Specjaliści IT polubili zlecenia
Rośnie zainteresowanie pracą tymczasową
Przedstawiciele działających od kilku lat na polskim rynku firm rekrutujących tymczasowych pracowników przyznają, że Polacy powoli zaczynają zmieniać podejście do tej formy zatrudnienia. Najchętniej pracodawców zmieniają specjaliści z branży IT oraz menedżerowie odpowiedzialni za pojedyncze projekty.
Firmy zajmujące się rekrutacją pracowników na czas określony mają szansę nadal rozwijać się w Polsce. Jak zapewniają ich przedstawiciele, zatrudnianie ludzi w ramach zastępstwa czy praca sezonowa są na porządku dziennym na Zachodzie. Ta tendencja wchodzi również na nasz rynek, który nie należy do najbardziej wdzięcznych ze względu na przyzwyczajenia społeczeństwa, jak i nie najlepsze uregulowania prawne.
— W Polsce pracownicy czasowi stanowią 3-5 proc. ogółu zatrudnionych. Dla porównania w krajach Europy Zachodniej liczba ta sięga 40 proc. — ocenia Maurice Delbar, prezes Connexio, firmy rekrutującej pracowników czasowych.
Jako jedną z przyczyn tego stanu rzeczy wymienia niską znajomość tej formy zatrudnienia wśród polskich pracowników.
— Na rynkach lokalnych, nie tylko potencjalni pracownicy, ale również sami pracodawcy potrzebują szkoleń, które wyjaśniłyby istotę czasowego zatrudnienia. Najwięcej podejrzeń wzbudza fakt podpisania umowy z jedną firmą, a praca w drugiej. Jednak pracodawcy, szczególnie z przedsiębiorstw produkcyjnych, dosyć szybko dostrzegli przydatność rynku pracy ludzi do wynajęcia — zauważa szef Connexio.
Wypożyczanie ludzi
Wbrew pozorom znalezienie pracy nie jest łatwym zadaniem. W największych ośrodkach miejskich kandydaci muszą pokonać barierę wysokich wymagań pracodawców, w mniejszych przeważnie brak wakatów. Pracownicy okresowi mają więc szansę przynajmniej na dorywcze zatrudnienie, a w przypadku studentów na stosunkowo szybkie zdobycie doświadczenia.
— Jedynie około 10 proc. ludzi wykonujących pracę na umowę- -zlecenie ma szansę na późniejsze stałe zatrudnienie u tymczasowego pracodawcy — zauważa Maciej Rybczyński, kierownik działu InfoStaff w TempSevice.
Przyznaje, że firmy rekrutacyjne starają się ułatwiać sobie zadanie tworząc działy odpowiedzialne za wyszukiwanie pracowników określonych specjalizacji. Po okresie zapotrzebowania na ludzi do prac administracyjno-biurowych i finansowo-księgowych przyszedł czas na specjalistów z branży informatycznej. Najchętniej do wykonywania prac zleconych zatrudniani są studenci. Mają po prostu szansę zarobić dodatkowe pieniądze i oswoić się z rynkiem pracy jeszcze przed skończeniem nauki.
— Zatrudniamy studentów informatyki, którzy w ten sposób mogą zdobyć doświadczenie. Przeważnie zajmują się tworzeniem lub porządkowaniem baz danych, często pracują jako wdrożeniowcy, którzy instalują systemy firm u ich klientów. Często też do prac zleconych zgłaszają się specjaliści prowadzący własną działalność gospodarczą. W przypadku braku własnych zamówień, przyjmują nasze — wyjaśnia Maciej Rybczyński.
Z kontraktu na kontrakt
W sektorze pracy czasowej wytworzyła się specyficzna grupa menedżerów, specjalistów z określonych dziedzin, którzy wiążą się ze zleceniodawcą tylko na czas projektu. Project managerowie najczęściej spotykani są w przemyśle i budownictwie.
— Pierwsi polscy specjaliści, przeważnie inżynierowie, przyzwyczajeni do pracy na kontraktach, pojawili się w latach 80., kiedy to zaczęli wyjeżdżać do pracy za granicę. W chwili obecnej jest coraz więcej menedżerów odpowiedzialnych jedynie za wykonanie określonego zadania. Z dużą łatwością przechodzą więc z firmy do firmy, starając się by poszczególne projekty zazębiały się w czasie — twierdzi Grażyna Żywot-Ciecierska, szef The Nichols Consultancy.
Coraz bardziej mobilni i niechętni do dłuższego pobytu u jednego pracodawcy są specjaliści z branży IT.
— Właściwie 30 do 40 proc. informatyków zmienia pracę co roku, niektórzy nawet co pół. Specjalistyczne stanowiska, np. administratorów sieci, nie należą do najtańszych, trudno jest takiego specjalistę zastąpić pracownikiem czasowym, gdyż każdy system ma swoiste konfiguracje — przekonuje Maciej Rybczyński.
Aneta Królak
BRAK KWALIFIKACJI: Zbyt duża rotacja pracowników na rynku może wskazywać na niewielki procent osób z odpowiednimi kwalifikacjami do zajmowania stanowisk stałych — przekonuje Maciej Rybczyński, kierownik Infostaff. fot. Borys Skrzyński
KAPRYŚNI: Polacy są jedynymi z najbardziej niewiernych, ale też wymagających pracowników. Nie świadczy to o nich źle, raczej wskazuje na fakt, że po prostu dobrze znają swoją wartość — ocenia Maurice Delbar, prezes Connexio. fot. ARC
POTRZEBNI: Najczęściej na przyjmowanie pracowników czasowych decydują się międzynarodowe koncerny, które miały już do czynienia z taką formą zatrudnienia na rodzimym rynku — przyznaje Grażyna Żywot-Ciecierska, szef The Nichols Consultancy. fot. ARC