Niedawno świat obiegła informacja, że z ponad 500 mln smartfonów z systemem operacyjnym Android po przywróceniu ustawień fabrycznych nadal można wydobyć niektóre treści — jak muzyka, fotografie, pobrane aplikacje, a nawet konta użytkowników Google. Statystyki laboratoriów odzyskiwania i kasowania danych Kroll Ontrack potwierdzają tę informację.
A eksperci z tej firmy podkreślają, że szczególne powody do obaw mają użytkownicy biznesowi. Głównym powodem jest rosnąca popularność zjawiska BYOD (ang. Bring Your Own Device), polegającego na posługiwaniu się w pracy prywatnym sprzętem mobilnym.
— Jeśli urządzenia trafią do osób trzecich, to mogą one uzyskać dostęp do loginów i haseł, numerów kont, galerii zdjęć, filmów i nagrań dźwiękowych poprzednich właścicieli.
To spore zagrożenie zwłaszcza dla firm — mówi Adam Kostecki, specjalista ds. rozwoju i bezpieczeństwa Kroll Ontrack. Tymczasem w europejskim prawie dotyczącym ochrony danych mają się pojawić zmiany oznaczające drakońskie kary dla przedsiębiorstw lekceważących bezpieczeństwo IT. Będą musiały usuwać dane osobowe obywateli UE na żądanie lub wtedy, gdy nie są dłużej wymagane w jakiejś instytucji.
Kto nie dostosuje się do nowych przepisów, może zapłacić grzywnę do 2 proc. obrotów lub 100 mln euro zależnie od tego, która kwota będzie bardziej dotkliwa. Według Adama Kosteckiego, skuteczne usuwanie informacji z pamięci wewnętrznej i zewnętrznej telefonów komórkowych jest możliwe tylko dzięki profesjonalnemu oprogramowaniu lub usłudze kasowania danych.
