Spółki weterynaryjne wracają do łask

Mira Wszelaka
opublikowano: 2005-04-05 00:00

Do zakładów przetwórczych wróci lekarski biznes. Tym razem system wynagrodzeń ma być bardziej szczelny, co ucieszy mięsne firmy.

Szykują się zmiany w wynagrodzeniu lekarzy weterynarii wolnej praktyki, którzy — podpisując specjalną umowę — wykonywali badania mięsa w rzeźniach i zakładach przetwórczych. Krzysztof Jażdżewski, główny lekarz weterynarii, zapowiada uchylenie „kominówki”, którą wprowadził Piotr Kołodziej, jego poprzednik. Powołując się na próbę rozbicia karteli weterynaryjnych w dużych zakładach mięsnych, gdzie pensje lekarzy ponoć sięgały 20 tys. zł miesięcznie, zakazał tworzenia spółek i wprowadził zasadę wynagradzania za godzinę pracy (41 zł), a nie za badaną sztukę. To doprowadziło do ostrego konfliktu między lekarzami a główną inspekcją weterynaryjną.

— Jeszcze w kwietniu zaproponuję możliwość wyznaczania lekarzy do badania zwierząt jako firmy, a nie osoby fizyczne. To oznacza, że wrócimy do rozwiązań sprzed „kominówki”, z tą różnicą, że nieco uszczelnimy system — zapowiada Krzysztof Jażdżewski.

Nowe przepisy będą sprowadzały się do tzw. wyznaczeń imiennych — tylko wskazane osoby będą mogły pracować w danym zakładzie. To jednak nie koniec. Lekarze powiatowi będą mieli obowiązek podpisywania umów ze spółką, która np. obsługuje rzeźnie, na taką liczbę lekarzy, jaka jest niezbędna do zbadania całości przerobu mięsa. Wcześniej bowiem zdarzało się, że jeden weterynarz wykazywał badanie w ciągu doby takiej liczby zwierząt, na którą potrzebowałby kilku dni (w rzeczywistości robili to za niego technicy za symboliczne pieniądze).

— Chcemy także ustalić katalog sytuacji, w których będziemy odbierać spółkom uprawnienia, gdyby np. któryś z lekarzy źle wykonywał swoje obowiązki. Cóż, nigdy nie ma idealnych rozwiązań, ale to przynajmniej pozwoli na stabilizację. Jeżeli stworzy się kiepski system, to istnieje ryzyko, że za kilka miesięcy zostanie on wywrócony — wyjaśnia główny lekarz weterynarii.

Takie rozwiązanie podoba się także przedsiębiorcom, którzy wcześniej występując przeciw patologiom w wynagrodzeniu lekarzy opowiadali się za likwidacją spółek.

— Musi być odpowiedzialność zawodowa. Obecnie wynajęci lekarze z lecznicy, często technicy, praktycznie jej nie mają — mówi Stanisław Zięba, sekretarz Polskiego Związku Producentów Eksporterów i Importerów Mięsa.