Sposób na wytrwanie

MK
opublikowano: 2007-07-06 00:00

Krzysztof Czajka

kierownik ds. handlowych wydawnictwa MT Biznes

Ważne jest to, by życie nie kończyło się na pracy. Mam żonę i dwoje dzieci — to przede wszystkim oni pomagają mi zregenerować siły. Nie zaniedbuję też kontaktów towarzyskich. Odpoczynek od problemów zawodowych dają mi prace w ogrodzie i majsterkowanie. Świetną odskocznią jest również inne hobby: kiedy gram na trąbce w orkiestrze strażackiej, zapominam o całym świecie. W formie utrzymują mnie także szkolenia, zwłaszcza z zakresu motywacji. Muszą być jednak na dobrym poziomie. Duże wrażenie zrobiło na mnie seminarium, które prowadził Brian Tracy, amerykański guru w dziedzinie zarządzania i organizacji czasu. Tej klasy eksperci przekazują przydatną wiedzę i — co ważniejsze — potrafią zainspirować człowieka oraz tchnąć w niego nowe życie.

Janusz Schmidt

pośrednik z Warszawskiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościam

Jestem z wykształcenia pedagogiem i psychologiem, co ułatwia pracę w zawodzie, który wykonuję. Czy robię coś szczególnego, by utrzymać swą motywację na wysokim poziomie? Raczej nie. Po prostu zajmuję się pracą. Wyznaczam sobie cele i konsekwentnie je realizuję. Dziś nie da się działać na pół gwizdka. Do niczego się jednak nie zmuszam. Gdy mam chęć, pracuję bez wytchnienia, w piątek, świątek i w niedzielę. A kiedy nie mam na to ochoty, biorę wolne i jadę tam, gdzie jest basen, bar i widok na morze — odrywam się od obowiązków, tylko co dwa, trzy dni sprawdzam pocztę w komputerze. Gdybym zupełnie stracił entuzjazm, pewnie zrezygnowałbym z uprawiania swego zawodu i dokończył doktorat.

Daniel Rejman

kierownik rejonu ds. operacyjnych Provident (oddział w Toruniu)

Podstawowa sprawa to pozytywne nastawienie. Trzeba naprawdę lubić to, co się robi, i czerpać z tego satysfakcję. Ważny jest też higieniczny tryb życia, a więc zdrowa dieta, odpowiednio długi sen, trochę ruchu. Działam systematycznie, według planu. Dzięki temu wyrabiam się ze wszystkim i nie muszę zostawać w firmie do późna. Codziennie jeżdżę na rolkach, a dwa razy w tygodniu gram w hokeja na lodzie. To po godzinach, a w ciągu dnia pracy nie może zabraknąć przerwy na lunch — jem go z kimś, z kim można miło porozmawiać. Rozmowy z klientami bywają wyczerpujące. Aby odreagować, wyłączam telefon w biurze i trwam przez parę chwil w kompletnym milczeniu. Cisza niesie spokój.

Możesz zainteresować się również: