Majowe zjazdy porównywalne są z tymi z lutego. Wtedy nie trwały długo, teraz może być inaczej
Dla WIG20 ważne są wsparcia przy 2323 pkt oraz 2270 pkt., ale kluczowy punkt to 2165 pkt, czyli zimowy dołek.
Za nami tydzień wręcz panicznej wyprzedaży akcji. W ciągu ostatnich czterech sesji (poniedziałek był dniem wolnym) indeks WIG20 stracił aż 8,3 proc., indeks WIG 7,8 proc. W tym czasie tylko garstka spółek z szerokiego rynku ustrzegło się straty, a wiele zakończyło tydzień dwucyfrową przeceną. Na świecie inwestorzy też w popłochu wyprzedawali akcje. Szczególnie widać to było w czwartek na Wall Street, kiedy w pewnym momencie tamtejsze indeksy tąpnęły o około 9 proc. Na szczęście straty udało się ostatecznie zminimalizować do około 3 proc., a chwilowe tąpnięcie tłumaczono błędnymi zleceniami. W piątek giełdy Ameryki próbowały wyjść na plus, ale nie udało się. Dow Jones stracił 1,3 proc., SP500 1,5 proc., a Nasdaq 2,3 proc. To i tak dużo lepiej, niż rynki europejskie. Węgierski BUX spadł w piątek aż o 6,4 proc., a francuski CAC40 o 4,6 proc.
Efekt spirali
Falę wyprzedaży wywołały obawy inwestorów, że problemy Grecji rozleją się na Portugalię, Hiszpanię i całą Europę. Spirala niepewności nakręcała się z każdym dniem, przez co bardzo mocno ucierpiała nasza waluta — barometr polskiego rynku finansowego. Tylko od wtorku do czwartku złoty stracił względem dolara ponad 12 proc. Dramatycznie wygląda też tąpnięcie na rynku akcji. Jeszcze na początku ubiegłego tygodnia WIG20 atakował 2550 pkt. W piątek bronił się przed spadkiem poniżej 2350 pkt.
— Pod koniec kwietnia wydawało się, że korekta będzie łagodna, tymczasem przerodziła się w bardzo silne spadki. Na razie nie pojawiły się sygnały ich zakończenia. Z technicznego punktu widzenia najbliższe wsparcie WIG20 napotka w okolicy 2335-2340 pkt. Ważniejsze wydaje się jednak 2270 punktów. Przełamanie oznaczałoby atak na minimum z lutego (2165 pkt.) z wysokim prawdopodobieństwem przebicia i dalszych spadków — ocenia Przemysław Smoliński, analityk DM PKO BP.
Zdaniem Krzysztofa Pado, analityk BDM duże znaczenie dla dalszego zachowania indeksu może mieć 200-sesyjna średnia krocząca, która jest przy 2323 pkt.
— To powinno być ważne wsparcie dla WIG20. Przebicie sugerowałoby spadek w okolice lutowych dołków — dodaje analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego.
Czekamy na odbicie
Dynamikę spadków z ubiegłego tygodnia można porównać do korekty z początku lutego, kiedy w kilka sesji WIG20 stracił ponad 8 proc. Teraz dla wielu dołek z lutego staje się punktem odniesienia.
— Korekta może być długa i bolesna. Jeśli WIG20 spadnie poniżej lutowego dołka to będzie bardzo kiesko. Wówczas indeks blue chipów może mieć spore problemy z obroną 2000 pkt — ostrzega Mirosław Saj, analityk BM DnB Nord.
Jednak nawet w najczarniejszym scenariuszu jest miejsce na odbicia.
— Kilkuprocentowe odreagowanie jest możliwe w każdej chwili. Ciężko będzie jednak wybić się powyżej 2480 pkt. — przyznaje Mirosław Saj.
— W przyszłym tygodniu oczekuję uspokojenia. Spodziewam się odbicia do 2400 pkt. — ocenia Krzysztof Pado.
Zmienność jest za duża,
lepiej zostać poza rynkiem
Marek Wołos, DM TMS Brokers
Piątkowa sesja na rynku złotego pokazała, że nadal niczego nie możemy być pewni. W wieczornym handlu złoty zyskiwał prawie tyle, ile wyniosło czwartkowe osłabienie.
17 groszowy wzrost kursu EURPLN w czwartek, a następnego dnia spadek o 14 groszy to aż nadto wyraźny obraz obecnej sytuacji na rynku. Cechują ją duża niepewność i zmienność, ale przede wszystkim brak perspektywicznej oceny złotego.
Inwestorzy szybko realizują zyski, i podobnie straty, jeśli zajmą złe pozycje. Nikt raczej nie myśli ile może być warta nasza waluta za kilka dni, bo nie wiadomo jaki będzie jej kurs za godzinę i co się wydarzy na rynkach bazowych. Złoty, ze względu na płynność i brak ograniczeń w handlu, to barometr polskiego rynku finansowego. Im bardziej jest on zmienny i im bardziej zmienność wykracza poza granice typowych dziennych zmian (1 proc. dla pary EURPLN), tym mniej inwestorów zainteresowanych jego posiadaniem. W czasach rynkowego chaosu można bowiem więcej stracić niż zyskać. Dlatego ze sceptycyzmem odnoszę się do komentarzy, że na obecnej sytuacji rynkowej zarobią polscy eksporterzy. Niestabilność i podwyższona zmienność to tak samo złe cechy rynku, jak mocny złoty. Dlatego dopóki indeks VIX bije rekordy zmian wartości, zmienność opcji wskazuje na wzrost ryzyka, a kurs EUR/JPY odbija się jak piłeczka pingpongowa, pozostanie poza rynkiem wydaje się uzasadnione.