Śpiewak: W 2011 r. nie ma szans na reformy

DI, PAP
31-12-2010, 07:30

W 2011 r. nie ma szans na poważne reformy - mówi socjolog prof. Paweł Śpiewak w rozmowie z dziennikiem "Polska The Times".

Śpiewak uważa, że kończący się rok był chyba najtragiczniejszym w historii Polski od 1945 r. i wywarł duży wpływ na bieg wydarzeń w kraju. Zaostrzył się konflikt między dwoma, największymi partiami: "Przecież w poprzednich latach też mieliśmy konflikt między PO a PiS, ale nabrał obecnie wymiaru wręcz małej wojny domowej. PiS wprawdzie opowiada się jako zwolennik demokracji, ale mimo to nie potrafi zaakceptować wyników demokratycznych wyborów" - twierdzi.

I zaraz dodaje: "Polityka w tym roku bardzo się oderwała od rzeczywistości. Obie strony są tak bardzo zajęte walką ze sobą, że realne problemy zaczynają być słabo widoczne".

Jako negatywny przykład walki politycznej socjolog podaje stan polskich kolei. Od czasu przemian w 1989 r. nikt się nimi należycie nie zajął, nie doinwestował w rozsądny i efektywny sposób. Takich problemów jest więcej. Trzeba zacząć je rozwiązywać, zamiast toczyć polityczną potyczkę. Ludzi coraz mniej interesuje wzajemne obrzucanie się epitetami i zarzutami poprzez członków PO i PiS.

W 2011 r. pojawią się kolejne sprawy, wymagające zdecydowanych działań. Ponadto w drugiej połowie roku obejmiemy prezydencję w Unii Europejskiej. Profesor sceptycznie patrzy jednak na możliwość konkretnych posunięć rządu: "Obawiam się, że Donald Tusk nie będzie chciał podjąć żadnej kwestii przed wyborami - gdyż każda z nich może okazać się kosztowna. Premier stosuje starą taktykę polegającą na unikaniu konkretyzacji. Operowanie konkretami grozi bowiem utratą części wyborców. Być może nawet powstaną jakieś projekty ustaw, ale pojawią się pewnie dopiero po wyborach".

Tylko jakieś gwałtowne załamanie sytuacji gospodarczej, może wymusić konkretne ruchy. Co zaś się tyczy naszej prezydencji, to ona, zdaniem Śpiewaka, przysłoni na pewien czas polskie problemy. Premierowi Tuskowi pomogą w tym państwa zachodnie, którym zależy, aby wypadł dobrze i okazał się sprawnym przywódcą. Ta troska wynika z obaw Zachodu przed Jarosławem Kaczyńskim, przed ewentualnym powrotem PiS do władzy.

Zresztą socjolog nie neguje utworzenia po wyborach dużej koalicji przeciwko PiS: "Wcale bym nie wykluczył sytuacji, że po wyborach i SLD, i PSL wejdą do rządu. Tusk być może zdecyduje się dać dwa ministerstwa lewicy i dwa ludowcom. W ten sposób zbuduje wielki blok przeciwko PiS, a jednocześnie będzie mógł koalicjantów rozgrywać przeciw sobie. Sojusz jest poza rządem już bardzo długo i to dla tej partii stanowi problem. Mają jedynie drugi program w telewizji publicznej - a to za mało jak na ich ambicje i potrzeby".

Jednak Śpiewak nie wyklucza też innego scenariusza najbliższych wyborów parlamentarnych. Mianowicie PiS i PJN zdobywają razem ponad 30 proc. głosów. I w takiej sytuacji Jarosław Kaczyński może zostać premierem. Spodziewa się zresztą, że PJN zasili część członków PO, którzy nie mają szans, by trafić na listy wyborcze ze swojej, dotychczasowej partii.

Pytany o najbliższych 10 lat, Paweł Śpiewak uważa, że Jarosław Kaczyński ciągle będzie wracał do katastrofy smoleńskiej. Zaś Donald Tusk musi wreszcie zmierzyć się z dużymi problemami, jakimi są m.in. koleje, stan naszej energetyki, infrastruktura internetowa i pocztowa. Jest też kwestia późniejszego spłacania olbrzymich długów, zaciąganych obecnie przez miasta - gospodarzy turnieju Euro 2012.

"Lista tych wielkich problemów Polaków jest bardzo długa. Sadzę, że będzie to wyjątkowo trudna i wymagająca dekada w naszej historii. Rola państwa jako promotora zmian jest decydująca, nadchodzi czas, by się z nimi zmierzyć" - kończy rozmowę z dziennikiem "Polska The Times" Paweł Śpiewak.(

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, PAP

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / Śpiewak: W 2011 r. nie ma szans na reformy