Sposoby na wzrostw rynkowej burzy

GRA
opublikowano: 15-06-2012, 00:00

ORLEN inwestuje w łupki, PGE i PZU szukają okazji za granicą, a Bank Handlowy i BZWBK wolą rynek krajowy

Jak w dzisiejszych nieprzewidywalnych czasach osiągnąć wzrost? Czy w burzliwym otoczeniu lepiej sprawdzi się kontynuacja dotychczasowej strategii, czy może wejście na zupełnie nowy rynek? Debatowali nad tym uczestnicy Europejskiego Kongresu Finansowego Sopocie.

Jedni liczą na łupki i prąd…

Przemysł stawia na nowe. PKN Orlen już od dawna ma plan.

— Nasza podstawowa działalność nie daje ekscytujących perspektyw, bo prognozy rynkowe wskazują na nadpodaż, niskie marże oraz presję na zamykanie rafinerii. Dlatego nasza strategia zakłada dążenie do uzyskania profilu firmy multiutility poprzez rozwój produkcji energii elektrycznej i wydobycie gazu z łupków. Uważamy, że jest to znakomita platforma do skokowego wzrostu wartości firmy — mówi Jacek Krawiec, prezes zarządu PKN Orlen.

Przypomina, że wiele firm stosowało w ubiegłych latach skomplikowane struktury finansowe napędzające sztucznie wzrost, a umykał im cel w postaci rozwoju firm.

— Nam nie. Stąd inwestycje, które w perspektywie kilkunastu lat się zwrócą. I stąd stabilnykurs PKN Orlen — zaznacza Jacek Krawiec.

Podobny kierunek rozwoju przyjęła Polska Grupa Energetyczna (PGE).

— PGE przeszła już przez czyściec restrukturyzacji, tzn. ułożyliśmy już spółki w linie biznesowe: wytwarzanie, dystrybucję, hurt i sprzedaż. Jako że sektor energetyczny jest kluczowy dla bezpieczeństwa energetycznego państwa, a my jesteśmy najwięksi w branży, to teraz realizujemy zadania rządowe. Czyli atom. Poza tym interesują nas przejęcia w biznesie podstawowym — wyjaśnia Krzysztof Kilian, prezes PGE.

… w kraju i w Niemczech…

Dla PGE ekspansja to przede wszystkim wyjście za granicę.

— Interesuje nas ekspansja poza Polską, czyli na południu Europy i w Niemczech. Zwłaszcza w Niemczech widzę szczególny potencjał. Decyzja tamtejszego rządu o odejściu od programu atomowego spowodowała przecenę spółek energetycznych. A wiele z nich ma strukturę niemal identyczną z naszą. Warto też przypomnieć, że choćby RWE i EON wycofały się z rozpoczętych projektów atomowych w Wielkiej Brytanii, choć tam nie zapadła przecież żadna decyzja polityczna o odejściu od atomu. Po prostu ogólne warunki się zmieniły. To zmienia wyceny — podkreśla Krzysztof Kilian.

Nie kryje jednocześnie, że fuzje i przejęcia są kluczowe po to, by umocnić grupę PGE na tyle, by nie musiała w pierwszej kolejności prosić państwa o finansowe wsparcie inwestycji.

…lub na krajowym rynku...

Na krajowy rynek zdecydowanie stawia za to PKN Orlen. —

Nie chciałbym zniechęcać innych firm do ekspansji zagranicznej, ale mamy w Orlenie duże doświadczenie akwizycyjne, które wyraźnie wskazuje, że zagraniczne zakupy obarczone są dużym ryzykiem i każdy scenariusz rozwoju sytuacji jest możliwy. Mamy za sobą zakup sieci stacji w Niemczech, Unipetrolu w Czechach i Możejek na Litwie. Każda z tych akwizycji wymagała wysiłku, by wyprowadzić ją na prostą, choć w momencie zakupu prognozy były pozytywne. Sparzyliśmy się i dziś nie planujemy ekspansji zagranicznej, chyba że nadarzy się okazja zakupu stacji w Niemczech, bo ten biznes jest rentowny — zauważa Jacek Krawiec.

Ponadto ekspansja zagraniczna w branży paliwowej jest też dziś trudniejsza niż kiedyś. — Po pierwsze, na świecie narasta protekcjonizm, o czym świadczy choćby przypadek Argentyny (tamtejszy rząd znacjonalizował spółkę YPF, kontrolowaną przez hiszpańskie przedsiębiorstwo Repsol — red.). A to oznacza rosnące ryzyko polityczne. Po drugie, mamy dziś do czynienia z rosnącą konkurencją kupujących, głównie sovereign funds, które mają głębokie kieszenie, a interesuje je zwłaszcza sektor energetyczny. Trudno z nimi konkurować — argumentuje Jacek Krawiec.

…inni przejmują…

— Jak zwiększamy wartość? Wypędzamy molocha! — podkreśla Andrzej Klesyk, prezes PZU, nawiązując do najnowszej kampanii reklamowej ubezpieczeniowego giganta. Jednak kiedy przychodzi do poważnej dyskusji, to w deklaracjach szefów największych firm sektora finansowego słychać raczej dramatyzm.

— Nie sposób nie zauważyć, że jesteśmy w okresie dramatycznych zmian. Europa pogrąża się w kryzysie, a jednocześnie sektor bankowy jest na naszym kontynencie zbyt duży. Nic dziwnego, że formułę „too big to fail” zastępuje się teraz formułą „too big to save”. Nie starczy budżetów narodowych, żeby ratować banki. Uważam, że nasz sektor powinien się skurczyć mniej więcej o połowę. Kto przetrwa? Ci, którzy zdołają zbudować wartość — uważa Sławomir Sikora, prezes Banku Handlowego. W gronie tych ostatnich widzi się najwyraźniej Mateusz Morawiecki, prezes Banku Zachodniego WBK. Słychać u niego optymizm.

— Nasza strategia wzrostu nie zmieniła się zasadniczo po zmianie właściciela przed dwoma laty (nowym właścicielem jest hiszpański Santander — red.) Zwiększyły się za to możliwości akwizycyjne, co wykorzystujemy. Jesteśmy w procesie łączenia się z Kredyt Bankiem, więc czeka nas integracja, poprawa efektywności i ekspansja. Uważam, że w Polsce wciąż jest pole do wzrostu — poziom ukredytowienia przedsiębiorstw jest stosunkowo niski, a kredyt łatwo dostępny — podkreśla Mateusz Morawiecki. Na przejęcia stawia też PZU, ale nie w kraju. I ma pretensje do UOKiK

— Widzę wiele dźwigni wzrostu — kosztowe, bilansowe, etc. Moim zdaniem musimy jednak przejść do bardziej wyrafinowanych sposobów. Chętnie byśmy coś kupili w Polsce, ale nie możemy — nie zgodzi się na to urząd antymonopolowy. Stąd moje przekonanie, że regulatorzy często nie działają tak, by zapewnić wzrost wartości krajowych firm — uważa Andrzej Klesyk.

…i spierają się o pryncypia

Prawdziwy spór rozgorzał między uczestnikami sopockiej dyskusji, gdy weszła ona na poziom teorii i filozofii. Koniec instytucji giełdy obwieścił bowiem Andrzej Herman, dziekan kolegium zarządzania nauk o przedsiębiorstwie SGH.

— Kapitalizm giełdowy odchodzi do lamusa, giełdy też są w fazie schyłkowej. Pojawia się za to paradygmat tworzenia wartości dla interesariuszy — uważa Andrzej Herman. Sceptycznie ocenia tę koncepcję Jacek Krawiec.

— Nie wierzę, że pokolenie, które zbudowało dzisiejszy system finansowy, ze wszystkimi jego wadami, nagle zapomni o idei osiągania zysku. Może to się uda za kilkadziesiąt lat. To raczej zadanie dla naszych dzieci — konstatuje Jacek Krawiec.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: GRA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu