SPÓŁKI MIĘSNE TKWIĄ W DOŁKU

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2000-07-06 00:00

SPÓŁKI MIĘSNE TKWIĄ W DOŁKU

Produkcja firm mięsnych stoi pod znakiem zapytania z powodu braku surowca

DUZI SOBIE RADZĄ: Zarządzany przez Wojciecha Wtulicha Farm Food należy do jednej z największych grup mięsnych w kraju, stąd ma nieco łatwiejszy dostęp do surowca. fot. G. Kawecki

Szefowie dużych zakładów mięsnych coraz wyraźniej wskazują na pogłębiające się trudności z uzyskaniem taniego surowca do produkcji. Drożejący w szybkim tempie żywiec oraz jego niedobór mogą sprawić, że wiele przetwórni straci zdolność finansowania własnej produkcji.

Według przedstawicieli Polskiego Związku Producentów Eksporterów i Importerów Mięsa rosnące z dnia na dzień ceny żywca pogłębiają zapaść ekonomiczną branży mięsnej. Tylko w ciągu ostatnich dwóch tygodni surowiec wieprzowy zdrożał o mniej więcej 20 proc. Trudna sytuacja, w jakiej znalazły się zakłady, wynika ze spadku pogłowia trzody oraz braku interwencji rządu. Do tego wszystkiego nad rynkiem krąży widmo strat wywołanych tegoroczną suszą.

Kłopoty z płynnością

Do niedawna produkcję w zakładach mięsnych ograniczano z powodu spadającej sprzedaży. Teraz mają one problem nie tylko ze zbytem, ale również z uzyskaniem surowca dobrej jakości po przyzwoitych cenach.

— Należało się tego spodziewać, gdyż kłopoty ze zdobyciem surowca występują co roku. Jednak te wydają się większe niż zwykle i mogą potrwać dłużej. Jeżeli wysokie ceny surowca będą się nadal utrzymywały, to branża mięsna może mieć kłopoty z finansowaniem produkcji. Zakłady działające w naszej grupie starają się bilansować braki. Większe kłopoty zaczną się, jeśli Agencja Rynku Rolnego nie uruchomi sprzedaży interwencyjnej półtusz wieprzowych — tłumaczy Wojciech Wtulich, prezes Farm Foodu.

W obliczu umiarkowanego popytu na mięsne przetwory wiele zakładów produkuje na 40-50 proc. swoich możliwości. Rzadkością jest wykorzystanie mocy produkcyjnych na poziomie 70 proc. Tymczasem nie można wykluczyć dalszego ograniczania produkcji. W najtrudniejszym położeniu znajdą się mniejsze zakłady, które w sytuacji galopujących cen surowca mogą utracić swoją płynność.

Spóźnione działania

Kłopotom surowcowym może zaradzić natychmiastowa sprzedaż półtusz wieprzowych pochodzących z zapasów ARR.

— Wydaje się, że Agencja Rynku Rolnego i rząd robią niewiele, by przełamać trwający kryzys w branży mięsnej. Interwencje agencji są często spóźnione, bądź skierowane do jednego adresata i pod przymusem politycznym. Z drugiej strony jest rząd, który zamiast dążyć do jak najszybszej liberalizacji handlu z Unią czyni coś przeciwnego, zajmując nieakceptowalne przez UE stanowisko negocjacyjne. Poczynania obu zaś odbijają się na fatalnej sytuacji przetwórców mięsa, którym dodaje się nowych problemów do już istniejących, takich jak przerost zatrudnienia, wysokie koszty i kłopoty organizacyjne — ocenia Przemysław Chabowski, prezes Morlin.

Głęboki dołek

Nie tylko przedstawiciele giełdowych spółek z branży dostrzegają ten problem. Przetwórcy nie ukrywają przy tym, że rosnące ceny surowca mogą odbić się na kieszeni konsumenta.

— W tym roku „świński dołek” jest wyjątkowo tragiczny. Dziwię się, że ARR nie interweniuje. Dalsze odkładanie przez agencję interwencji może doprowadzić do zaburzeń na rynku i przełożyć się na podwyżkę cen wyrobów gotowych — twierdzi Klaudiusz Balcerzak, prezes Zakładów Mięsnych Balcerzak i Spółka.

Z wyliczeń PZPEiIM wynika, że tylko w ostatnich dwóch tygodniach skaczące ceny żywca doprowadziły do wzrostu kosztów produkcji w zakładach mięsnych prawie o 15 proc.