolektorów — zauważa Robin Welling, prezydent ESTIF (European Solar Thermal Industry).

Nam rośnie, Europie spada

Wczoraj w Toruniu, w trakcie corocznego Forum Przemysłu Energetyki Słonecznej, Robin Welling przedstawił najnowsze dane dotyczące europejskiego rynku kolektorów słonecznych, pochodzące z ankiet przeprowadzonych wśród firm z wszystkich państw Unii Europejskiej.

— Generalnie nie mam dobrych wieści. Polska wprawdzie rośnie, ale pozostałe rynki się kurczą. Ponadto perspektywy na 2013 r. nie wyglądają atrakcyjnie — mówi Robin Welling. Z danych ESTIF wynika, że europejski rynek, pod względem powierzchni sprzedanych kolektorów, spadł w zeszłym roku o 7 proc. Niemcy, czyli europejski lider, sprzedały kolektory o powierzchni 1,15 mln mkw., czyli o 9 proc. mniej niż w 2011 r.

— To wcale nie wynika z braku pieniędzy. Wsparcie jest, ale ludzie nie sięgają po nawet 60 proc. oferowanych kwot. To wina generalnego poczucia braku bezpieczeństwa ekonomicznego i niechęci do wydatków — tłumaczy Robin Welling.

Ceny stoją nisko

Prosty wniosek mógłby być taki, że Polacy czują się bezpieczni, dlatego z zapałem wykorzystują mechanizmy wsparcia i kupują kolektory słoneczne. Jednak Robin Welling zdecydowanie chłodzi nastroje.

— Dane mówią tylko o powierzchni kolektorów, a nie o wartości sprzedaży. A ceny w Polsce są o ok. 30-40 proc. niższe niż w Niemczech. Generalnie Polska jest wśród czterech krajów o najniższych cenach kolektorów w Europie — podkreśla Robin Welling. ESTIF nie szacował wartości poszczególnych rynków. Instytut Energetyki Odnawialnej, który odpowiadał za polską część badań, wycenił polski rynek kolektorówna 670 mln zł (to wartość obrotów w kraju, bez eksportu, oszacowane według wartości kompletnych systemów solarnych). Nastroje chłodzi też Leszek Skiba, prezes Hewaleksu, największej firmy na rynku kolektorów słonecznych w Polsce.

— Miniony rok i tak nie był zachwycający. A w tym roku spodziewam się w najlepszym razie leciutkiego wzrostu rynku. Branży pomaga oczywiście wsparcie finansowe ze strony Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, choć i ono mogłoby być lepiej skonstruowane — mówi Leszek Skiba.

Nie dawajcie fotowoltaice

O więcej i lepsze wsparcie apeluje też Robin Welling. Krytykuje jednocześnie subsydia kierowane do segmentu fotowoltaiki (przetwarzanie energii słonecznej na prąd) i do pomp ciepła. — Rynek fotowoltaiki i pomp ciepła jest zdominowany przez firmy z Azji i to do nich w istocie płyną pieniądze europejskich rządów. Dotacje dla kolektorów oznaczają natomiast, że pieniądze zostająw Europie, bo to tu mamy produkcję — uważa Robin Welling.

W Polsce podobnego zdania jest Marcin Korolec, minister środowiska, który nie kryje niechęci do wspierania fotowoltaiki opartej na azjatyckich technologiach. Tymczasem Ministerstwo Gospodarki, które pracuje nad ustawą o odnawialnych źródłach energii, proponuje temu sektorowi — we wstępnych wersjach ustawy — duże wsparcie. Chce rozruszać fotowoltaikę, która jest w Polsce w powijakach i szacuje się ją na ledwie 3 MW zainstalowanej mocy. Tymczasem kolektory mają łączną powierzchnię 1,2 mln mkw., co stanowi równoważnik 848 MW mocy.

Jest pole do wzrostu

ESTIF przewiduje, że w 2013 r. urosną tylko rynki kolektorów Polski, Danii, Belgii i Grecji. O powrót do trendu wzrostowego w kolejnych latach Robin Welling jest jednak spokojny. — Mamy wciąż nowe segmenty do spenetrowania, np. miejskie systemy ogrzewania, ogrzewanie przemysłowe, a także technologie chłodzenia. Mają ogromny potencjał wzrostu — mówi Robin Welling.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane