Dzikie ostępy Bieszczad mogą być turystyczną żyłą złota. Trzeba tylko mieć pomysł.
Grzegorz Sitko, pracownik Bieszczadzkiego Parku Narodowego, od lat prowadzał zagranicznych turystów po najbardziej dzikich z polskich gór.
— Chętnych było coraz więcej, więc zdecydowałem się na założenie spółki Dzika Przyroda — mówi Grzegorz Sitko.
Bez improwizacji
Osoby które zgłaszają się do jego firmy, nie należą do zwykłych turystów. Większość z nich to bardzo wymagający klienci.
— Często dostaję konkretne zamówienie. Chcą oni wytropić niedźwiedzia czy wilka. To specjaliści, którzy dobrze wiedzą czego chcą - podkreśla Grzegorz Sitko.
Dużą rzeszę klientów stanowią także ornitolodzy, zarówno amatorzy, jak i profesjonaliści. Zdarzają się również botanicy.
Za pokazanie bieszczadzkich atrakcji turyści płacą 50-100 EUR (230-450 zł) za dzień. Cena nie zależy od liczby uczestników eskapady. Wpływają na nią głównie trudności związane z przygotowaniem i realizacją. Dodatkowo turyści muszą zapłacić za nocleg.
— Cena nie jest wygórowana, biorąc pod uwagę zachodnie standardy. Jednak klienci są wymagający i nie można sobie pozwolić na jakąkolwiek improwizację — podkreśla Grzegorz Sitko.
Szacuje, że jego firma oprowadziła już kilkuset klientów.
Potrzebne nakłady
— Rozpoczęcie takiej działalności nie wymaga dużych nakładów. Najważniejsza jest wiedza, odpowiednie umiejętności i oczywiście dobra znajomość języków obcych — opowiada Grzegorz Sitko.
Jednak te wymagania powodują, że niełatwo znaleźć współpracowników, którzy by sprostali zadaniu.
— Na ogół ci, co znają Bieszczady, nie są w stanie porozumieć się w obcym języku. Nie każdy potrafi też pracować jako przewodnik. Osoby, które spełniają te warunki, zazwyczaj mieszkają w Krakowie lub w Warszawie — twierdzi Grzegorz Sitko.
Dodaje, że z czasem nakłady okazują się niezbędne.
— Trzeba inwestować w sprzęt turystyczny, aby klienci nie musieli go przywozić. Warto wydać foldery i przygotować gadżety reklamowe. Najdroższą inwestycją jest z pewnością zakup samochodu terenowe — wylicza Grzegorz Sitko.
Według niego by firma funkcjonowała w pełni profesjonalnie, należy wydać 50 tys. zł. Dzika Przyroda do tego poziomu ma dojść w ciągu 2-3 lat.
Współpraca z innymi przedsiębiorcami czasem jest trudna.
— Nasi przewoźnicy lubią się spóźniać. I co mam powiedzieć klientom, którzy struli się w wynajętym pensjonacie? — opowiada Grzegorz Sitko.
Okiem eksperta
Polska ma duże możliwości
Ekoturystyka to kierunek ostatnio bardzo modny na świecie i coraz więcej firm branży turystycznej zastanawia się nad wejściem w ten segment. Polska ma duże możliwości na tym polu, ale nie będzie to z pewnością nurt wiodący naszej turystyki. Choć pewnie jeden z ważniejszych.
Tadeusz Milik, wiceprezes Polskiej Izby Turystyki