Czytasz dzięki

Spożywcy czują smak Wietnamu

Mleko, ryby, skrobia — to główne produkty wysyłane z Polski. Część zostaje na miejscu, część jedzie dalej. Perspektywy są ogromne, a producenci — ostrożni

O potencjale Wietnamu słychać w wielu przemysłach — 90 mln mieszkańców i bogacąca się klasa średnia, członkostwo w ASEAN, co daje dostęp do kolejnych rynków, a do tego podpisana umowa o wolnym handlu z UE (na której wejście w życie poczekamy jeszcze dwa lata) — to tylko niektóre zalety Wietnamu. Kraj przyciąga kolejne branże — niedawno zadebiutowały tu m.in. kosmetyki firmy Oceanic, a dystrybutora w Wietnamie ma AGD Amiki, ale za połowę eksportu odpowiadają spożywcy. I nie tracą dynamiki.

Przez Wietnam do Japonii

W ubiegłym roku Polska wyeksportowała do Wietnamu towar za 848 mln zł, a zaimportowała stamtąd za 5,7 mld zł. Eksport ryb znad Wisły od kilku lat przekracza 100 mln zł rocznie, ale sprzedaż produktów mleczarskich i skrobi wystrzeliła dopiero ostatnio. Jeszcze w 2013 r. sprzedaliśmy ich za 32 mln zł — głównie mleka, śmietany i serwatki, a w ubiegłym — za ponad 134 mln zł. W przypadku skrobi ziemniaczanej to odpowiednio 14,6 mln zł i 35,7 mln zł.

— Ryby sprzedawane na tamten rynek trafiają do dalszego przetwórstwa. Wietnamczycy nie polubili nagle ryb europejskich, ale je odmrażają i odpowiednio tną, a następie reeksportują do Japonii na sushi. Jest to więc podwójny reeksport, bo łososie [zdecydowana większość rybnego eksportu do Wietnamu — red.] też są przecież przez nas importowane — tłumaczy Bogusław Kowalski, prezes Graala.

Przyznaje, że pojawiały się pomysły, by ryby odpowiednio przetwarzać w Polsce i wysyłać bezpośrednio na japoński rynek.

— Mimo że byłyby wyższej jakości, bo mrożone tylko raz, a koszty spadłyby w wyniku pominięcia jednego etapu, to nie jesteśmy w stanie konkurować z wietnamskimi kosztami pracy, więc to się nie opłaca — dodaje Bogusław Kowalski. Choć widzi w Wietnamie potencjał, to dla rybnego przetwórstwa najlepsza jest, jego zdaniem, w tym regionie Japonia.

— Dostępność ryb w Wietnamie i jego okolicach jest ogromna, więc opłaca się wozić niszowe kategorie pod konkretną produkcję, np. sushi, albo bardzo tanie ryby. Więcej miejsca dla siebie widzimy w Japonii, gdzie wybór wprawdzie także jest szeroki, ale statystykispożycia też są imponujące. Polak je średnio 13 kg ryb i owoców morza rocznie, a Japończyk 72 kg — mówi szef Graala.

Kraj mlekiem płynący

Z wietnamskiego rosnącego apetytu skorzystali mleczarze.

— Mleko można dzisiaj sprzedać tylko w Azji i Afryce, więc o Wietnam, ale też Singapur, Indonezję, Filipiny itd. walczą wszyscy. Każdy sprzedany kontener cieszy, ale eksport produktów mleczarskich na poziomie ponad 130 mln zł nie jest wynikiem, który ratuje branżę po rosyjskim embargu i załamaniu światowych cen. Oczywiście walczmy, by sprzedawać tam jeszcze więcej — twierdzi Jan Dąbrowski, prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Łowiczu.

Wojciech Faszczewski, prezes skrobiowego Pepeesu, przyznaje, że w ostatnim roku coś się ruszyło na linii Polska — Wietnam.

— To ciekawy rynek z rosnącą konsumpcją coraz droższych produktów spożywczych. Do lokalnych makaronów i zup powszechnie używana jest skrobia tapiokowa. Jednak ich droższe wersje potrzebują skrobi ziemniaczanej. Przypuszczamy, że konsumenci stali się bardziej wymagający, i chcemy tę okazję wykorzystać — mówi szef Pepeesu. Od października 2015 r. wjeżdżać do Wietnamu mogą polskie jabłka. My od Wietnamczyków kupujemy m.in. kawę (w 2015 r. za ponad 342 mln zł) i pieprz (za 124 mln zł). Co ciekawe, eksport rybny idzie w obie strony — od nas płyną tam łososie, a z Wietnamu nad Wisłę docierają głównie filety z sumów i sumików.

Polska przewaga

Z opracowań Ministerstwa Rozwoju (MR) wynika, że Wietnamczycy będą najbardziej zwiększać wydatki w kolejnych latach w sektorach: edukacyjnym, rolno-spożywczym, farmaceutycznym i kosmetycznym. Polska przewaga to — według MR — relatywnie niska cena przy jednoczesnym dobrym postrzeganiu kraju pochodzenia jako zachodniego. Barierą jest słabo rozwinięty system dystrybucji towarów — brakuje hurtowni, a produkty rozwożone są po sklepach w małych partiach przez handlarzy. Dlatego eksport z Polski do Wietnamu jest zdominowany przez Wietnamczyków mieszkających w Polsce, korzystającym z powiązań rodzinnych.

90 mln Tyle ludności ma Wietnam. Tak duża liczba potencjalnych konsumentów przyciąga kolejnych producentów.

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 7.08.2015 r.

OBIECUJĄCO: Polskie firmy sporo sobie obiecywały po podpisaniu unijnej umowy o wolnym handlu z Wietnamem, zgodnie z którą zniknie docelowo 99 proc. taryf celnych. Umowa ma wejść w życie na przełomie 2017 i 2018 r.

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 29.03.2016 r.

ROSNĄCO: W Wietnamie zadebiutował niedawno m.in. pomorski producent kosmetyków AAA — firma Oceanic. Statystyczny mieszkaniec Wietnamu przeznacza na kosmetyki tylko 5 USD w ciągu roku, ale rosnąca klasa średnia przyciąga międzynarodowe koncerny.

 

Top eksportu do Wietnamu

1 Produkty mleczarskie za 134,3 mln zł, w tym mleko i śmietana za 79 mln zł oraz serwatka za 54 mln zł

2v Ryby i skorupiaki za 123,8 mln zł, w tym głównie filety z łososia (108 mln zł)

3 Produkty przemysłu młynarskiegoza 36,5 mln zł, w tym skrobia ziemniaczana za 35,7 mln zł

4 Pozostałości i odpady przemysłu spożywczego za 71,3 mln zł, w tym 69,7 mln zł mąki, mączki, granulki z mięsa i podrobów, skwarki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane