Shri Ashutosh Maharaj, jeden z najbogatszych indyjskich liderów religijnych i założyciel organizacji Divya Jyoti Jagrati Sansthan, zmarł w styczniu. Tak twierdzą jego żona i syn, a także nieubłagana biologia. Uczniowie religijnego przywódcy mają inne zdanie i nie chcą oddać rodzinie ciała, by można je było skremować i pochować. Są przekonani, że ich guru żyje, ale jest w stanie medytacji. Gdy nie wiadomo, o co chodzi, to bardzo prawdopodobne jest, że chodzi o pieniądze. Shri Ashutosh Maharaj zbudował nie tylko potężną sektę, ale także finansowe imperium. Syn zmarłego guru twierdzi, że wyznawcy chcą utrzymać kontrolę nad tym majątkiem. Dean Nelson, korespondent brytyjskiego dziennika „The Telegraph”, poinformował, że wartość nieruchomości, które zgromadził guru, szacowana jest na 100 mln GBP.
![MIĘDZYNARODOWE IMPERIUM: Sekta Divya Jyoti Jagrati Sansthan posiada kilkadziesiąt nieruchomości, m.in. w Indiach, Stanach Zjednoczonych, Australii i Europie. W jednej z indyjskich posiadłości przechowywane jest teraz ciało guru. [FOT. ARC] MIĘDZYNARODOWE IMPERIUM: Sekta Divya Jyoti Jagrati Sansthan posiada kilkadziesiąt nieruchomości, m.in. w Indiach, Stanach Zjednoczonych, Australii i Europie. W jednej z indyjskich posiadłości przechowywane jest teraz ciało guru. [FOT. ARC]](http://images.pb.pl/filtered/3ead4e78-afd3-4413-bb9c-ca12ec6276fa/97d7b2fa-b542-54aa-b100-8232e752bd6e_w_830.jpg)
Członkowie sekty włożyli ciało do zamrażarki i twierdzą, że pewnego dnia ich lider przestanie medytować. Na stronie internetowej ruchu djjs.org umieścili nawet ogłoszenie, w którym informują, że „Jego Świątobliwość Shri Ashutosh Maharaj zapadł w głęboki stan medytacyjny”. Organizacja działa, wszystkim życzliwym dziękuje za wsparcie, telefony, rozmowy, wizyty, więc życie toczy się dalej, jakby nic się nie stało. Rodzina też pewnie liczy na swoje korzyści i chce pochować zmarłego. Skąd wziął się Shri Ashutosh Maharaj? Mężczyzna założył sektę w 1983 r., a główną ideę ukuł w hasło: „Samoprzebudzenie do światowego pokoju”.
Postulował stworzenie świata, w którym każdy człowiek staje się uosobieniem prawdy, braterstwa i sprawiedliwości. Grupa z małej sekty przekształciła się w potężny konglomerat, a sam lider ma zwolenników nie tylko w Indiach, ale też na świecie. Lekarze twierdzą, że religijny przywódca, mając ponad 70 lat, zmarł na atak serca. Wyznawcy podkreślają, że odpłynął w głębszą formę medytacji i promuje drogę do samorealizacji. Policja początkowo potwierdziła śmierć mężczyzny, ale sąd odrzucił ten raport. Urzędnicy podkreślili, że była to sprawa duchowa, a wyznawcy nie mogą być zmuszani do wiary w to, że ich przywódca duchowy nie żyje. Żona i syn domagają się jednak wszczęcia śledztwa w sprawie okoliczności śmierci.
