Sprawa KGHM podzieliła dolnośląską Platformę

Ewa Szczecińska
opublikowano: 2008-10-20 07:07

To, że przeciw prywatyzacji KGHM protestuje SLD, nie powinno dziwić. Ale dwugłos w PO jest co najmniej zastanawiający.

Niedawno Tomasz Misiak, senator Platformy Obywatelskiej, pogroził załodze Polskiej Miedzi, że jeśli nie zrezygnuje z podwyżek i nie pozwoli zarządowi spółki na wprowadzenie koniecznych reform, firmę może czekać prywatyzacja. Zasugerował, że skarb państwa mógłby sprzedać prawie 42-procentowy pakiet akcji funduszom emerytalnym.

We własnym imieniu
Słowa wrocławskiego senatora wywołały burzę komentarzy. Temat prywatyzacji został poruszony na posiedzeniu sejmowej komisji skarbu. Niepokój o przyszłość Polskiej Miedzi zapanował też w kręgach PO. Okazuje się, że niektórzy politycy rządzącej partii nie podzielają głosu swojego kolegi z Senatu. Od wypowiedzi o wyjściu skarbu państwa z KGHM stanowczo odcina się Norbert Wojnarowski, poseł z Zagłębia Miedziowego z ramienia PO.

— Mam pewność, że mój partyjny kolega nie mówił o prywatyzacji KGHM w imieniu rządu, ale wyraził jedynie własną opinię. Jako członek komisji skarbu nie mam potwierdzenia, aby rząd miał wobec tej spółki takie plany. Osobiście sprzeciwiłbym się im — mówi poseł Norbert Wojnarowski.

Forma nacisków
Taki dwugłos nie dziwi posła Ryszarda Zbrzynego z SLD, który od lat może liczyć na duże poparcie górników z Zagłębia Miedziowego. Lewicowy poseł kieruje w KGHM dużym Związkiem Zawodowym Pracowników Przemysłu Miedziowego (ZZPPM). Jego zdaniem, sprawa jest jednoznaczna.

— Przypomina mi to sytuację sprzed wyborów, gdy Donald Tusk przyjechał do Lubina ratować kandydatów Platformy po tym, jak jeden z jej działaczy obiecał dalszą prywatyzację KGHM. Dziś górnicy dobrze pamiętają obietnice Tuska, że jego rząd nie podejmie takich działań. Wyrok wyborców może być bardzo sprawiedliwy, stąd sprzeciw posła Wojnarowskiego, który marzy o kolejnej kadencji w Sejmie — ocenia poseł Ryszard Zbrzyzny.

Dodał, że obecne wypowiedzi polityków PO dotyczące KGHM nie są jedynie swobodną oceną sytuacji w tej spółce, lecz raczej przybierają formę nacisków na prezesów koncernu.

— Uważam, że to łamanie prawa. KGHM to spółka giełdowa i nie może być tak, że z jednej strony wmawia się nam próby jej odpolitycznienia, a z drugiej wymusza określone działania na władzach koncernu. To sprawa dla prokuratora i Komisji Nadzoru Finansowego. Zastanawiam się nad złożeniem doniesienia w tej sprawie — podsumowuje Ryszard Zbrzyny.

Tymczasem kurs KGHM dalej martwi inwestorów. W piątek na zamknięciu za akcję płacono 27,50 zł, po spadku o 4 proc.