Specjalne strefy potrzebują zmian

Małgorzata Grzegorczyk
14-07-2010, 00:00

O czym marzą firmy ze stref ekonomicznych? O złagodzeniu warunków inwestowania. W zamian obiecują nowe projekty.

"Przejściowa zadyszka? Polskie SSE — okiem przedsiębiorcy" — prezentujemy raport firmy Deloitte

O czym marzą firmy ze stref ekonomicznych? O złagodzeniu warunków inwestowania. W zamian obiecują nowe projekty.

Od półtora roku rząd pracuje nad nowelizacją ustawy o specjalnych strefach ekonomicznych (SSE). Konflikt (szczegóły w ramce) na linii Ministerstwo Gospodarki (MG) — Mnisterstwo Finansów (MF) zaostrzył się do tego stopnia, że nie udało się dojść do porozumienia podczas posiedzenia Rady Ministrów 6 lipca. Wczoraj rząd dalej dyskutował o sprawie. Bez decyzji.

— Przedsiębiorcy chcą jasnej informacji: nowelizujemy — nie nowelizujemy. Stan niepewności jest gorszy nawet od niekorzystnej decyzji — uważa Marek Cieślak, prezes Łódzkiej SSE.

Głos biznesu

Dobre wyobrażenie o oczekiwaniach firm działających w strefach daje najnowszy raport Deloitte, w którym wzięły udział 152 firmy ze wszystkich 14 SSE. Sporo firm obawia się, że ze względu na kryzys nie zdoła zrealizować inwestycji w takiej skali, w jakiej planowały (patrz wykresy). Dotyczy to szczególnie przedsiębiorców, którzy otrzymali zezwolenia w 2008 r., roku boomu inwestycyjnego. To firmy, które dopiero budują fabryki. Co gorsza, sprawa dotyczy wielu przedsiębiorców zatrudniających powyżej 500 osób, a więc sztandarowych inwestorów, którzy mieli przyciągać kooperantów. Teraz firmy martwią się, że nie zatrudnią tylu pracowników, ilu obiecały. Możliwość mniejszego o 20 proc. zatrudnienia przewiduje nowelizacja przygotowana przez MG. Dodatkowo w latach 2010-11 inwestorzy mogliby otrzymać zgodę na zatrudnienie o 25 proc. mniej osób oraz realizację projektu, w którym nie zatrudniają nowych pracowników, lecz utrzymują istniejące miejsca pracy. Ta ostatnia sprawa jest bardzo ważna: z badania Deloitte wynika, że taki przepis zachęciłby 54,6 proc. firm do rozpoczęcia nowej inwestycji.

Głos urzędnika

Niestety, Ministerstwo Finansów nie zgadza się na żadną formę elastyczności, choć strefy ekonomiczne to z punktu widzenia budżetu bardzo opłacalna zachęta inwestycyjna: 66 mld zł nakładów i 156 tys. kolejnych miejsc pracy (oraz 209 tys. istniejących) kosztowało państwo 6,14 mld zł. Eksperci Deloitte szacują, że trzy czwarte firm nigdy nie wykorzysta limitu pomocy publicznej. Może warto pójść na rękę strefowym inwestorom, z których 62 proc. planuje kolejne projekty?

— Hodowcy zawsze mieli dylemat, czy obedrzeć owcę ze skóry, czy regularnie pozyskiwać wełnę ze strzyży — żartuje Wojciech Goljat, prezes Warmińsko-Mazurskiej SSE.

Niestety, resort finansów idzie dalej i chce ograniczyć wchodzenie do stref firmom z sektorów, które dobrze się rozwijają. Zalicza się do nich m.in. sektor usług dla biznesu.

— Atrakcyjność inwestycyjna Polski spadnie, jeśli możliwość wejścia do specjalnej strefy ekonomicznej — bez względu na to, czy firma wykorzysta tę zachętę, czy nie — zostanie odebrana niektórym sektorom. Nie można patrzeć krótkoterminowo na oszczędności w budżecie, które powstaną, gdy mniej firm dostanie pomoc publiczną. Należy myśleć długookresowo i wziąć pod uwagę, co się stanie, jeśli inwestycji nie będzie — ostrzega Jacek Levernes, prezes Związku Liderów Usług Biznesowych w Polsce (ABSL).

Tomasz Konik: Końca nie widać

1Jakie są szanse, że MG wygra walkę o strefy i wprowadzi planowane zmiany?

Zmiany proponowane przez resort to nie jest jakaś wielka rewolucja. W tym kontekście mocno dziwi nastawienie MF. Projekt przedstawiony przez to ministerstwo jest rewolucją, ale niestety bardzo niekorzystną dla przedsiębiorców. Mam nadzieję, że argumenty, które przedstawiają inwestorzy, zostaną wzięte pod uwagę i strefy uzyskają legislacyjne wsparcie. Wprowadzenie w życie rozwiązań MF może oznaczać koniec specjalnych stref ekonomicznych w Polsce.

Nawet gdyby MG się udało, inwestorzy działający w strefach liczą na nieco więcej. Oczekują przede wszystkim większej elastyczności w zakresie zatrudnienia. Ważna jest również możliwość otrzymania zezwolenia bez konieczności tworzenia nowych miejsc pracy. Przedsiębiorcy liczą również na udrożnienie systemu obejmowania gruntów prywatnych przywilejem specjalnej strefy ekonomicznej. Obecnie zarówno kryteria, jak również sama procedura wyklucza praktycznie stosowanie tego mechanizmu.

2O części z tych problemów mówił pan rok temu. Od tego czasu nic się nie zmieniło, ba, sytuacja pogorszyła się, bo do akcji weszło MF.

I to jest, niestety, najsmutniejsze w całej sprawie. Wydaje się bowiem, że ktoś postanowił problem specjalnych stref ekonomicznych "przegadać". I tak prace nad projektem trwają już dwa lata, a w sprawie pojawiają się coraz to nowe pomysły, ale konkluzji nie widać. Nie należy tutaj uspokajać się sytuacją, że przedsiębiorcy strefowi dają sobie radę mimo braku nowelizacji. Dają sobie radę, ale wiele problemów narasta. Sankcją za niespełnienie warunków może być zwrot otrzymanej pomocy publicznej. Który przedsiębiorca będzie w stanie to wytrzymać, jaki sygnał do świata zostanie wysłany, gdy zaczniemy odbierać inwestorom udzieloną pomoc publiczną, ilu nowych inwestorów zdecyduje się zainwestować w Polsce? Niestety, to są pytania, na które już niedługo być może będziemy musieli w praktyce odpowiedzieć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Specjalne strefy potrzebują zmian