SPADA WARTOŚĆ KONTRAKTÓW NA ERP

Mariusz Zielke
opublikowano: 2000-05-25 00:00

SPADA WARTOŚĆ KONTRAKTÓW NA ERP

CZŁOWIEK NAJWAŻNIEJSZY: Pojawia się coraz większe zainteresowanie systemami Human Resources. Firmy budują ludzie, a zarządzanie kompetencjami może zaważyć na pozycji przedsiębiorstwa na rynku — mówi Rafał Stepnowski, dyrektor regionalny IFS Polska. fot. PS

Rafał Stepnowski, dyrektor regionalny IFS Polska, nie obawia się recesji na rynku informatycznym. Choć ilość nowych kontraktów na wdrożenia systemów ERP będzie spadać, to wciąż pokaźny rynek stanowić będą modyfikacje, produkty dodatkowe oraz serwisowanie systemów. Można także zauważyć tendencję do przechodzenia z technologicznej strony systemów informatycznych w kierunku wspomagania procesów biznesowych.

„Puls Biznesu”: Wśród specjalistów pojawiają się opinie, że ten rok będzie bardzo trudny dla firm informatycznych, szczególnie specjalizujących się w oprogramowaniu dla dużych przedsiębiorstw. Z czego to wynika?

Rafał Stepnowski: Liczba nowych wdrożeń nie będzie już tak duża jak w latach ubiegłych. Dynamika rynku była znacznie większa niż ogólny wzrost gospodarczy. Obecnie można zaobserwować lekką recesję, której ofiarą padają budżety informatyczne i marketingowe. Nie znaczy to jednak, że dostawcy oprogramowania nie będą mieli na czym zarabiać. Bardziej niż na sprzedaży nowych kontraktów firmy skupią się na rozwijaniu starych produktów, obsłudze informatycznej, nowych modułach, szczególnie związanych z Internetem, zarządzaniem zasobami ludzkimi oraz systemami CRM do zarządzania relacjami z klientem. Ponieważ rynek staje się coraz bardziej konkurencyjny, trzeba będzie szukać nowych źródeł dochodów, wychodzić naprzeciw potrzebom mniejszych firm.

— Czy będzie się to wiązało z reorganizacją, zmianą sposobu funkcjonowania domów softwareŐowych?

— To już następuje. Dostawcy oprogramowania przechodzą swoistą ewolucję od firm typowo technologicznych w kierunku świadczenia usług bardziej konsultingowych. Od mniej więcej dwóch lat rynek zmienia się w dwóch kierunkach. Po pierwsze daje się zauważyć spadek średniej wartości kontraktów informatycznych, co wynika ze wzrostu konkurencji i spadku marż. Po drugie, dla klientów coraz ważniejsza jest biznesowa wartość systemu informatycznego, a nie tylko jego funkcjonalność. W przyszłości o wyborze rozwiązania informatycznego zadecydują nie jego funkcje, ale przydatność w procesach biznesowych. Informatyka będzie tylko pretekstem do budowania modelu konkurencyjności przedsiębiorstwa.

— W 1999 r. samo oprogramowanie większości firm było oceniane niżej niż rok wcześniej...

— Wszyscy producenci przechodzili w tym czasie z wersji znakowych systemów pracujących pod systemem DOS na wersje graficzne. Takie zmiany nie mogły pozostać bez wpływu na opinie użytkowników. Jestem przekonany, że w tym roku notowania u klientów będą znacznie wyższe.

— Jakie są główne motywy decyzji o wdrożeniu systemów ERP? Czy jest to element walki konkurencyjnej, model biznesowy czy wynik mody?

— Myślę, że powiązanie wszystkich tych elementów. Czasem jest to szukanie optymalizacji zadań biznesowych, funkcjonalności, ograniczenia kosztów. Czasem wynik chęci dotrzymania kroku konkurencji, utrzymania pozycji. Czasem też mody. Coraz częściej jednak o decyzji o wdrożeniu systemu, czy w ogóle inwestycji w swoje struktury, decyduje chęć zwiększenia wartości samego przedsiębiorstwa. To jest najważniejszym elementem inwestycji. Firmy nie zadowalają się osiąganymi na bieżąco wynikami, tylko chcą budować własną wartość.

— Czym różni się rynek polski od światowego?

— Polska przeskoczyła problemy, które wystąpiły na Zachodzie, dostając nowsze, ulepszone systemy. Tam po ERP sięgają już firmy relatywnie mniejsze. Wkrótce i w Polsce powinna nastąpić podobna tendencja.

— Jest wiele modułów systemów ERP. Jednak specjaliści często twierdzą, że tylko wdrożenia kompleksowe mają szanse na sukces. Tymczasem polskie firmy często wdrażają jeden z modułów, a dopiero potem decydują się na kolejne. Dlaczego tak się dzieje?

— Wynika to z tego, że w Polsce wciąż patrzy się na cenę i czas wdrożenia, nie biorąc pod uwagę jakości. Nie ma nic gorszego niż prymat pieniądza. W negocjacjach zawsze jest walka jakości z ceną i czasem. Przedsiębiorstwa próbują ograniczać koszty wybierając tańsze rozwiązania bądź tylko poszczególne moduły. Tymczasem oczekiwania rosną i potem trzeba system modyfikować. System standardowy łatwiej jest wdrożyć, poza tym ma on większą funkcjonalność i czasem wychodzi to taniej niż dokupowanie modułów i modernizacja. Teraz usługi są znacznie droższe niż same licencje czy produkty. Już teraz stosunek ceny licencji do kosztów wdrożenia jest jak 1:2 i ciągle spada, gdy dawniej był porównywalny. Wkrótce licencja w ogóle nie będzie kosztować, a firmy informatyczne będą zarabiać tylko na obsłudze wdrożenia, serwisowaniu i modyfikacjach.

— Jakiego typu systemy będą następcą ERP?

— Przyszłość należy do systemów zarządzania strategicznego. Wdrażane obecnie systemy realizują organizację przedsiębiorstwa. Wyzwaniem jest natomiast informatyczna obsługa strategii i działań zewnętrznych.