Warszawska giełda od kilku miesięcy znajduje się w trendzie wzrostowym. Dzięki środkom zainwestowanym przez OFE szczególnie silne zwyżki miały miejsce w styczniu. Choć ostatnie tygodnie były spadkowe, to raczej nie powinny one zmienić obecnych tendencji.
— Na najbliższych sesjach można spodziewać się minimalnych spadków, którym będą towarzyszyły dość małe obroty. WIG 20 nie powinien jednak zniżkować więcej niż do 1,25-1,3 tys. punktów, a GPW pozostanie w trendzie wzrostowym — uważa Sebastian Słomka, naczelnik wydziału doradztwa BDM PKO BP.
Zmiany zanotowane w ostatnich dniach są rezultatem mniejszej aktywności OFE. Instytucje te albo nie otrzymały wystarczających środków z ZUS, albo celowo wstrzymują się z zakupami, oczekując na poprawę klimatu inwestycyjnego. Ponadto po efekcie stycznia dość naturalną sprawą są liczniejsze zlecenia sprzedaży, zgłaszane przez graczy, których osiągnięte zyski w pełni satysfakcjonują.
Okres marazmu na rynku akcji nie potrwa jednak zbyt długo. Za 2-3 tygodnie na GPW powinien znowu pojawić się większy popyt.
— Ostatnio negatywny wpływ na rynki kapitałowe miał upadek Enrona. Z tego powodu podstawowe indeksy rynków zagranicznych odnotowywały znaczące spadki. Obecnie sytuacja powoli się normalizuje i jest szansa na odbicie — twierdzi Sebastian Słomka.
Pozytywny wpływ na notowania w Warszawie mogą mieć także oczekiwania dotyczące obniżki podstawowych stóp procentowych przez RPP. Aby do tego doszło, potrzebne będą dobre wiadomości dotyczące poziomu inflacji. Rada będzie zapewne czekała również na dane w zakresie aktywności gospodarczej. Impulsem do cięć może okazać się informacja o niskiej produkcji przemysłowej. W wariancie optymistycznym obniżki stóp procentowych należy spodziewać się już w marcu. Jej efektem będzie osłabienie złotego i co się z tym wiąże późniejszy napływ inwestorów zagranicznych na rynek akcji.
Wzrosty, do których może dojść w marcu, będą wstępem do dalszych dodatnich zmian kursów akcji i indeksów na GPW. Inwestorów do zgłaszania popytu powinna przede wszystkim skłaniać oczekiwana poprawa sytuacji makroekonomicznej.
— W drugiej połowie 2002 r. należy oczekiwać ożywienia gospodarczego zarówno w Polsce jak i na świecie. Z tego powodu również wyniki spółek publicznych powinny się poprawiać — mówi naczelnik wydziału doradztwa BDM PKO BP.
Raporty finansowe mogą być lepsze już w ostatnich miesiącach roku. W efekcie dla większości spółek i branż również cały 2002 r. będzie oznaczał poprawę kondycji finansowej. Rynek informacje te zdyskontuje odpowiednio wcześniej. Można więc liczyć na wzrost indeksu WIG 20 nawet do poziomu 1,8 tys. punktów.
Sygnałem, który może zwiastować poprawę sytuacji gospodarczej na świecie, jest wzrost ceny miedzi. Surowiec ten jest jednym z podstawowych dóbr wykorzystywanych do inwestycji w wielu branżach.
— Jeżeli sytuacja na rynkach międzynarodowych będzie się poprawiać, powinien towarzyszyć jej dalszy wzrost kursu miedzi. W efekcie można oczekiwać, że lepsze będą wyniki KGHM. Dobrym barometrem zmian w gospodarce światowej są również marże rafineryjne — uważa Sebastian Słomka.
Na razie wzrost notowań miedzi ma raczej spekulacyjny charakter. Jeśli trend się utrzyma, będzie to pierwszy sygnał poprawy koniunktury. Dla akcjonariuszy KGHM będzie to oznaczać wyższy wzrost kursu ich walorów niż indeksów. Powodem szybszych zmian cen akcji konglomeratu mogą być też decyzje podejmowane przez zarządzających funduszami inwestycyjnymi i emerytalnymi. Zazwyczaj w okresie słabej koniunktury wyprzedają oni akcje KGHM w większym stopniu niż inne walory. Gdy następuje zmiana tendencji, zaangażowanie funduszy jest również proporcjonalnie większe, niż wynikałoby to z udziału akcji w indeksie. KGHM jest tzw. spółką koniunkturalną, której wyniki są silnie powiązane z kondycją gospodarki.
Poprawie nastrojów na warszawskim parkiecie przede wszystkim powinny jednak towarzyszyć zwyżki cen akcji spółek informatycznych. Jeśli dojdzie do hossy, ich akcje zareagują pierwsze.
— Należy przypuszczać, że poprawa koniunktury gospodarczej w Polsce w dużym stopniu przełoży się na wzrost zamówień informatycznych. Opóźnienia w tym zakresie niewątpliwie będą skłaniać przedsiębiorstwa i instytucje do dokonywania większych inwestycji — twierdzi specjalista z BDM PKO BP.
Gorzej niż rynek będą za to zachowywać się spółki telekomunikacyjne i niektóre banki. Przedsiębiorstwa świadczące usługi w zakresie telefonii stacjonarnej nie mają najlepszych notowań ze względu na duże zadłużenie oraz konkurencję ze strony telefonii komórkowej. Również banki, odpowiedzialne w dużym stopniu za ostanie wzrosty, nie będą cieszyły się wielkim zainteresowaniem graczy. Rezerwy negatywnie wpływają na ich wyniki. Dodatkowo część banków musi przeprowadzić czasochłonny i kosztowny proces restrukturyzacji, co również nie może dziś dawać podstaw do wzrostów cen akcji. W szczególnie trudnej sytuacji jest BPH PBK, który zapowiada, że wyniki na satysfakcjonującym poziomie osiągnie dopiero za kilka lat.