Służby specjalne w składzie KNF

Do nadzoru finansowego wejdą przedstawiciele: premiera, ministra od służb specjalnych oraz BFG. Dwaj ostatni — bez prawa głosu

Ustawa o nadzorze nad rynkiem finan- sowym była już nowelizowania, ale po raz pierwszy od 12 lat, od kiedy została uchwalona, zmiany dotyczą fundamentów Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Obecnie ma ona ośmiu członków. Trzej to przedstawiciele Urzędu KNF — ciała, które na stałe ma oko na rynek — powołani na pięcioletnią kadencję, praktycznie nieodwoływani, przewodniczący i dwóch zastępców; pozostała dwójka reprezentuje różne instytucje: resorty finansów, gospodarki, pracy oraz prezydenta i NBP. To skład dość przypadkowy, będący pochodną łączenia różnych nadzorów w 2006 r. W Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych (KNUiFE) zasiadali ludzie ministra finansów i gospodarki. Swojego człowieka miał również prezydent, ale bez prawa głosu. W Komisji Nadzoru Bankowego natomiast przedstawiciel Belwederu mógł brać udział w głosowaniach. W zintegrowanym nadzorze zabrakło miejsca dla prezesa UOKiK, który zasiadał w KNUiFE oraz Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, oraz prezesa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (BFG). Z czasem utarła się praktyka, że szef BFG wchodzi w skład KNF jako przedstawiciel prezydenta.

OKO I UCHO PREMIERA:
Zobacz więcej

OKO I UCHO PREMIERA:

Szef KNF powoływany jest na pięcioletnią kadencję i w praktyce jest nieodwoływalny. Obecnego mianowała premier Beata Szydło. Mateusz Morawiecki też chce mieć w nadzorze swojego człowieka. Minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński — również. Fot. Adam Chelstowski

Swojego człowieka w nadzorze nie miał premier, co było oczywistą konsekwencją tego, że nie był on reprezentowany w żadnym ze zintegrowanych nadzorów: ani w ubezpieczeniowym, ani kapitałowym, ani bankowym. Poza tym, miał swoich ludzi w osobach ministrów finansów i pracy.

GetBackiem w premiera i KNF

Dla premiera Morawieckiego to za mało. Od kilku tygodni specjalny zespół najbardziej zaufanych pracowników przeglądał przepisy o nadzorze nad rynkiem, identyfikując luki, braki czy regulacje, które się zużyły. Prace są pokłosiem afery GetBacku, która rykoszetem uderzyła osobiście w Mateusza Morawieckiego. Był to, co prawda, efekt zaangażowania się w sprawę Kornela Morawieckiego, ojca premiera, ale — tak twierdzą nasi rozmówcy — szef rządu był poirytowany faktem, że o kolejnych wątkach potęgującego się kryzysu w spółce musiał dowiadywać się z mediów. Okazało się, że choć ma decydujący wpływ o obsadzie urzędu nadzoru, ponieważ mianuje przewodniczącego i dwóch zastępców, to na tym jego udział w pracach nadzoru się kończy.

— Premier nie może nawet wystąpić z wnioskiem o informację od przewodniczącego, ponieważ jest on związany tajemnicą — mówi osoba z otoczenia Mateusza Morawieckiego.

Efektem prac zespołu powołanego przez premiera jest nowelizacja ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym. Jego gabinet miał się nim zająć na wczorajszym posiedzeniu, ale będzie omawiany na kolejnym. Z wykazu prac legislacyjnych rządu wynika, że KNF zmieni się w ciało kolegialne, okazałe jak kolegium kardynalskie. Oprócz ośmiu obecnie zasiadających członków pojawi się trzech dodatkowych — przedstawiciele: premiera, ministra nadzorującego służby specjalne oraz BFG. Dwóch ostatnich nie będzie miało prawa głosu.

Nie wiadomo, czy i jak zmienią się zasady głosowania w KNF. W obecnym brzmieniu ustawa mówi, że decyzje zapadają zwykłą większością głosów, a kiedy liczba głosów jest równa, przeważa głos przewodniczącego. Przy obecnym, ośmioosobowym, składzie głos szefa KNF jest języczkiem u wagi. W sytuacji, gdy głosować będzie dziewięciu członków, waga jego głosu będzie mniejsza.

Wzmocnienie nadzoru

Informacja o zmianach w składzie KNF zaskoczyła rynek, głównie za sprawą nowych członków nadzoru.

— Niestety, jakość merytoryczna niektórych członków nie jest najwyższa i dotyczy to zarówno obecnej, jak też poprzednich komisji. Przedstawiciel eministrów nie znają się na skomplikowanych sprawach rynku finansowego i kapitałowego — mówi przedstawiciel sektora bankowego, dodając, że już obecnie, kiedy komisja zasiądzie w pełnym składzie, procedowanie spraw staje się uciążliwe i długotrwałe, więc poszerzenie składu raczej nie usprawni sposobu jej działania.

Nasi rozmówcy zwracają uwagę na ryzyko zwiększenia przypadków głosowań podejmowanych przez niemerytorycznych członków nadzoru. W poprzedniej kadencji KNF zdarzyło się już, że przedstawiciele UKNF, a więc zawodowi, nieusuwalni urzędnicy, zostali przegłosowani przez pozostałych członków nadzoru. Za czasów obecnej KNF doszło do kuriozalnego głosowania w sprawie powołania Polskiego Banku Apeksowego, kiedy wniosek przeszedł dzięki dwóm głosom za przy sześciu wstrzymujących się, w tym przewodniczącego i zastępców.

— Podczas poprzedniej i obecnej kadencji KNF był czas, żeby przyzwyczaić się do rozmaitych sytuacji, ale nie sądziłem, że przyjdzie mi przedkładać plany banku przed ludźmi ze służb specjalnych — mówi prezes jednego z banków.

Przychylnie do zmian odniósł się natomiast Marek Chrzanowski, przewodniczący KNF, który napisał na Twitterze: „Pozytywnie oceniamy propozycję zmian dot. wzmocnienia nadzoru oraz ochrony inwestorów na rynku finansowym ogłoszoną dziś przez @PremierRP. Liczymy, że zmiana sposobu finansowania KNF/UKNF przyczyni się do zwiększenia naszych możliwości operacyjnych, w szczególności inspekcyjnych”. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Służby specjalne w składzie KNF