Słowo tygodnia: kopertówka

Nie dla złota, diamentów ani ozdobnego pomponika, a już tym bardziej nie na własny użytek. Pytanie więc, po co inwestorowi puderniczka?

Kopertówka czy puderniczka? Chociaż oba scenariusze brzmią absurdalnie, inwestowanie w kopertówki jest znacznie popularniejsze niż w wartościowe puderniczki. Obie kategorie aktywów różni wiele, ale podstawowa definicja mówi, że kopertówka jest torebką, która nie dosyć, że musi być trzymana w dłoni, to jeszcze jest zbyt mała, żeby pomieścić niezbędny bałagan.

CO TO MOŻE BYĆ:
Wyświetl galerię [1/2]

CO TO MOŻE BYĆ:

Mierząca kilkanaście centymetrów puderniczka może kosztować na aukcji kilkanaście tysięcy funtów, a żeby ją otworzyć, trzeba przycisnąć guzik z szafiru CHRISTIE’S

Znacznie bardziej pakowny krój ma już słynny model Birkin firmy Hermès, który od 1980 r. zapewniał średnio ponad 14-procentowy roczny zwrot, jak podaje „The Guardian”. Udowodnił, że jest stabilniejszą lokatą niż spółki z indeksu S&P500 i złoto, a mimo to nie zdobył jeszcze powszechnego zaufania inwestorów.

Modele w kształcie umownej koperty tego samego producenta licytowane są w domach aukcyjnych jako podobnie inwestycyjne dobra, tyle że nie doczekały się jeszcze odrębnego indeksu. Czerwona torebka wielkości większego portfela, ze skóry różańcowego krokodyla i z 2010 r., ma cenę 28 tys. USD (110 tys. zł) — zupełnie jakby ludzie się jakoś umówili, że akurat coś takiego będzie drogie i koniec.

Cenniejsze niż złoto

O rosnących cenach torebek z literą H w logo wiadomo już sporo i to dobre wieści dla ekonomistów, bo mechanizmy są czysto rynkowe. Niska podaż, wąskie serie, długie kolejki i wyjątkowo umiejętnie stymulowany popyt — czyli wszystko, na czym można oprzeć dobrze funkcjonujący rynek wtórny. Żeby nabrać orientacji w cenachtych dóbr, nie trzeba nawet długo szukać, bo Christie’s — jeden z czołowych domów aukcyjnych — prowadzi już stale uzupełnianą internetową ofertę, z cenami, dokładnymi opisami materiałów, raportami stanu zachowania. 4 kwietnia ten sam dom aukcyjny zorganizuje jednak aukcję, na której nie będzie co prawda błyszczał Hermès, tylko akcesoria do podręcznego bałaganu mające estymacje od kilkunastu do 20 tys. GBP (98 tys. zł).

Tym razem nie wchodzi w dodatku w grę żaden krokodyl ani wyrób sprzed kilku lat, tylko wiekowe rzemiosło — pozłacane, ze srebrnymi dodatkami, wysadzane diamentami i szafirami. Na wiadomość o surowcach można przypuszczać, że inwestycyjna wartość ma z tym bezpośredni związek, ale nie jest on tak prosty — użycie szlachetnych materiałów oznacza zazwyczaj, że dany przedmiot jest rzadki, a nie, że jest cenny, bo wyłupane z niego diamenty będzie można drogo sprzedać.

Nawet najszlachetniejsze kamienie w dawnych oprawach nie mają na rynku takiej wartości jak odpowiedniki nabywane u pośredników dzisiaj — tak ze względu na niewielki rozmiar, jak i na przestarzały szlif, gorzej odbijający światło.

Torba w portfelu

Zegarków, torebek czy puderniczek nie zdobi się przecież kryształami wielkości odpowiedniej do kolii czy brosz, a suma wartości drobnych świecidełek zawsze będzie niższa od wartości jednego większego. Każde przeszlifowanie kamienia na współczesny kształt wiąże się natomiast ze znacznymi stratami materiału, dlatego jeśli już w koszyku aktywów ma się znaleźć stara puderniczka, to nie ze względu na potencjalny zysk z wymontowania z niej szafiru. Kamień w dawnym kaboszonowym szlifie — czyli takim uładzonym jak wypukły guzik — zdobi akcesorium wycenione na 8-12 tys. GBP (39-59 tys. zł), które po otworzeniu z jednej strony ma lusterko, a z drugiej przegródkę na sprasowany puder.

Zamknięta puderniczka ma 14 cm, więc raczej nie zmieściłaby się do prezentowanej w tym samym katalogu złotej kopertówki,bo ta mierzy zaledwie 16 cm, a metal z założenia nie jest rozciągliwy. Spodziewana cena dochodzi do 20 tys. GBP (98 tys. zł) — to tyle, co za cały zestaw biżuterii z diamentami i szafirami, na który składają się naszyjnik, bransoleta, pierścionek i brosza.

Tyle samo może też kosztować na tej aukcji chanelowski ceramiczny zegarek z tarczą obwiedzioną ciasnym wianuszkiem rubinów i wysadzaną diamentami przy każdej godzinie. Mimo że żaden z tych obiektów nie jest proporcjonalnie cenny do wartości użytych materiałów, bo może być znacznie droższy, każdy pozwala zainwestować mniej więcej w to samo, ale na różnych rynkach.

Puderniczka to rzemiosło, kopertówka jest z rynku torebek, a zegarek pasowałby na aukcję zegarków — do katalogu z tytułem „Biżuteria” zebrała je więc prawdopodobnie sroka, bo pojemnik na puder ma błyszczący pompon, Chanel to skarb sam w sobie, a mając jedno i drugie, bez złotej kopertówki trudno się w końcu obejść.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Słowo tygodnia: kopertówka