Smartfon wyprze plastik

Telefonem z aplikacją banku można płacić równie ławo i szybko, jak kartą zbliżeniową. Od tego tygodnia będzie dostępna dla klientów BZ WBK

Dni plastikowej karty płatniczej są policzone, tak jak żywot listu czy płyty CD. Oparła się rewolucji cyfrowej, bo choć do płatności w internecie wymyślono kartę wirtualną w zdematerializowanej postaci, to do transakcji w tradycyjnych sklepach trudno obejść się bez kawałka plastiku. Nieodwołalnie wykończą ją usługi mobilne i stanie się to wcześniej, niż mogłoby się do niedawna wydawać.

NFC ROŚNIE W SIŁĘ:
Zobacz więcej

NFC ROŚNIE W SIŁĘ:

Z dobrodziejstwa płatności zbliżeniowych na razie skorzysta niewielki odsetek klientów usług finansowych, ale według badań Strategy Analytics dynamika sprzedaży telefonów z NFC wyniesie w tym roku 55 proc. wobec 16-procentowego przyrostu w segmencie smartfonów. ARC

Od kilku dni świat żyje premierą Samsung Pay, aplikacji, zamieniającej telefon z funkcją NFC w kartę płatniczą. Jest to odpowiedź Koreańczyków na bardzo podobne rozwiązanie zaprezentowane przez Apple’a przy okazji premiery iPhone’a 6, w którym wreszcie znalazł się moduł do płatności NFC oraz aplikacja Apple Pay.

Przewaga Samsunga polega na tym, że z usługą wychodzi dogadany ze wszystkimi największymi zachodnimi organizacjami kartowymi: Visą, Mastercardem, Diners Clubem i AmExem i będzie w stanie szybko wdrażać ją na kolejnych rynkach. Apple wystartował z jednym bankiem. Samsung Pay w tym miesiącu będzie dostępny w Korei, we wrześniu w Stanach Zjednoczonych, a potemw kolejnych krajach.

Apple Pay działa na razie w USA i Wielkiej Brytanii. W Polsce obydwie aplikacje pojawią się pewnie dopiero w przyszłym roku, ale też chyba nikt z wielką ekscytacją na ten moment nie czeka. Kto chce, może telefonem jak kartą płacić od dawna, np. klienci T-Mobile i Orange, które taką opcję udostępniły już dwa lata temu. Żeby z niej skorzystać, trzeba zostać abonentem któregoś z operatorów i oczywiście posiadać telefon z anteną NFC. W obydwu przypadkach mamy do czynienia z tzw. simcentrycznymi płatnościami NFC, ponieważ do płatności niezbędna jest karta SIM w smartfonie, pełniąca zarazem funkcję karty bankowej.

W grudniu ubiegłego roku zadebiutował w Polsce alternatywny system znany pod skrótowcem HCE, w którym pośrednictwo telekomu nie jest potrzebne, ponieważ dane karty nie są zapisywane na SIM-ie, ale na bankowych serwerach. Do płatności oczywiście niezbędny jest też telefon z NFC. Pierwszy usługę udostępnił klientom Pekao w ramach aplikacji mobilnej Peopay, którą można płacić zbliżeniowo bez podawania PIN-u do 50 zł — i wówczas aplikacja nie musi być włączona — powyżej tej kwoty trzeba zalogować się do aplikacji i podać kod.

Rozwiązanie Pekao ma jeden minus, którego nie udało się usunąć do dzisiaj, pomimo składanych deklaracji: aplikacja nie działa w trybie off-line, co ma ten przykry skutek, że w sklepie z kiepskim zasięgiem trzeba sięgnąć po tradycyjną kartę do portfela. Szczegół, ale ważny. W trybie off- i on-line działa natomiast usługa HCE przygotowana przez BZ WBK, który jako drugi bank na rynku uporał się z technologią i w tym tygodniu planuje udostępnić ją szerokiej publiczności.

„Puls Biznesu” już testował usługę i wyciąga pierwsze wnioski, a są one pozytywne. Bank przemyślał dobrze usługę, jest ona prosta w obsłudze i przyjazna dla użytkownika. Łatwy jest proces uruchamiania płatności: z menu aplikacji trzeba wybrać opcję „płatności zbliżeniowe”, a potem rodzaj karty, którą będziemy płacić.

Do wyboru jest wirtualna karta Visy lub Mastercarda. Po zatwierdzeniu regulaminu wybranej organizacji kartowej trzeba aktywować kartę, co jest procesem bardzo przyjemnym, bo wystarczy po prostu nacisnąć na kontur karty, która zyska następnie pełne kolory. I można nią płacić. Na tym etapie aktywacji, tylko do 50 zł.

Transakcje na wyższe kwoty wymagają PIN-u, a ten można ustawić tylko w serwisie internetowym BZWBK24, wchodząc w zakładkę „karty”, gdzie będzie również nasza karta wirtualna, aktywna, ale niezabezpieczona kodem. Po zdefiniowaniu PIN-u można płacić telefonem jak kartą zbliżeniową. Aplikacja działa bez zarzutu nawet w sklepach, gdzie zasięg internetu jest słaby.

Płatność trwa równie szybko jak kartą zbliżeniową (w Peopay bywa z tym różnie). Plusem rozwiązania BZ WBK jest też to, że można płacić telefonem bez logowania do aplikacji zarówno przy transakcjach do, jak i powyżej 50 zł, kiedy, tak jak w przypadku płatności kartą, potwierdzamy należność kodem PIN wstukanym w klawiaturę terminalu płatniczego. Przewaga Samsung Pay i Apple Pay nad aplikacjami banków polega na tym, że można do nich „wgrać” dowolną kartę, dowolnego banku. Żeby płacić telefonem z BZ WBK lub Pekao, trzeba być ich klientem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Smartfon wyprze plastik