Specjalista potrzebny od zaraz

opublikowano: 14-10-2018, 22:00

W Polsce brakuje ok. pół miliona pracowników — od sektora budowlanego, przez medyczny aż po branżę programowania.

Sektor IT jest w ostatnim czasie na językach wielu osób. Nie tylko ze względu na rosnące wynagrodzenia w tym sektorze, które osiągnęły średni poziom już 12 tys. brutto, lecz także z powodu niezmniejszającego się zapotrzebowania kadrowego. Jak wynika z szacunków Coders Lab, obecnie w branży brakuje minimum 50 tys. pracowników, a zdesperowani pracodawcy decydują się na zatrudnianie każdego, kto jest wystarczająco zdeterminowany i otwarty na naukę.

Brak rąk do pracy jest jednak najbardziej widoczny wśród specjalistów, których zawody istnieją od dziesiątków lat, m.in. murarzy, rzemieślników i innych wykwalifikowanych pracowników fizycznych. Na polskim rynku brakuje ich według szacunków aż 300 tys. — w branży budowlanej ok. 200 tys., natomiast w rzemiośle minimum 100 tys. osób.

— Najwyższa Izba Kontroli odnotowała, że ze względu na fundusze unijne w Polsce można by było wybudować znacznie więcej, np. dróg, ale po prostu… nie ma kto tego robić — twierdzi Rafał Bałdys-Rembowski, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Warto zwrócić uwagę na usługi transportowe, które odpowiadają za 6,5 proc. rodzimego PKB — a ta wartość mogłaby wzrosnąć. Bo choć 34 tys. polskich firm ma 300 tys. ciężarówek i zatrudnia 345 tys. osób, to wciąż brakuje im 100 tys. kierowców. Nie lepiej wygląda sytuacja w służbie zdrowia. W Polsce na tysiąc osób przypada średnio tylko pięć pielęgniarek. Dla porównania: w Szwajcarii — 18, a w Norwegii — 17. Przyszłość sektora medycznego również nie jawi się w jasnych barwach. Jak wynika z danych Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, w 2030 r. na tysiąc Polaków będą przypadały niespełna cztery pielęgniarki. Jednak zarobki nie zachęcają do pracy w służbie zdrowia. Po długich i trudnych studiach pierwsza pensja lekarzy — których obecnie przypada dwóch na tysiąc osób — w Polsce wyniesie 3,2 tys. zł brutto, a pielęgniarek — 2,4 tys. zł brutto. Braki kadrowe często wynikają również z obaw Polaków dotyczących przyszłej sytuacji na rodzimym rynku pracy, a konkretnie — strachu przed robotyzacją.

— Nie można zapomnieć o tym, że do 2050 r. 70 proc. ludzi na świecie ma mieszkać w miastach i przewiduje się, że maszyny zastąpią pracę wielu z nich. Oczywiście polityka edukacyjno-społeczna powinna uwzględniać długofalowe trendy na rynku pracy, jednak nie należy zapominać o perspektywie jednostek, które teraz potrzebują znaleźć na nim miejsce — zauważa Olga Zelent, kierująca szkołą IT Coders Lab.

Ekspertka zaznacza, że postawienie przez państwo na edukację w zawodach wymagających opanowania konkretnego rzemiosła przyniesie gospodarce dużo korzyści. Warto jednak pamiętać, że roboty są już gotowe, by niektóre z tych zawodów zdominować.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paulina Kostro

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Specjalista potrzebny od zaraz