Spółki przeciwne kolejnym przywilejom rodziców

Iwona JackowskaIwona Jackowska
opublikowano: 2017-05-09 22:00
zaktualizowano: 2017-05-09 21:25

Krótszy dzień pracy matki czy ojca źle wpłynie na organizację zadań w firmach i wewnętrzne relacje — twierdzą przedsiębiorcy.

W konsultowanym obecnie poselskim projekcie nowelizacji Kodeksu pracy czas pracy rodziców lub opiekunów dzieci do ukończenia przez nich 10 lat nie przekracza siedmiu godzin. To oznacza zapowiedź jego skrócenia o godzinę dziennie, a tygodniowo z 40 do 35 godzin. Jednocześnie za tą propozycją nie idą zmiany w wynagrodzeniu, za czas nieprzepracowany nie byłoby ono obniżane. Ponadto przewidziana została zasada, że z tego uprawnienia miałoby korzystać jedno z rodziców (opiekunów), jeżeli oboje są zatrudnieni.

— Takie przepisy doprowadzą do rozregulowania organizacji pracy u poszczególnych pracodawców. W tygodniu pracownik korzystający z proponowanego rozwiązania przepracuje 5 godzin mniej, a w skali miesiąca — przeciętnie 20-22 godziny. Ze względu na sztywną dobową normę nie będzie można tego uzupełnić inaczej jak tylko nadgodzinami innych zatrudnionych. Będą oni musieli realizować zadania, których nie zdoła wykonać pracownik z obniżoną normą czasu pracy. Wynikająca z tego zmiana organizacji pracy odbije się na współpracownikach, wpłynie na atmosferę w zakładach pracy i wzajemne stosunki — mówi Robert Lisicki, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Szczególne rozkłady

Według Lewiatana, w stosunku do korzystających z obniżonej normy czasu pracy pracodawcy będą zmuszeni wprowadzić szczególne rozkłady dla takich osób. Nie obejmie ich system równoważnego czasu pracy, a praca zmianowa straci sens. W konsekwencji nie wiadomo, jak zorganizować pracę w firmach, gdzie praca odbywa się w systemie wielobrygadowym, czyli ośmio- i dwunastogodzinnych cyklach pracy. Ekspert Lewiatana podkreśla, że konfederacja promuje i wspiera rozwiązania umożliwiające lepsze godzenie życia zawodowego z rodzinnym, ale też przypomina, że już obecnie rodzice mają wiele uprawnień. Poza tym Kodeks pracy przewiduje także możliwość zatrudniania pracowników w ramach telepracy, a także według tzw. ruchomego i indywidualnego rozkładu czasu pracy. Pracodawcy RP uważają, że trudno szukać w projekcie wyjaśnienia, dlaczego za wiek graniczny uznano 10. rok życia dziecka, a nie np. 3 czy 6. — W wieku 10 lat dzieci są już dość samodzielne i nierzadko same chodzą do szkoły. Autorzy argumentują konieczność skrócenia czasu pracy rodziców problemami związanymi z dotarciem do placówek oświatowych oraz godzinami ich otwarcia. Problemy te można rozwiązać, zapewniając np. dłuższą ich dostępność — komentuje Wioletta Żukowska-Czaplicka, ekspert Pracodawców RP.

A może ruchomy czas pracy…

Również ona wskazuje, że rozwiązaniem może być zastosowanie przewidzianego prawem ruchomego czy indywidualnego czasu pracy, które umożliwiają dostosowanie godzin pracy do potrzeb pracownika. Jej zdaniem, przy wprowadzeniu proponowanych zmian dyskryminowani mogą poczuć się pracownicy, którzy nie mają dzieci.

— Trudno również oczekiwać poparcia ze strony pracodawców. Wszelkie rozwiązania, które zakładają zwiększenie uprawnień rodzicielskich de facto kosztem pracodawców, powinny być wypracowane w porozumieniu na forum Rady Dialogu Społecznego — podkreśla ekspertka Pracodawców RP.