Światowa sprzedaż komputerów PC w pierwszym kwartale zmniejszyła się o prawie 10 proc. w porównaniu z tym samym okresem 2015 r. To kolejny kwartał, w którym notowane są w tym segmencie spadki, a jednocześnie pierwszy od roku 2007, w którym sprzedaż spadła poniżej 65 mln sztuk — wynika z raportu Gartnera.

A jednak specjaliści od nowych technologii nie mają wątpliwości, że komputery stacjonarne jeszcze długo pozostaną częścią krajobrazu branży IT. Należy do nich Marek Latos, dyrektor regionalny w firmie Luxoft, który na potwierdzenie swojej tezy przywołuje Steve’a Jobsa — założyciel Apple’a, zapowiadając erę post-PC, posłużył się ciekawą analogią. Porównał urządzenia mobilne do samochodów osobowych, a stacjonarne — do ciężarówek. Mimo że częściej spotykamy na drogach auta osobowe, to ciężko wyobrazić sobie dzisiejszy świat bez pojazdów dostawczych.
— W naszych centrach IT można zobaczyć programistów zarówno przy laptopach, jak i przy klasycznych PC. Gdy potrzeba większej mocy obliczeniowej i pamięci RAM, specjaliści ciągle chętnie używają komputerów stacjonarnych — wskazuje dyrektor Latos. Wtóruje mu Krzysztof Jonak, dyrektor Intela w Europie Środkowo-Wschodniej, który wspomina wysyp tabletów sprzed kilku lat — wielu entuzjastów mobilności wieszczyło wtedy rychły koniec zapotrzebowania na tradycyjne komputery. Ich prognozy się jednak nie sprawdziły.
Nie dość tego: moda na tak zachwalane wówczas tablety przeminęła. Dziś często rozdaje się je jako bonus pracownikom lub klientom zawierającym umowę na usługi telekomunikacyjne czy finansowe. — Stacjonarna maszyna sprawdza się wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z przetwarzaniem i obróbką danych. Wtedy ważne są wydajność obliczeń i różne metody wprowadzania danych i tworzenia treści, a z tym na razie najlepiej radzi sobie komputer PC — zaznacza Krzysztof Jonak.
Praktyczne i tańsze
Niejedna firma nie widzi sensu budowy serwerowni, skoro dane, które przetwarza, może z powodzeniem zmieścić na jednej lub kilku maszynach. — Rozwiązania PC to tańsza alternatywa dla niezawodnych, profesjonalnych rozwiązań serwerowych i wiele firm z nich
korzysta, zwłaszcza przy mniej krytycznych aplikacjach, takich jak środowiska testowe czy systemy Digital Signage — uważa Marek Latos. Optymistą co do przyszłości urządzeń PC jest również Jarosław Domińczak, dyrektor centrum danych w spółce MakoLab.
Jak twierdzi, choć komputery stacjonarne są zastępowane przez notebooki i mobilne stacje robocze, ich zastosowanie wcale drastycznie nie spada. Powód jest oczywisty: przenośny sprzęt rzadko oferuje możliwości, które daje stojąca pod biurkiem stosunkowo masywna maszyna. Wydajność procesora, maksymalna ilość pamięci operacyjnej, dostępna przestrzeń dyskowa — wprawdzie w dziedzinie tych parametrów urządzenia mobilne próbują nawiązać walkę, stacje robocze są jednak jeszcze daleko poza ich zasięgiem.
Szalę na korzyść „stacjonarek” przechylają też — zdaniem eksperta — możliwości graficzne. — Rozwiązania kart graficznych dostępne na komputery stacjonarne w większości przypadków nawet nie zmieściłyby się do obudowy notebooka, a jeśli nawet, zasilanie urządzeń przenośnych musiałoby być wielkości cegły, co przeczy ich mobilności — zwraca uwagę Jarosław Domińczak. Za tzw. desktopami dodatkowo przemawia możliwość modernizacji i łatwej naprawy, co się przekłada na dłuższą żywotność sprzętu. Z punktu widzenia użytkownikówbiznesowych (ale także domowych) to zaleta, którą trudno przecenić.
— Relacja kosztuzakupu i eksploatacji do możliwości także wskazuje zwycięzcę — starą dobrą stację roboczą. Zwłaszcza że polscy przedsiębiorcy wcale nie są skorzy do częstej wymiany sprzętu komputerowego — komentuje Jarosław Domińczak, dyrektor centrum danych w MakoLab.
Zaletą laptopów i ultrabooków jest to, że zajmują mało miejsca, co ma znaczenie, biorąc pod uwagę ograniczenia biurowych przestrzeni. Ale także na tym polu „stacjonarki” nie chcą dać się zjeść mobilnej konkurencji. Powstała kategoria produktów All-in-One, których komponenty ukryte są w obudowach monitorów LCD. Te ekonomiczne i ergonomiczne urządzenia wyróżniają się niewielkimi rozmiarami i wagą.
— Połączenie wydajności komputera stacjonarnego z designerskim wyglądem i oszczędnością energii, ciche działania, dotykowe ekrany, komfort pracy — to tylko niektóre zalety segmentu AIO. Jest też cena — dawniej były to urządzenia drogie, dziś chyba każdy przedsiębiorca mógłby sobie na nie pozwolić — argumentuje Jarosław Domińczak.
Zważywszy na walory produktów All- -in-One, aż trudno uwierzyć, że nie cieszą się wielką popularnością. Według badań Lenovo, aż 70 proc. respondentów nie zna komputerów AIO, mimo to 50 proc. zaakceptowałaby je jako sprzęt biurowy, 40 proc. skłonnych byłoby się nad tym zastanowić, a tylko 10 proc. całkowicie odrzuca taką możliwość.
To idzie młodość
A teraz niespodzianka — zapotrzebowanie na segment PC (i podsegment AIO) mogą napędzać młodzi. Jak wynika z raportu Deloitte, osoby w wieku 18-24 lata traktują urządzenia stacjonarne i mobilne jako rozwiązania wzajemnie się uzupełniające. Zakupy zaczynają robić np. na smartfonach, potem przełączają się na laptopy, by transakcję zakończyć na klasycznym komputerze. Warto też wspomnieć o miłośnikach gamingu. — Komputery stacjonarne, dzięki swojej mocy, są dość powszechne wśród graczy i często stanowią serce domowych systemów rozrywki lub bezpieczeństwa — informuje Marek Latos. Jakie to ma znaczenie dla biznesu?
Zwyczaje z codziennego życia lubimy przenosić na grunt zawodowy, co może oznaczać, że jeszcze długo wielu z nas będzie chciało pracować na urządzeniach stacjonarnych.