Ujęcie 3,2 tys. sprawców, wylegitymowanie 60 tys. osób, ukaranie mandatami 33,1 tys. osób — takie są efekty pracy Straży Ochrony Kolei (SOK) w 2015 r. Zakres działań SOK może się diametralnie rozszerzyć. Ma zostać przekształcona w dobrze uzbrojoną formację o uprawnieniach policji. Dowództwo nad SOK od zarządców infrastruktury kolejowej przejmie minister spraw wewnętrznych, a jej liczebność wzrośnie z 3 tys. do 4 tys. funkcjonariuszy. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) tłumaczy, że znaczne zwiększenie uprawnień ma służyć przede wszystkim zapobieganiu i zwalczaniu zagrożeń terrorystycznych na terenie dworców kolejowych i w pociągach, a w razie konieczności — także poza nimi. Straż ma ściśle współpracować z pozostałymi służbami porządkowymi i specjalnymi. „Obszary kolejowe ze względu na specyfikę, masowość i dostępność są szczególnie atrakcyjne dla potencjalnych zamachowców, a tym samym jeszcze bardziej narażone na działania terrorystyczne (…) Zadaniem państwa jest stworzenie systemu zapewniającego minimalizacjęryzyka w tym obszarze. Wymaganiom tym powinna sprostać Straż Ochrony Kolei” — czytamy w uzasadnieniu projektu MSWiA. Resort wskazuje, że podobne policje kolejowe funkcjonują np. w Wielkiej Brytanii, Czechach i Włoszech. SOK będzie mogła nie tylko legitymować ludzi, ale także dokonywać kontroli osobistej, przeszukiwać bagaże, pobierać odciski palców oraz materiał biologiczny (np. wymazy z policzków), doprowadzać osoby nietrzeźwe do izb wytrzeźwień (o ile sieją zgorszenie w miejscu publicznym). Podobnie jak zwykła policja, sokiści będą prowadzić czynności operacyjno-rozpoznawcze (tajne akcje, podsłuchy) zmierzające do zapobiegania i wykrywania przestępstw. Uzyskają również szersze możliwości nagrywania zdarzeń na dworcach, ich okolicach oraz w pociągach. Dostaną też wgląd w rejestry PESEL (identyfikacja osób) oraz CEPIK (identyfikacja pojazdów). W razie pościgu za sprawcami przestępstw będą mogli również interweniować w publicznych środkach transportu (tramwaje) i na prywatnych posesjach. Projekt jest obecnie na etapie uzgodnień i konsultacji. Krytyczną opinię przedstawił Ernest Bejda, szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA). Zaznacza, że stworzenie jednolitej, umundurowanej i uzbrojonej formacji doprowadzi do operowania na obszarze kolejowym dwóch służb: policji oraz SOK, czego skutkiem mogą być spory kompetencyjne. Dziwi
się, że projekt dotyczy tylko terenów kolejowych, skoro „na nie mniejszą niż kolej ochronę zasługują również tereny lotnisk, portów, rafinerie”. Szef CBA jest przeciwny zaproponowanym regulacjom. „Tworzenie formacji o bliżej nieokreślonych kompetencjach, które nakładają się z uprawnieniami innych służb, jest nieuzasadnione” — czytamy w jego stanowisku. Przykład? „Projekt nadaje funkcjonariuszom SOK możliwość działania poza obszarami kolejowymi w bliżej nieokreślonych sprawach. Jeżeli mają ścigać sprawcę przestępstwa zgwałcenia albo kradzieży poza obszarem kolejowym, to ich kompetencje zdublują się z uprawnieniami policji — pisze Ernest Bejda. Uważa, że SOK jako policja kolejowa nie będzie w stanie sprostać zadaniu, jakim ma być zwalczanie terroryzmu. „Należy oczekiwać, że formacja, na którą planuje się w kolejnych latach przeznaczać między 300 a 400 mln zł rocznie, nie będzie swojej skuteczności doskonalić w ściganiu osób niestosujących się przed przejazdami kolejowymi do znaku „STOP” czy też bezdomnych na dworcach” — pisze szef CBA. Proponuje twórcom projektu pozostawienie status quo albo powierzenie ochrony terenów kolejowych policji. „Projekt nie powinien być przedmiotem dalszych prac” — stwierdza szef CBA. © Ⓟ