ING TFI przewiduje, że fundusze przyniosą w tym roku maksimum 10 proc. zysku. A mimo to będą przyciągać inwestorów.
Pierwszy kwartał okazał się dużo lepszy dla rynku towarzystw funduszy inwestycyjnych (TFI) niż oczekiwano. Aktywa zarządzane przez fundusze wzrosły o ponad 3 mld zł. 135,17 mln zł trafiło do ING TFI.
— W sporej części zawdzięczamy to spadkowi stóp procentowych, a co za tym idzie — oprocentowania lokat. Ponieważ uważamy, że RPP nadal obniżać będzie stopy, powinien to być naprawdę dobry rok dla funduszy — mówi Mirosław Panek, prezes ING TFI.
Twierdzi, że do końca roku aktywa, jakimi zarządzają fundusze, powinny wzrosnąć o 4-5 mld zł — do 45 mld zł. Nie chce jednak ujawnić, jaki kawałek tego tortu chce zdobyć ING TFI.
— Wielkość aktywów, jakimi zamkniemy ten rok, zależy w dużej mierze od naszych dystrybutorów — tłumaczy prezes.
Ponieważ jednym z większych jest ING Bank Śląski, zakładać można, że przy coraz niższym oprocentowaniu lokat oferta TFI będzie zyskiwać na znaczeniu. Pomoże też dobra koniunktura na rynku długu.
— Podtrzymujemy 7-proc. prognozę stóp zwrotu dla funduszy obligacji z początku roku — mówi Mirosław Panek.
Nieco mniej optymistycznie towarzystwo patrzy na rynek akcji.
— Początek roku przyniósł sporą huśtawkę indeksów warszawskiej giełdy. Spodziewamy się kontynuacji tego trendu. Sądzimy, że roczne wyniki będą dodatnie. Jednak co do 10-proc. prognozy zysku z początku roku byłbym ostrożny — tłumaczy prezes.
W drugiej połowie roku szansą mogą się okazać małe i średnie spółki.
— Wyceny tych spółek są sporo poniżej ubiegłorocznych maksimów. Sadzę jednak, że ten potencjał spadku wkrótce się wyczerpie i będzie to dobry moment na inwestycje — zapewnia prezes.
Gdyby jednak okazało się, że GPW nadal nie rozpieszcza inwestorów, ING TFI wyjdzie za granicę. Zarządzający ING TFI oraz ING Investment Management zamierzają skorzystać z okazji na rynkach czeskim, słowackim czy węgierskim. Będą tam mogli zainwestować do 20 proc. portfela akcyjnego, który dziś wart jest około 1 mld zł.