Spada bezrobocie, przybywa miejsc pracy, brakuje pracowników, pensje rosną. Gdzie? W całej Polsce, ale utarło się, że na pewno na Dolnym Śląsku. To tam powstała znaczna część wszystkich utworzonych ostatnio miejsc pracy. To tam dynamika wzrostu płac jest najwyższa.
Wszyscy narzekają
Mit trudnego Dolnego Śląska
powtarzają wszyscy: od urzędników, przez doradców, po przedsiębiorców.
— Najtrudniej o pracowników jest w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu. Paradoksalnie, na pewno takiego problemu nie mają pracodawcy z Poznania, choć bezrobocie jest tu najniższe w Polsce — mówi Sebastian Bedekier, szef działu promocji w Poznaniu.
— Wszędzie jest trudno o pracowników. Problemy ma np. LG w Kobierzycach — uważa Marcin Kaszuba z Ernst & Young, który brał udział w ściągnięciu tej firmy do Polski.
— Rynek pracy zmienił się kardynalnie i to pracownik ma teraz najwięcej do powiedzenia. Ta sytuacja występuje szczególnie na Dolnym Śląsku, gdzie w ostatnich dwóch latach powstało około 15 tys. miejsc pracy. Część inwe- storów, o ile jest to dla nich możliwe, już dziś koncentruje się na innych regionach Polski, np. ścianie wschodniej czy Pomorzu — wtóruje im Peter Knauer, szef Cadbury Wedel.
Śląski paradoks
Kierowana przez niego firma myśli jednak
o rozbudowie swojej fabryki w Bielanach Wrocławskich. Zresztą Cadbury nie jest
wyjątkiem. W ciągu dwóch lat działalności Agencja Rozwoju Aglomeracji
Wrocławskiej ściągnęła ponad 20 firm, które chcą w najbliższych latach zatrudnić
7,3 tys. osób. Koncern Hewlett-Packard, który w kwietniu 2005 r. obiecał
zatrudnić w centrum usług księgowych we Wrocławiu 1000 osób w ciągu pięciu lat,
już na początku przyszłego roku przyjmie tysięcznego pracownika. I zapowiada, że
nadal będzie powiększać zespół.
Naturalny wzrost
Jak to możliwe, że wszyscy narzekają
na Dolny Śląsk, a jednak dalej inwestują? Okazuje się, że metoda na zdobycie
pracowników jest prosta: trzeba im po prostu więcej zapłacić. Więc
przedsiębiorcy płaczą i płacą. Np. w Świdnicy, gdzie jedna z piekarń szuka
piekarza i cukiernika, oferując 3 tys. zł netto. Jeden z większych inwestorów w
mieście w ostatnim roku najmniej wykwalifikowanym pracownikom przyznał 400 zł
podwyżki, a na innych stanowiskach jeszcze więcej. Z informacji „PB” wynika, że
jeszcze półtora roku temu szwedzka firma Electrolux, która na Dolnym Śląsku, w
tym w Świdnicy, ma trzy zakłady, płaciła pracownikom na stanowiskach
produkcyjnych 900-1000 zł brutto. Dziś jest to minimum 1200 zł.
— Świdnickie firmy, podobnie jak w całym kraju, już dziś płacą lepiej niż rok czy dwa lata temu. Często problemy ze znalezieniem fachowców nie są wynikiem ich braku, ale ceny, którą trzeba za nich zapłacić. Konkurencja między przedsiębiorstwami sprzyja pracownikom, bo pracodawcy walczą o załogę lepszymi warunkami socjalnymi — twierdzi Wojciech Murdzek, prezydent Świdnicy, w której zainwestowali tacy giganci, jak Electrolux, Colgate-Palmolive, Nifco, Krause czy Knauf.
Przyjazna firma
Nie chodzi jednak tylko o pensje.
— Trzeba zadbać o swoich pracowników, i to nie tylko płacąc im więcej. Chodzi o stworzenie dobrego klimatu, dobrego zaplecza socjalnego, organizację przedsięwzięć kulturalnych, przywiązanie zespołu do zakładu pracy i do firmy — przekonuje Peter Knauer.
Władze Świdnicy mają pomysł na przyciągnięcie i zatrzymanie fachowców.
— Jednym z pomysłów jest budowa mieszkań pracowniczych — wyjaśnia Wojciech Murdzek.
Do projektu mają przystąpić jeszcze dwa inne samorządy i spółka zarządzająca Wałbrzyską Specjalną Strefą Ekonomiczną. Na przykład po dwóch latach korzystania z mieszkania pracownik mógłby je odkupić.
Jak widać, nawet na brak pracowników jest sposób, a na Dolnym Śląsku już go znaleźli.
Nie przestaną inwestować
— Chociaż dynamika inwestycji w
aglomeracji wrocławskiej była w ostatnich latach olbrzymia, kolejne firmy
otwierają oddziały, a to oznacza, że potencjalnych pracowników nie brakuje.
Istnieją firmy, które pracownicy chwalą na forach internetowych. Te nie mają
problemu ze znalezieniem pracowników — uważa Agnieszka Schubert z wrocławskiego
oddziału firmy rekrutacyjnej HRK.
— Bardzo cieszy mnie sytuacja, w której mimo informacji, że rynek pracy w Polsce i na Dolnym Śląsku się wydrenował, nadal znajdują inwestorzy, którzy wiedzą, że to nieprawda — podsumowuje Paweł Panczyj, prezes Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej.
Dodaje, że podstawą w lokowaniu nowych inwestycji i rozwoju istniejących jest
sprawny dział HR, którego szef wie, w jaki sposób dotrzeć do pracowników. A tych
jest jeszcze we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku wielu.