Słony rachunek za SK Bank

opublikowano: 02-03-2016, 22:00

Na nieskuteczne ratowanie banku z Wołomina NBP i resort finansów wydały po 185 mln zł. Pieniądze powinni odzyskać, ale nieprędko

Powszechnie wiadomo, że bankructwo Spółdzielczego Banku Rzemiosła i Rolnictwa (SK Banku) najbardziej uderzyło po kieszeni Bankowy Fundusz Gwarancyjny (BFG). Fundusz, na który składają się wszystkie banki, musiał wyłożyć 2,03 mld zł. O tym, że następnymi co do wielkości wierzycielami upadłego banku z Wołomina są Narodowy Bank Polski (NBP) i Ministerstwo Finansów (MF), wiedzą już nieliczni. Obie państwowe instytucje musiały wysupłać po, bagatela, 185 mln zł.

Duży i cichy przelew

11 sierpnia 2015 r. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) wprowadziła w SK Banku zarząd komisaryczny. Klienci, nauczeni bolesnym doświadczeniem SKOK Wołomin, zaczęli szybko wypłacać oszczędności — w ciągu tygodnia depozyty banku zmniejszyły się aż o 1 mld zł. Chcąc ratować płynność, zarząd komisaryczny poprosił o ratunek NBP, a ten 20 sierpnia udzielił SK Bankowi kredytu refinansowego na 0,5 mld zł z terminem spłaty do 18 grudnia 2015 r. Połowę, w imieniuskarbu państwa, zagwarantował Mateusz Szczurek, ówczesny minister finansów. Kredyt i gwarancja zostały zabezpieczone na części portfela kredytowego SK Banku.

12 listopada 2015 r. zarząd komisaryczny poinformował o katastrofalnych wynikach audytu, który w SK Banku przeprowadzili biegli z KPMG. Urealnienie wartości zabezpieczeń kredytów i ponowna ocena ryzyka sprawiły, że bank odpisał aż 1,44 mld zł z wartego około 2,8 mld zł portfela kredytowego. Tego samego dnia NBP wypowiedział umowę kredytu refinansowego. Z informacji „PB” wynika, że SK Bank wykorzystał 450 mln zł, przy czym później, do końca 2015 r., kwota ta zmalała do niespełna 370 mln zł (Nie zdołaliśmy ustalić, dlaczego zobowiązanie się zmniejszyło. Być może SK Bank spłacił część długu, zanim upadł).

Wiemy to stąd, że w sylwestra 2016 r. Paweł Szałamacha, jako minister finansów, wydał dyspozycję przelewu na konto NBP dokładnie 184 mln 929 tys. 144,83 zł. Dlaczego o tej wypłacie nie poinformowano opinii publicznej? To pytanie Paweł Szałamacha pozostawił bez odpowiedzi. Tłumaczy jedynie, że musiał wykonać umowę gwarancji z sierpnia 2015 r. W przeciwnym razie MF straciłoby bowiem możliwość zaspokojenia się z zabezpieczeń, ustanowionych na części kredytów SK Banku. Z zaspokojeniem mogą być jednak duże problemy.

Kłopotliwy portfel

NBP na zabezpieczenie kredytu refinansowego przejął ponad połowę kredytów SK Banku, wartą aż 1,45 mld zł. Prawie czterokrotne zabezpieczenie wygląda nie najgorzej, ale to tylko pozory. Trzeba pamiętać, że zarząd komisaryczny odpisał ponad połowę z portfela kredytowego, a to nie musi być koniec odpisów. Z ustaleń „PB” wynika, że wśród kredytów przejętych przez NBP prawie 600 mln zł stanowią pożyczki udzielone 17 spółkom powiązanym z Dolcanem, o których „PB” pisał, że większość z nich, podobnie jak sam Dolcan, balansuje na krawędzi bankructwa. I nie ma pieniędzy na spłatę bankowych długów. Odzyskanie pieniędzy od tych i innych firm może być piekielnie trudne. NBP próbuje co prawda namówić inne banki do refinansowania kredytobiorców SK Banku, ale jeśli to się nie uda — będzie zmuszony czekać latami na spłaty kredytów lub, w przypadku braku spłat, windykować je, np. poprzez egzekucję z nieruchomości i innych zabezpieczeń — czyli robić coś, z czym na co dzień bank centralny w ogóle nie ma do czynienia. Skalę problemów zwiększa dodatkowo fakt, że na części nieruchomości trwają, zawieszone obecnie, inwestycje, np. mieszkaniowe (dotyczy to choćby części nieruchomości powiązanych z Dolcanem). Co na to wszystko NBP? — Wszelkie informacje dotyczące kredytów refinansowych udzielanych bankom przez bank centralny objęte są tajemnicą bankową — ucina Przemysław Kuk, rzecznik NBP.

Spór o 10 proc.

Z akt upadłościowych SK Banku wynika jednak, że bank centralny chce pozostawić sobie kontrolę nad kredytami przejętymi od wołomińskiej instytucji. Rzeczy w tym, że zupełnie inną koncepcję ma Andrzej Wrzesiński, syndyk SK Banku. Jego zdaniem, kredyty powinnywrócić do masy upadłościowej SK Banku i to syndyk powinien je windykować. Dlatego zwrócił się do NBP o zwrot umów kredytowych i wszystkich związanych z nimi dokumentów. Odmiennie przepisy interpretują władze banku centralnego, o czym świadczy pismo z 29 stycznia 2016 r., skierowane do sędziego komisarza, a podpisane przez Annę Trzecińską, wiceprezesa, i Katarzynę Zajdel-Kurowską, członka zarządu NBP. Powołując się na prawo upadłościowe, ustawę o NBP, konstytucję i prawo unijne, władze banku centralnego przekonują sąd, że „interpretacja i działania syndyka nie mają podstaw prawnych” oraz że przejęte kredyty powinny zostać w NBP. Co na to Andrzej Wrzesiński? Pracownica jego biura przekazała nam, że w ogóle nie rozmawia z mediami ze względu na obowiązującą go tajemnicę bankową.

— Jeśli sąd przyzna rację NBP, bank centralny będzie przyjmował spłaty tych kredytów i je windykował. Jeśli syndykowi, to on się tym zajmie. Pieniądze i tak będzie przekazywał do NBP, z tym że — zgodnie z prawem upadłościowym — potrąci z nich 10 proc. na koszty postępowania. Głównie o te 10 proc. toczy się spór. Plus o ewentualną nadwyżkę ponad 370 mln zł, o ile taką udałoby się uzyskać — komentują zgodnie syndycy, z którymi konsultowaliśmy sprawę.

Sędzia komisarz Monika Gajdzińska- -Sudomir na razie sporu nie rozstrzygnęła. W odpowiedzi do NBP napisała, że będzie mogła o tym zdecydować dopiero „w razie złożenia przez wierzyciela wniosku bądź innego pisma procesowego w trybie prawa upadłościowego i naprawczego”.

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 11.02.2016 r. Przedstawiliśmy dowody na to, że SK Bank stał się największym bankiem spółdzielczym w Polsce dzięki pobieraniu wysokiego „wpisowego”, płaconego przez kredytobiorców. I że musiał upaść, bo działał na kształt swoistej piramidy finansowej, największej w historii Polski.
JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 16.02.2016 r. Ujawniliśmy, że aż połowa kredytów z SK Banku wypłynęła do grupy kilkudziesięciu firm, powiązanych na różne sposoby z Dolcanem. I że ten znany stołeczny deweloper, odcięty od kurka z pieniędzmi z wołomińskiego banku, stanął na krawędzi bankructwa.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane