Smartwatch nie każdego oczarował

Łukasz OstruszkaŁukasz Ostruszka
opublikowano: 2014-06-23 00:00

GADŻETY: Największy koncern zegarkowy świata na razie tylko obserwuje rynek inteligentnych zegarków. Zaatakuje, gdy zobaczy, że klienci je polubili

Technofile spekulują, kiedy Apple, producent iPhone’a i iPada, dołączy do Samsunga, Sony i LG Electronics, które już stworzyły inteligentne zegarki zwane smartwatchami. Swatch, największy producent tradycyjnych zegarków, też na razie tylko przygląda się rynkowi z daleka. — Jest jeszcze duży opór konsumentów, więc będziemy czekać — powiedział Nick Hayek, prezes Swatch Group.

MILIONY W PROGNOZACH: Firma badawcza IDC przewiduje, że do 2018 r. sprzedaż gadżetów, takich jak smartwatche czy inteligentne okulary, sięgnie 112 mln sztuk. Nick Hayek, prezes Swatch Group, na razie smartwatcha nie nosi. [FOT. BLOOMBERG]
MILIONY W PROGNOZACH: Firma badawcza IDC przewiduje, że do 2018 r. sprzedaż gadżetów, takich jak smartwatche czy inteligentne okulary, sięgnie 112 mln sztuk. Nick Hayek, prezes Swatch Group, na razie smartwatcha nie nosi. [FOT. BLOOMBERG]
None
None

Dystans i ostrożność koncernu wobec potencjalnej rewolucji skupionej wokół inteligentnych zegarków wynika z tego, że już próbował być pionierem takich urządzeń przez dwie dekady i się nie udało. Ma jeszcze niesprzedane modele pagera z 1991 r. i zegarki o nazwie Paparazzi z 2004 r. Zegarek, opracowany wspólnie z Microsoftem, potrafił odbierać wiadomości i notowania giełdowe.

— Wierzę w smartwatch, ale nie jako zamiennik dla tradycyjnych zegarków — mówi Nick Hayek, który nosi zegarki na obu rękach, ale używa ciągle starego modelu telefonu Nokia.

Zapowiada, że jeśli rynek inteligentnych gadżetów na nadgarstki będzie się rozwijał, to jego koncern będzie w tej rewolucji uczestniczył. Do koncernu należą luksusowe marki, jak Omega i Longines, ale także marka Swatch, która oferuje m.in. tańsze i popularne wśród młodych ludzi zegarki na silikonowych paskach. Nick Hayek twierdzi, że jego firma posiada całą technologię potrzebną do wyprodukowania smartwatcha i jeśli pojawi się popyt, to jest gotowa wejść na ten rynek i zaoferować smartwatcha poprzez rozbudowaną sieć dystrybucji. Koncern ma jednak znacznie spokojniejszy plan, chce sprzedawać komponenty innym.

— Wierzę w smartwatche, ale nie jako zamiennik dla tradycyjnych zegarków — mówi Nick Hayek, który nosi zegarki na obu rękach, ale używa ciągle starego modelu telefonu Nokia.

Hayek zapowiada, że jeśli rynek inteligentnych gadżetów na nadgarstki będzie się rozwijał, to jego koncern będzie w tej rewolucji uczestniczył.

— Trzymają jedną nogę w drzwiach, więc ryzyko nie jest zbyt wysokie — komentuje Jean-Paul Jeckelmann, dyrektor inwestycyjny w szwajcarskim Banque Bonhote & Cie.

RBC Capital Markets przewiduje, że Apple, który na razie także tylko obserwuje rynek smartwatchów, mógłby dzięki ich sprzedaży dodać do swoich przychodów aż 11 mld USD. Analitycy UBS prognozują, że Apple może pokazać taki gadżet jeszcze w tym roku. Sam koncern, jak zwykle, odmawia komentarza. Rene Weber, analityk z Bank Vontobel w Zurychu, podkreśla, że wszyscy czekają na ruch Swatcha i Apple’a, bo koncerny jeszcze nie wskoczyły na rynek smartwatchów. Samsung i Sony sprzedają już drugie generacje takich gadżetów.