Szacuje się, że na skutek wprowadzenia nowych przepisów unijnych może upaść co piąty bank spółdzielczy.
— Jednym ze sposobów na przetrwanie, szczególnie dla małych podmiotów, jest konsolidacja, która umożliwi im dalsze działanie w grupie. Już teraz banki wspólnie udzielają kredytów, aby spełnić wymagania dużych klientów — tłumaczy Andrzej Dubis, dyrektor Podkarpackiego Banku Spółdzielczego w Sanoku.
Wykorzystać potencjał
Czas względnego spokoju dla bankowych spółdzielców zakończył się ponad dwa lata temu wraz z rozpoczęciem w Brukseli prac nad ustaleniem nowych warunków podejmowania i prowadzenia działalności przez instytucje finansowe oraz sprawowania nad nimi tzw. nadzoru ostrożnościowego. Zmiany w prawie unijnym najprawdopodobniej wejdą w życie jeszcze tym roku i będą dotyczyły prawie 600 banków spółdzielczych, działających w ramach dwóch zrzeszeń: Banku Polskiej Spółdzielczości (BPS) i Spółdzielczej Grupy Bankowej (SGB). Podmioty te najbardziej obawiają się jednak ustanowienia nowych wymagań kapitałowych. Zdaniem Mirosława Potulskiego, byłego prezesa Banku BPS, aby wyjść z sytuacji obronną ręką spółdzielcy muszą nie tylko utrzymać obecnych klientów, ale i przyciągnąć nowych. To z kolei, wymaga od nich porozumienia przynajmniej w czterech kluczowych obszarach: infrastrukturalnym, informatycznym, produktowym i wizerunkowym.
— Powinny zaproponować jednakowe standardy obsługi w ramach tego samego zrzeszenia. Wystarczy kilka wspólnych produktów, takich jak np. rachunek odmiejscowiony czy karta kredytowa. Pozostała oferta banku powinna być dopasowana do potrzeb lokalnej społeczności. Dlaczego? Ponieważ, działając lokalnie banki spółdzielcze znają bardzo dobrze swoich klientów, ich potrzeby i oczekiwania, co bezpośrednio przekłada się na ich partnerskie relacje — tłumaczy Mirosław Potulski.
Banki spółdzielcze już od pewnego czasu przygotowują się do spełnienia wymagań minimum kapitałowego i dynamicznie się rozwijają. W ostatnich latach wdrożyły nowoczesne technologie, usługi i metody zarządzania. Są prekursorami w zastosowaniu biometrii w obsłudze bankomatów oraz na szeroką skalę stosują nowoczesną, funkcjonalną bankowość internetową.
— Udostępniają również klientom najnowocześniejsze karty płatnicze, tworzą placówki franczyzowe, debiutują na rynku kapitałowym. Zajmują czołowe miejsca w rankingach i konkursach oraz są wyróżniane prestiżowymi nagrodami — wylicza Mirosław Potulski.
W partnerstwie
Sposobem na umocnienie spółdzielców jest także konsolidacja na poziomie zrzeszeń.
— Podział ma dwie grupy osłabia cały sektor spółdzielczy. Jeden silny bank zrzeszający to przede wszystkim mniejsze koszty działania struktur zrzeszeniowych oraz lepiej wykorzystany potencjał finansowy, organizacyjny i kadrowy. Bo trzeba pamiętać, że spółdzielczy sektor bankowy dysponuje nadwyżką depozytów nad kredytami w kwocie 10-12 mld zł, a jego placówki stanowią 30 proc. liczby placówek sektora bankowego — twierdzi Mirosław Potulski.
Jego zdaniem konsolidacja SGB i BPS jest nieunikniona. Nie może się ona jednak odbywać w atmosferze zamachu na niezależność banków spółdzielczych, bo to one są w tej dyskusji najważniejsze — twierdzi Mirosław Potulski.
— Pozwoli to zbudować silny system bankowości spółdzielczej, podobny do tego, jaki mają inne kraje europejskie. Credit Agricole we Francji, DZ Bank w Niemczech czy Rabobank w Holandii to grupy spółdzielcze, które prowadzą ekspansywną politykę na całym kontynencie — mówi Mirosław Potulski.
Gotowi do walki
Według Andrzeja Dubisa, banki spółdzielcze mogą potraktować nową dyrektywę unijną jako szansę na rozwój. Muszą jednak skoncentrować się na atutach, wyróżniających je wśród konkurencji, takich jak np. oparcie na rodzimym kapitale, bardzo dobra znajomość potrzeb klientów oraz szybkość podejmowania decyzji, dzięki temu, że mają centralę na miejscu.
— W ten sposób powinny zwiększać kapitał własny, niezbędny zarówno do bieżącego działania, jak i spełnienia nowych rygorystycznych norm unijnych — uważa Andrzej Dubis.
Jak tłumaczy, dziś klienci oczekują szybkiej reakcji ze strony banku z pełnym pakietem usług, dostosowanych do ich potrzeb.
— Można wyróżnić dwie grupy klientów: pokolenie X oczekuje dobrych i zrozumiałych produktów, łatwych do używania w codziennym życiu. Z kolei pokolenie Y goni za nowościami, a bank powinien według niego nadążać za trendami internetu i coraz to nowszych urządzeń „mogących wszystko”. Na produkty bankowe dostosowane do indywidualnych potrzeb czekają także emeryci i renciści oraz osoby niepełnosprawne — mówi Andrzej Dubis. Zmiany na bankach spółdzielczych może wymóc także wchodząca coraz odważniej konkurencja.
— Nie ułatwia im działania, odbierając klientów w małych miejscowościach. Szczególnie ekspansywną politykę w tym zakresie prowadzą SKOK-i oraz Bank Pocztowy — mówi Andrzej Dubis.