Od miesięcy media ekscytują się tym, ilu facebookowiczów przybywa każdego dnia i która firma ma więcej fanów. No i jak stado wirtualnych sprzymierzeńców danej marki zamienić na realne. W Polsce, podobnie jak na świecie, Facebook ma jednak swoich cichych bohaterów, czyli spółki, które umożliwiają realizowanie i rozliczanie kampanii marketingowych w mediach społecznościowych. Chyba największa z nich, czyli warszawski Socializer, w najbliższych tygodniach zadebiutuje na NewConnect. Łukasz Misiukanis, prezes Socializera, sprzedał właśnie 5 proc. akcji spółki za 0,7 mln zł, a to oznacza wycenę całego biznesu na poziomie 14 mln zł. Co zrobi z pieniędzmi z emisji akcji? Według informacji „PB”, Socializer bada możliwości przejęcia innych spółek żyjących z mediów społecznościowych, a posiadających inne kompetencje w tym obszarze.
Monitoring poszukiwany
Dziś Socializer zarabia na tworzeniu aplikacji interaktywnych i gier na Facebooku, które mają przyciągać fanów do „polubienia” danego profilu, czyli ich aktywizować. Do tego prowadzi profile społecznościowe kilkunastu marek, buduje dla nich strategię, przeprowadza kampanie reklamowe. Z takichusług korzysta kilkadziesiąt firm, od CitiBanku przez Microsoft po Travelplanet, współpracuje też z agencjami reklamowymi i domami mediowymi. Szuka np. firm mających narzędzia do analizy i monitoringu treści w mediach społecznościowych.
— Fuzja kontrolowanego przez nas Interactive Research Center (IRC) i Socializera to byłby świetny pomysł. Podmiot wyspecjalizowany w monitoringu i analizie treści z mediów społecznościowych dałby Socializerowi możliwość kompleksowej obsługi klientów w internecie — przekonuje Marek Rusiecki, członek zarządu funduszu Xevin Investments.
IRC, podobnie jak konkurencyjny Brand24 przejęty ostatnio przez giełdową spółkę CamMedia, analizuje media społecznościowe, m.in. pod kątem słów kluczowych i emocji zawartych w wypowiedzi. A dobry monitoring Facebooka, Naszej- -Klasy czy największych list dyskusyjnych pozwala wykryć i zdusić potencjalne kryzysy wizerunkowe w zarodku. Wśród największych klientów IRC jest m.in. Unilever, korzystający z rozwiązań polskiej spółki w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Prezes Socializera przekonuje, że zależy mu na szybkim rozwoju firmy, więc nie zamierza być zachowawczy. Tym bardziej że robota pali się w rękach.
— Gdy rynek zobaczy nasze wyniki, kapitalizacja Socializera szybko przebije 20 mln zł — zapowiada Łukasz Misiukanis.
Złotówki na dolary
Oferta dla każdego z klientów ma jedną wspólną cechę — marżę netto około 60 proc. Efekt? Od kwietnia do grudnia tego roku Socializer przyniesie nawet 1 mln zysku przy 2,5 mln zł przychodów. W przyszłym roku ma być jeszcze lepiej, czyli 4 mln zł przychodów i nawet 2 mln zł zysku netto.
— Polski rynek będzie się profesjonalizował i już pojawia się na nim konkurencja, która spłaszczy marże. Dlatego uciekamy do przodu, za granicę. Już obsługujemy klientów z Włoch i ze Szwajcarii, a pośrednio przez agencje reklamowe także ze Stanów Zjednoczonych. Gdy sprzedajemy aplikację do Włoch o 50 proc. drożej niż w Polsce, wciąż jesteśmy dużo tańsi niż lokalni dostawcy. W Stanach różnice cenowe są jeszcze bardziej drastyczne — podkreśla Łukasz Misiukanis.
200 tys. zł Tyle kosztowała dwumiesięczna kampania na Facebooku, jaką jedna z firm zleciła w tym roku Socializerowi.