Smakowite Azoty

Kamil Koprowicz
11-05-2012, 00:00

Atrakcyjna cena akcji grupy Tarnów może przyciągnąć zagranicznych inwestorów. Spółkę kuszą rosyjskie surowce.

Jerzy Marciniak, prezes Azotów Tarnów, nie jest zachwycony możliwością przejęcia udziałów skarbu państwa w grupie przez spółki zza wschodniej granicy. Tymczasem, jak pisał kilka dni temu „Puls Biznesu”, Acron, rosyjski potentat na rynku nawozów mineralnych notowany na londyńskiej giełdzie, jest poważnie zainteresowany udziałem w prywatyzacji sektora chemicznego. W grę wchodzi pakiet akcji Puław lub grupy z Tarnowa.

— Nie jest to dla nas wymarzony scenariusz — komentuje Jerzy Marciniak.

Prezes Azotów dostrzega jednak także plusy potencjalnej transakcji.

— Biorąc pod uwagę surowcowe bogactwo Rosjan, byłoby to ciekawe rozwiązanie. Obecna wycena grupy jest dla nich atrakcyjna. Za 32 proc. udziałów należących do skarbu państwa inwestor musiałby zapłacić 700-800 mln zł. Taka inwestycja przyniosłaby zwrot w ciągu dwóch—trzech lat — dodaje prezes.

Wartość rynkowa Azotów Tarnów zwiększyła się w ostatnich miesiącach. Od stycznia kurs wzrósł o 28 proc. z 27,25 zł, do prawie 35 zł. Mimo to zarząd nadal uważa wycenę za niską, biorąc pod uwagę kondycję finansową Azotów. Tego samego zdania jest Łukasz Prokopiuk, analityk DM IDMSA.

— Wyceniam spółkę na ponad 40 zł za akcję — mówi Łukasz Prokopiuk.

Tarnowska grupa chce przekonać do siebie rynek, inwestując. Jest jedną z czterech firm, które złożyły wiążące oferty na zakup Siarkopolu, kopalni siarki z Grzybowa. Rywalami Azotów są amerykański Core Minerals Private Limited, Kopalnia Granitu Kamienna Góra i Kopalnie Dolomitu. Resort skarbu (MSP) planuje sprzedaż 85 proc. kapitału zakładowego Siarkopolu.

— Chcielibyśmy kupić kopalnię, ale nie za wszelką cenę. Planujemy przeprowadzić dodatkowe badanie kopalni, złożyliśmy wniosek do MSP w tej sprawie. Rozważamy rezygnację z handlu siarką i wykorzystywanie surowca na własne potrzeby. To uniezależniłoby nas od wahań cen — zapowiada Jerzy Marciniak.

Grupa chemiczna ma również w tym roku podjąć decyzję w sprawie budowy instalacji kaprolaktamu, składnika do produkcji tworzyw sztucznych. Fabryka miałaby powstać w Azji, przy współpracy z Puławami, lub w Tarnowie, przy wykorzystaniu istniejących fragmentów instalacji. Według prezesa, realizacja projektu w Polsce trwałaby do 5 lat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Koprowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Smakowite Azoty