Spółki paliwowe i banki pociągnęły indeksy GPW w dół

(Artur Szymański)
opublikowano: 2006-01-26 17:26

Czwartek przyniósł spadki podstawowych indeksów warszawskiej giełdy, choć na otwarciu sesji powiało optymizmem. Szybko się jednak okazało, że byki za szybko wyrwały do przodu. Wysokie otwarcie było miłym złego początkiem.

Czwartek przyniósł spadki podstawowych indeksów warszawskiej giełdy, choć na otwarciu sesji powiało optymizmem. Szybko się jednak okazało, że byki za szybko wyrwały do przodu. Wysokie otwarcie było miłym złego początkiem.

WIG20 rozpoczął dzień w okolicy poziomu 2970 pkt. Tak wysoko wskaźnik blue chipów nie był nigdy wcześniej. Ale już po chwili potwierdziło się powiedzenie że co nagle to po diable. Niecierpliwym optymistom zabrakło sił do utrzymania indeksu na tak wysokim poziomie, ponieważ większość inwestorów opowiedziała się za realizacją zysków.

Na półmetku WIG20 obniżył wartość do 2935 pkt i wydawało się, że inwestorzy najgorsze mają już za sobą. Wczesnym popołudniem udało się wyprowadzić odbicie, jednak jego styl napawał niepokojem. Obroty towarzyszące podnoszeniu się indeksu były bowiem niższe niż podczas wcześniejszego osuwania. W końcówce przez rynek przetoczyła się kolejna fala realizacji zysków, która na finiszu zepchnęła WIG20 do najniższego poziomu dnia. Zamknięcie zastało indeks największych firm na ponad 1-proc. minusie.

Jeszcze mocniej ucierpiał węgierski BUX tracąc 1,6 proc. Inwestorom na GPW nie pomagał też tracący siły złoty. Przyczyn spadków na giełdach naszego regionu można szukać w zachowaniu indeksów giełd zachodnioeuropejskich. Niemiecki DAX i paryski CAC40 rosły bardzo mocno zbliżając się do rekordów sprzed dwóch tygodni. Wygląda na to, że inwestorzy zagraniczni w czwartek zajęci byli rozwojem sytuacji na własnym podwórku. Wycofywane częściowo środki z Warszawy i Budapesztu przysłużyły się ociepleniu klimatu inwestycyjnego na rynkach zachodnich.

Czwartkowa sesja na GPW nie przebiegła po myśli posiadaczy akcji, ale nie rozdzierałbym szat z tego powodu. Nic wielkiego póki co się nie stało. Na obecną chwilę tezę o odwrocie spod szczytu uznać należałoby za zdecydowanie przedwczesną. Sprzedający choć byli aktywni, to jednak nie wykazali się wielką agresją. To nie była masowa ewakuacja inwestorów z rynku akcji. Wydaje się natomiast, że dzień lub kilka sesji odpoczynku pod barierą 3000 pkt byłoby z korzyścią dla powodzenia nadal bardzo prawdopodobnego ataku na szczyt.

Najsłabiej wypadły spółki petrochemiczne, które najmocniej ciągnęły rynek w górę podczas sesji wtorkowej. PKN Orlen i Lotos straciły na wartości odpowiednio 3,6 oraz 3,2 proc., obie przy ponad 100-mln obrotach. MOL zniżkował o 4,6 proc., lecz przy tradycyjnie bardzo małym handlu. Reuters podał, że CAIB Securities obniżył do „sprzedaj” z „trzymaj” rekomendację dla akcji Lotosu, jednocześnie podwyższając cenę docelową do 51 zł z 45,8 zł.

Orlenowi z kolei mogło zaszkodzić doręczenie odpisu pozwu z sądu arbitrażowego, w którym Agrofert Holding domaga się zapłaty przez płocki koncern kary w wysokości 77,26 mln euro. Agrofert, na mocy umowy związanej z przejęciem Unipetrolu, miał odkupić od PKN Orlen kilka spółek chemicznych, za około 3 mld koron. Obecnie jednak nie chce odsprzedać aktywów, uznając cenę za niekorzystną. Woli zapłacić kary umowne.

Do kiepskich dzień mogą też zaliczyć udziałowcy największych banków. Zyski ze środy realizowali akcjonariusze PKO BP, a Pekao SA ciągle szkodzi zagmatwana sytuacja polityczna wokół przejęcia banku BPH. Komisja Europejska stoi po stronie włoskiego właściciela Pekao SA, lecz MSP twardo obstaje przy swoim twierdząc że UCI łamie umowę prywatyzacyjną.

Początkowo powody do zadowolenia mieli akcjonariusze KGHM i PGNiG. Akcje miedziowego kombinatu drożały dziewiątą kolejną sesję, poprawiając rzecz jasna historyczne szczyty. To w głównej mierze zasługa rekordowo drogiej miedzi. Udany początek mieli też posiadacze akcji PGNiG, któremu sprzyja rekordowo wysokie zużycia gazu. Później jednak kursy obu przedsiębiorstw nie zdołały oprzeć się ochłodzeniu nastrojów i zakończyły czwartek na niewielkich minusach.

Wśród małych spółek najmocniej skoczyła cena akcji Capital Partners, o 22,9 proc. Kurs w imponującym stylu poprawił historyczny szczyt notowań po przegłosowaniu na WZA emisji od 2,3 do 9,2 mln akcji z prawem poboru. Cena emisyjna walorów została ustalona na poziomie 1 zł, podczas gdy na GPW za akcję CP płacono na zamknięciu 109 zł.

Drugim wynikiem dnia może się pochwalić Skotan, dla akcjonariuszy którego sesja bez przynajmniej 10-proc. zwyżki, to dzień stracony. Inna sprawa, że spółka systematycznie wysyła na rynek coraz to bardziej optymistyczne wieści. Wkrótce zmieni nazwę na Oleochemia, bo chce produkować biopaliwa. Ale nie tylko. Zamierza je też sprzedawać w sieci własnych stacji paliw. Po tej ostatniej informacji kurs poszybował o 19,6 proc. AS

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce Energa Obrót