Spadły rentowności bonów
Cały wczorajszy dzień stał pod znakiem aukcji bonów skarbowych. Zainteresowanie inwestorów nie pozostało bez wpływu na zachowanie się złotego. Już wczesnym rankiem analitycy prognozowali, że rentowność bonów podczas wczorajszej aukcji spadnie przy utrzymującym się nadal sporym popycie. Okazało się, że tym razem ich prognozy były jak najbardziej słuszne. Ministerstwo Finansów zaoferowało bony 13-tygodniowe oraz 26-tygodniowe o wartości po 100 mln zł, a także bony 52-tygodniowe o wartości 600 mln zł. Łącznie oferta resortu wynosiła 800 mln zł. Tymczasem zdołano sprzedać bony za kwotę 793,99 mln zł. Banki zgłosiły popyt wysokości 2,8 mld zł.
NADAL widoczne jest ogromne zainteresowanie tymi papierami wśród zagranicznych inwestorów. Szczególnie teraz — po ostatnich danych GUS — upewnili się oni, że Polska cały czas jest krajem relatywnie dobrym, o atrakcyjnych stopach procentowych. Dlatego też rentowności spadły.
— Rentowność rocznych papierów może wynieść 17,10-17,25 proc., półrocznych 17-17,10 proc., a trzymiesięcznych około 16,20- -16,35 — prognozowali analitycy.
WCZESNYM rankiem nasza waluta spadła. Stało się to z powodu weekendowej wypowiedzi Bogusława Grabowskiego, członka Rady Polityki Pieniężnej który stwierdził, że tempo, w jakim polskie firmy zaciągają zobowiązania za granicami kraju, poważnie może niepokoić. Określił to mianem „niebezpiecznego trendu”. Inwestorzy uznali ów spadek za wymarzoną okazję do zakupów naszej waluty. Złoty wczesnym popołudniem wzrósł do poziomu plus 7,446 proc. od centralnego parytetu z 7,16 proc. na fixingu. Dolara wyceniano na 4,0245 zł, wobec 4,0350 zł na fixingu. Za euro zaś płacono 3,9213 zł wobec 3,9358 zł na wczorajszym fixingu.
ZDANIEM dealerów, nic nie wskazuje, by rynek przestał się bać. Pokonanie psychologicznej bariery 7 proc. odchylenia od parytetu i przyzwyczajenie się do niej niesie jednak coraz większe prawdopodobnieństwo, że spekulacyjny, krótkoterminowy kapitał w niedługim czasie zdecyduje się na realizację zysków. Być może mają rację ci, którzy twierdzą, że złoty jest już maksymalnie przewartościowany. Załamanie kursu byłoby niesłychanie bolesne. Zwłaszcza że jednocześnie pojawiają się głosy o rychłym kryzysie na światowych rynkach.