Sopockie walki klasowe

W sobotę ostateczne starcie: Matejko ma za sobą rycerzy szlachetnej krwi, za Eleszkiewiczem pójdą czarne kontury ludzi ulicy

Wyglądające spod kaszkietów twarze obwodzi gruba ciemna linia, a po ubraniach spływa sok z rozkrojonego arbuza. Stanisław Eleszkiewicz raczej nie malował bohaterów w glorii i na wspiętym koniu, zepsutej bogactwem szlachty ani mężnego rycerstwa — tym zajął się już kilkadziesiąt lat wcześniej Jan Matejko. Obaj malarze, mimo bardzo odległych tematów, zostawili po sobie silnie ekspresyjne obrazy, które dzisiaj wyznaczają dwa zupełnie osobne kawałki rynku. Do pojedynku na przebicia dojdzie w Sopockim Domu Aukcyjnym, bo zarówno dzieło Matejki, jak i Eleszkiewicza trafi pod młotek 19 sierpnia, przy deptaku Bohaterów Monte Cassino.

PRIDE OF POLAND:
Wyświetl galerię [1/2]

PRIDE OF POLAND:

Obraz Matejki jest jak narodowe dobro, na które zawsze jest popyt, dlatego studium głowy konia Jana III Sobieskiego będzie licytowane od progu 230 tys. zł. SOPOCKI DOM AUKCYJNY

Koń królewski i papieski

Jako pierwsza na licytację wystawiona zostanie olejna praca Matejki, a dokładnie studium głowy królewskiego konia powstałe na okoliczność malowania „Jana Sobieskiego pod Wiedniem”. Prawie dziewięciometrowe końcowe dzieło, rojące się od skłębionych postaci, zasiliło zbiory Muzeów Watykańskich — z dumnym królem bliżej środka kompozycji, rozpartym na lśniącym rumaku. Głowę tego właśnie konia, nieco inaczej, ale równie dynamicznie odchyloną, będzie można mieć w zbiorach domowych, bo studium wystawione zostanie z ceną wywoławczą 230 tys. zł.

Myśląc o inwestycji, co do wyboru samego Jana Matejki trudno mieć wątpliwości, jednak nawet w tym przypadku warto zastanowić się nad stawką. Próg 230 tys. zł ustanowiony jest w czasie, kiedy na rynku dzieł malarza sprzedano kilka prac, w tym jedną za 3,2 mln zł. Taką cenę osiągnęło przedstawienie „Zabicia Wapowskiego” — kompletnie dopracowane i olejne, zresztąrównie zatłoczone co scena z udziałem Sobieskiego i jego konia.

Tworzące drugi biegun, znacznie mniej czytelne szkice ołówkiem na kartce, wylicytowano kilka dni później, każdy do 40 tys. zł. Tak wysoki poziom cen za szybkie rysunki mierzące dwadzieścia parę centymetrów dobrze tłumaczy poprzeczkę zawieszoną dla głowy konia, datowanej na 1883 r.

Jak podaje w dodatku ekspertyza obrazu, „Matejko specjalnie te końskie modele dobierał, odwiedzając różne stadniny”, a w wojskowej ujeżdżalni „kazał masztalerzowi tym koniom nadawać ruchy i zwroty potrzebne do obrazu, które potem chwytał na płótno”. Jeden z tych chwytów trafił na wystawiony szkic, a później, w trochę innej pozie, na przepastne płótno, ofiarowane przez malarza papieżowi. Miło być przypomnieniem, że naród, który w chrześcijańskim duchu obronił m.in. Austrię, również za sprawą tego kraju zniknął na wiele lat z mapy.

Smak życia według Eleszkiewicza

Patrząc na ceny i okresy w malarstwie, zestawienie Stanisława Eleszkiewicza z Janem Matejką może się wydawać dosyć odważne — tym bardziej że mówiąc o silnej ekspresji obu autorów, ma się na myśli zupełnie co innego. Sceny triumfu mężnych przywódców, podobnie jak przedstawienia gorzkich momentów zdrady, już z gruntu nasyca dramatyzm, a czasem też patos, którego próżno szukać u Eleszkiewicza, urodzonego kilka lat później, niż Matejko zmarł.

Ekspresja XX-wiecznego autora wyraża się inaczej, nie potrzebuje bitew ani politycznych zrywów, wystarczy jej ciemny kontur, przygaszone odcienie twarzy, ulica z jej zapachem i smakiem. „Lubię np. przedstawiać w pejzażu o pochylonych domach człowieka biegnącego z zastawą na herbatę o wielkiej rozmaitości przedmiotów” — pisał sam Eleszkiewicz — „lub cukiernika z ogromnym ciastem w postaci wieży, kroczącego również w opustoszałym zupełnie mieście.

Albo proboszcza idącego krokiem mało właściwym dla duchownego, sprzedawcę gazet, ludzi siedzących przy stołach lub pijaków…”. Skręcał w różne wybrukowane zaułki, przyglądał się towarzystwu na ławkach i samotności za stołami podrzędnych restauracji, żył Paryżem i dlatego tam właśnie pozostał jego największy rynek.

Wyraziste prace Eleszkiewicza sprzedaje się w Polsce, ale trochę częściej we Francji, podaje Artprice — średnio za 7 tys. EUR (30 tys. zł), przy czym do wyniku lepiej się nie przywiązywać, bo w obiegu są zarówno mocniejsze w wyrazie oleje za kilkanaście tysięcy euro, ale też szkicowe zarysy na papierze wyceniane niżej o dwa zera. W związku z tym, że od 1923 r. artysta przechadzał się już po Paryżu na stałe, jego twórczość przypisuje się do umownego kręgu tzw. szkoły paryskiej, École de Paris.

Mimo że École de Paris to jedno z chętniej używanych określeń, informuje nas tylko o tym, że w pierwszej połowie ubiegłego wieku artysta tworzył w Paryżu i być może był pochodzenia żydowskiego — nie mówi jednak nic o stylu, bo też nie chodzi tu o żadną oficjalną szkołę. Oprócz dwóch prac Eleszkiewicza w katalogu Sopockiego Domu Aukcyjnego jest jeszcze kilka obrazów z tego kręgu i warto się im przyjrzeć również dla zauważenia, jak różny jest np. wibrujący gorącymi kolorami pejzaż Haydena i plac katedralny Meli Muter, którego beż nie przechodzi w nic innego jak w spokój. „Katedra w Carpentras” wyceniana jest na 190-220 tys. zł, a estymacja nagrzanych słońcem „Wzgórz Six- Fours w pobliżu Sanary” to 60-70 tys. zł.

„Jedzący arbuzy” Eleszkiewicza mają spodziewaną cenę 80-100 tys. zł, ale do licytowania będzie można przystąpić od 70 tys. zł, dlatego że na płótnie nie ma nic z tej brązowej ponurości, którą często musiała pokazywać malarzowi paryska ulica. Tym razem widać wszystko jak przez filtr w kolorze rozlanego do kieliszka koniaku — krzesła, drzewa i policzki mają różne odcienie bursztynu, a w niebie mieszają się chłodne i ciepłe farby. Nic nie ma się tam już wydarzyć, wyglądające spod kaszkietów twarze obwodzi gruba ciemna linia, a po ubraniach spływa sok z rozkrojonego arbuza.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Sopockie walki klasowe