SPÓŁKI MIĘSNE: PODWYŻKI CEN

Witold Choiński
opublikowano: 1999-07-23 00:00

SPÓŁKI MIĘSNE: PODWYŻKI CEN

Producenci zamierzają zrekompensować sobie straty pierwszego półrocza

BEZ ZASAD: W Polsce mało która firma z branży mięsnej kieruje się zasadami ekonomii — twierdzi Przemysław Chabowski, prezes Morlin. fot. Borys Skrzyński

Dotychczas liderzy rynku mięsa czerwonego prześcigali się w obniżaniu cen swoich wyrobów, dawaniu upustów oraz bonusów dużym klientom. W ten sposób spółki walczyły o wysoką pozycję na rynku. Dzisiaj większość producentów podnosi ceny i zapowiada ich dalszy wzrost.

Obecne podwyżki mogą oznaczać, że producenci mięsa albo dogadali się ze sobą i uzgodnili wspólną politykę cenową, albo dłużej nie mogą już sobie pozwolić na dalsze spadki zysków.

Winny surowiec

Prezesi spółek utrzymują, że o żadnym dogadywaniu się nie ma mowy. Podwyżki wymuszone zostały przede wszystkim wzrostem cen surowca. Nie ukrywają jednak, że będą chcieli — przynajmniej częściowo — odrobić jednocześnie straty z pierwszych miesięcy tego roku.

— Główni gracze rynku mają wyrównane możliwości, a efektywność zakładów jest bardzo podobna. Dlatego wzrost cen żywca dotyka w równym stopniu wszystkie zakłady i wszyscy podobnie reagują — mówi Janusz Jastrzębski, wiceprezes Farm Foodu.

Opinię tę podziela Zbigniew Nasiłowski, prezes Animexu. Twierdzi, że w jego firmie wyroby konsekwentnie drożeją wraz ze wzrostem kosztów produkcji. Najpoważniejszym i najbardziej istotnym kosztem jest zakup surowca. Obecnie cena żywca podskoczyła do 3,5 zł za kilogram, podwyżka jest więc konieczna, uważa prezes Animexu.

W PMB Białymstok z kolei planowana w niedługim czasie podwyżka wyrobów będzie pierwszą od lutego tego roku.

Odrobić straty

Przemysław Chabowski, prezes Morlin, utrzymuje, że firmy muszą podwyższać ceny, aby odrobić straty, jakie poniosły w pierwszym półroczu 1999.

Dotychczas spośród giełdowych spółek mięsnych jedynie Morliny i Farm Food wykazały zyski. Pozostałe firmy są na minusie.

— W Polsce mało która firma z branży mięsnej kieruje się zasadami ekonomii. Dla większości spó- łek wyznacznikiem jest wielkość produkcji i obroty. Gdy w zakładzie zaczyna się ubijać o 50 świń mniej, firmy zaczynają się prześcigać ceną w zakupie surowca. Dopiero potem myślą o opłacalności — tłumaczy Przemysław Chabowski.

Janusz Jastrzębski z Farm Foodu uważa, że spółki nie mogą już dłużej utrzymywać dotychczasowych cen. Po podwyżce kosztów surowca byłoby to już zbyt wysokie obciążenie dla firm.

Wcześniej było to możliwe m.in. dzięki różnym działaniom rządowym, które prowadziły do obniżki cen surowca. Teraz, gdy Agencja Rynku Rolnego przestała skupować półtusze na zapasy rządowe oraz zrezygnowała z dopłat na eksport, ceny muszą wzrosnąć.

— Od 65 do 75 proc. kosztów produkcji stanowi surowiec. W czerwcu średnia cena żywca w zakładzie wynosiła 2,9 zł/kg. Teraz kształtuje się od 3,0 do 3,5 zł, w zależności od oceny poubojowej — dodaje Janusz Jastrzębski.

Spółki nie chcą ujawnić, jaka będzie skala podwyżek.