Sportowe PPP kuleje

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2014-09-29 00:00

Z partnerstwem jest tak jak z polską piłką nożną, czyli słabo. Przez pół dekady zawarto tylko 10 umów.

Przepisy o partnerstwie publiczno-prywatnym obowiązują pięć i pół roku. Z raportu Kancelarii Doradztwa Gospodarczego Cieślak & Kordasiewicz wynika, że w tym czasie najwięcej postępowań ogłoszono w dziedzinie sportu i rekreacji. Niestety, ilość nie idzie w parze z jakością. Okazuje się, że to właśnie w sporcie są największe problemy ze sfinalizowaniem postępowań i podpisaniem umów na realizację inwestycji. W zbadanym okresie ogłoszono 85 postępowań na budowę w formule PPP centrów sportowych (np. boisk, pływalni, aquaparków). Do podpisania umowy doszło zaledwie w 10 przypadkach. 8,5-procentowa skuteczność stawia ten segment rynku PPP na szarym końcu. Dla porównania, w ochronie zdrowia podpisano umowy w 57 proc. wszczętych procedur, w IT — 47 proc., energetyce — 30,5 proc. Skąd ta słabość sportowego i rekreacyjnego partnerstwa?

NAUKA NIE PÓJDZIE W LAS:
NAUKA NIE PÓJDZIE W LAS:
Mamy nadzieję, że lepsze przygotowanie sektora publicznego zaprocentuje w przyszłości większą liczbą umów PPP, o znacznie większej skali — ocenia Rafał Cieślak, ekspert rynku PPP.
[FOT. ARC]

— Praktycznie we wszystkich projektach z tej dziedziny partnerem przedsiębiorców są samorządy. Tak niewiele postępowań kończy się podpisaniem umowy, bo biznesowe założenia przyjęte przez lokalne władze są nieprawidłowe. Dążą one do obciążenia prywatnych inwestorów możliwie dużym ryzykiem realizacji inwestycji przy minimalnym udziale środków publicznych — tłumaczy Rafał Cieślak, partner w kancelarii Cieślak & Kordasiewicz. Tradycyjnie problemem są też pieniądze.

— Zaangażowanie strony publicznej zazwyczaj polega na przekazaniu partnerowi prywatnemu nieruchomości pod inwestycję. Reszta pozostaje na głowie przedsiębiorcy. Wysokie koszty wybudowania i utrzymania infrastruktury sportowo-rekreacyjnej powodują,że realizacja takich inwestycji nie jest opłacalna dla strony prywatnej. Dlatego samorządy muszą się bardziej zaangażować finansowo oraz lepiej przygotowywać projekty — dodaje Rafał Cieślak. Jak podkreślają autorzy raportu, samorządowcy zaczynają dochodzić do takich wniosków. „Pierwsze nieudane postępowania w tym obszarze spowodowały, że samorządy w ostatnich dwóch latach coraz ostrożniej podchodzą do planowania przedsięwzięć sportowo- -rekreacyjnych, dostrzegając jednocześnie konieczność partycypacji w kosztach projektu i ryzykach z nim związanych. Świadczy o tym m.in. (…) większy odsetek postępowań, w których przewidziano zaangażowanie kapitałowe podmiotu publicznego” — czytamy w raporcie.