Spożywczy broker gra w otwarte karty

opublikowano: 14-04-2015, 00:00

Pomysł na biznes: Foodcom buduje w Polsce platformę brokerską dla rynku spożywczego. Zaczyna od branży mleczarskiej i oleju palmowego

Aleksander Paciorkiewicz, założyciel firmy Foodcom, twierdzi, że w Polsce często zdarza się, że zakłady produkcyjne, działające w branży spożywczej, nawet zlokalizowane w sąsiadujących miejscowościach, handlują ze sobą poprzez zagranicznych pośredników, tracąc przy tym na wysokich prowizjach.

Polscy producenci spożywczy nie wykorzystują w pełni swojego potencjału eksportowego — twierdzi Aleksander Paciorkiewicz, założyciel spółki Foodcom. Sam chce to zmienić, wprowadzając do tego sektora formułę brokerską.
Zobacz więcej

BROKER DLA EKSPORTU:

Polscy producenci spożywczy nie wykorzystują w pełni swojego potencjału eksportowego — twierdzi Aleksander Paciorkiewicz, założyciel spółki Foodcom. Sam chce to zmienić, wprowadzając do tego sektora formułę brokerską. SZYMON ŁASZEWSKI

Wspierany przez inwestorów związanych z branżą zdecydował więc, że sam utworzy sieć kontaktów i zbuduje platformę brokerską, która będzie bardziej konkurencyjna dla krajowych firm, a przy okazji pozwoli zarobić również jemu.

Broker na krajowym rynku

Własną spółkę założył w październiku 2014 r., wykorzystując wcześniejsze doświadczenia zawodowe, zdobyte w pracy u zagranicznego pośrednika z rynku spożywczego. Teraz przedstawicieli krajowego sektora, głównie mleczarskiego, próbuje przekonać do innego, niż powszechnie stosowany na rynku, modelu rozliczeń. Jego zdaniem — bardziej efektywnego.

Obecnie pośrednicy kupują od producenta towar i sprzedają go dalej, nie ujawniając przy tym wysokości pobieranych prowizji. Aleksander Paciorkiewicz postanowił „odsłonić” kulisy takich transakcji. Jego firma kojarzy kupujących ze sprzedającymi, ale pobiera prowizję, której wysokość jest znana obu stronom.

— To jest gra w otwarte karty. Nie mam problemu z ujawnieniem, kto jest dostawcą czy odbiorcą towaru. Negocjuję stawki sprzedaży i kupna, za co pobieram prowizję, ale w moim przypadku może być ona nawet o połowę niższa od stawek wymaganych przez zagranicznych brokerów. Mam też klientów, z którymi rozliczam się według z góry ustalonych, stałych prowizji; takie rozwiązanie wypracowaliśmy np. z dwiema estońskimi firmami. W wielu kwestiach jestem otwarty na negocjacje — wyjaśnia Aleksander Paciorkiewicz.

Twierdzi, że rynek mleczarski w Polsce charakteryzuje się znacznym rozproszeniem, poza kilkoma dużymi wytwórcami. Działa na nim wiele mniejszych, lokalnych firm, które same nie mają dostępu np. do zagranicznych rynków zbytu. Często brakuje im też wyszkolonej kadry, która mogłaby inicjować i nadzorować działalność eksportową.

— Tym bardziej na polskim rynku producentów spożywczych jest wiele miejsca dla pośredników — dodaje Aleksander Paciorkiewicz.

W nowym modelu

Dotychczas firma Foodcom zdołała nawiązać współpracę z europejskimi producentami mleczarskimi, np. Friesland Campina czy Arla Foods; w Polsce natomiast współpracuje ze spółkami: Mlekovita, Mlekpol, Łowicz. Firma obsługuje również producentów olejów (np. Olenex) oraz pasz (Van Drie Group). Podliczając: za pośrednictwem Foodcom już zawarto transakcje o łącznej wartości 200 mln zł i sprzedano ponad 40 tys. ton produktów spożywczych.

— Produkty mleczarskie czy olej ani w Polsce, ani w Europie nie są notowane na żadnej giełdzie towarów, w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, gdzie funkcjonuje Chicago Board of Trades. Dostrzegam w tym szansę dla siebie — wszedłem w niezagospodarowaną dotychczas niszę rynkową — dodaje Aleksander Paciorkiewicz.

Właściciel Foodcom chciałby w przyszłości rozszerzyć zakres swojej działalności.

— Schemat handlu jest podobny dla większości powszechnych artykułów spożywczych, nie widzę więc przeszkód, by rozszerzyć koncept na kolejne segmenty rynku. Na początku skupiam się jednak na dwóch typach produktów: przetwory mleczne i olej palmowy — zaznacza Aleksander Paciorkiewicz.

Spółka współpracuje obecnie głównie z firmami z Polski, z Niemiec i Holandii. Planowane jest jednak wprowadzenie biznesu na kolejne rynki, np. meksykański czy amerykański; firma próbuje też rozwijać kontakty z kontrahentami z Kazachstanu.

— Myślę też nad budową platformy online, ponieważ dziś cały handel przenosi się do internetu. Choć w sektorach, w których działam, przebiega to dość wolno, jednak takich zmian niebawem będzie już oczekiwało od nas młode pokolenie właścicieli czy osób zarządzających zakładami produkcyjnymi. Ale na razie to dopiero pomysł — wyjaśnia Aleksander Paciorkiewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy