Spór o ciepło w Elblągu się zaostrza

opublikowano: 24-02-2020, 22:00

Obie strony lokalnego konfliktu, spółka skarbu państwa i samorząd, deklarują chęć porozumienia. Jednak wzajemnie zarzucają sobie kłamstwa.

Za kilka dni, 27 lutego, w Elblągu odbędzie się nadzwyczajna sesja rady miasta, która może być dla miasta historyczna. Ważą się losy przyszłego sezonu grzewczego — w najgorszym scenariuszu kolejnej zimy mieszkańcy miasta mogą mieć zimne kaloryfery. Przypomnijmy, spółka z grupy Energa — Energa Kogeneracja (EKO) — w grudniu wypowiedziała miastu umowę na dostawy ciepła (o czym pisał m.in. „PB”) ze skutkiem na 30 września. Powodem są przestarzałe kotły, które nie spełniają unijnych norm. Spółka musi je wyłączyć z eksploatacji w połowie roku. Tłumaczy, że inwestowanie w ich modernizację bez długoterminowej gwarancji odbioru ciepła od samorządu i wypracowania wspólnie z nim lokalnej strategii dalszego rozwoju ciepłownictwa byłoby nieopłacalne. Samorząd natomiast nie chce uznać ważności wypowiedzenia umowy. Spór — jak dowiaduje się „PB” — trwa jednak o wiele dłużej. I zaczyna się zaostrzać. Obie strony w komunikatach prasowych zarzucają sobie kłamstwa.

Niezdecydowane miasto…

„Od 2012 r. miasto nie zaakceptowało żadnego z przedstawionychprzez EKO modeli zapewnienia dostaw ciepła dla Elbląga” — pisze EKO w oficjalnym komunikacie. EKO dodaje, że w lutym 2012 r. zaproponowano blok gazowo-parowy, potem — w grudniu 2016 r. — instalację oczyszczania spalin dla kotłów węglowych, a w 2019 układ silników gazowych z kotłownią wodną gazowo-olejową. Poza tym, zdaniem spółki, samorząd „rozmija się z prawdą”, mówiąc o wysokich cenach ciepła sprzedawanego przez EKO do EPEC, czyli spółki komunalnej, która odpowiada za lokalną dystrybucję energii cieplnej. Podkreśla, że ceny zatwierdza przecież prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE). Ledwie kilka dni później samorząd wysłał własne oświadczenie, w którym „wyraża zaskoczenie” publikacją EKO i zarzuca państwowej spółce „przekazanie dziennikarzom jednostronnej, rozbieżnej z faktami własnej interpretacji sytuacji.

„Główny zarzut, który w swym piśmie Energa stawia kolejnym władzom miasta, nie jest prawdziwy. Faktem jest, że wszystkie składane od 2012 r. propozycje Energi, nawet te mało satysfakcjonujące, związane z utrzymaniem paliwa węglowego były uwzględniane w planach zaopatrzenia Elbląga w ciepło” — informuje w liście do redakcji Joanna Urbaniak, rzecznik prasowy urzędu miasta w Elblągu.

…i bierna spółka

Zarzuca też spółce, że nie modernizowała należącego do niej źródła ciepła, „mimo że zobowiązywała ją do tego zawarta umowa i użytkowana koncesja, która obowiązuje aż do 2028 r.”. Podważa też argument o braku biznesowych podstaw do inwestycji w modernizację kotłów w ciepłowni EKO.

„EKO podkreśla, że z przyczyn biznesowych musi zagwarantować sobie zwrot z nakładów inwestycyjnych. Pamiętajmy, że jednocześnie — mimo ostrzeżeń ekspertów — zainwestowała setki milionów złotych w Państwową Grupę Górniczą, która dziś pogrąża wyniki całego sektora energetycznego” — wytyka spółce Joanna Urbaniak.

Podkreśla jednocześnie, że liczy, iż na najbliższej sesji rady miasta spółka sama wyjdzie z propozycją „wypracowania sposobu zapewniania dostaw ciepła dla miasta”, w duchu „biznesowej współpracy”. Takie same nadzieje wobec samorządu żywi spółka.

Jednocześnie samorząd, który w świetle prawa jest odpowiedzialny za zapewnienie mieszkańcom dostaw ciepła (w ich imieniu podpisuje umowy z ciepłowniami), coraz częściej mówi o potencjalnych inwestycjach we własne, ekologiczne źródła ciepła wspólnie z EPEC. Do tej pory nie zapadły jednak żadne konkretne decyzje. Obecnie EKO pokrywa 85 proc. zapotrzebowania na ciepło w Elblągu, EPEC — 15 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy