Bartłomiej Kubicki podkreśla, że inwestorzy mogą być zaniepokojeni tym, że nowy rząd może zmusić koncern do budowy elektrowni w Ostrołęce, co miałoby negatywny wpływ na wycenę spółki (szacowany na -4,4 zł na akcję). Dodatkowo, wzrost zadłużenia mógłby spowodować, że spółka przestanie płacić dywidendy, począwszy od tej z zysku za 2016 r. Zagrożona jest też wypłata z 2015 r., jeśli Energa zostanie "zaproszona" do wsparcia sektora górniczego.
Specjalista dostrzega jednak szanse na zwyżkę notowań. Impulsem do niej mogłoby być zaniechanie projektu w Ostrołęce lub znalezienie do niego partnera. Gdyby się też okazało, że banki akceptują zadłużenia na poziomie 3,5-krotności względem EBITDA, to dywidenda nie musiałaby być tylko wspomnieniem - podobnie jak w scenariuszu, w którym rząd do finansowania wydatków socjalnych musiałby sięgać do zasobów kontrolowanych przez siebie firm.
