Wpadka „bezpiecznego” funduszu inwestycyjnego obligacji krajowych (SEB2) otworzyła puszkę Pandory. Przypomnijmy, że we wrześniu wyszło na jaw, że w aktywach są papiery, których wartość zależy od koniunktury na rosyjskim rynku finansowym. Na tamtejszym rynku był prawdziwy dramat, więc wartość jednostki „bezpiecznego” SEB2 w miesiąc zjechała o prawie 9 proc. !!!
Sprawdziliśmy, czego mogą się spodziewać klienci pozostałych, krajowych Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych. Wysłaliśmy do wszystkich liczących się graczy pytanie: „czy mają w portfelach funduszy (w tym bezpiecznych) instrumenty finansowe związane z amerykańskim lub rosyjskim rynkiem finansowym”.
Nasza sonda była dla funduszy swego rodzaju testem wiarygodności. Czy go zdały? W niepewnych czasach spodziewaliśmy się, że TFI będą chciały maksymalnie wykorzystać każdą szansę do komunikacji ze zdenerwowanymi ostatnią sytuacją klientami. Czytelnicy powinni ocenić sami, czy odpowiedzi ich satysfakcjonują.
Odpowiedzi, które otrzymaliśmy od krajowych TFI, były różne. Na przykład przedstawiciele m.in. TFI PZU zapewniają, że nie ulokowali ani grosza w amerykańskie „dopalacze”. Choć przyznają, że otrzymywali takie oferty, które były „atrakcyjnie” oprocentowane. Do zagranicznych funduszy SICAVs, w których portfelach są aktywa mające ekspozycję na rynek rosyjski lub amerykański przyznał się m.in. Millenium TFI. Ryzykowne papiery ma też PKO/Credit Suisse TFI. Nie brakuje TFI (na przykład KBC TFI czy DWS TFI), które poinformowały, że nie odpowiedzą nam na tak postawione pytanie, bo informacje o które prosimy objęte są tajemnicą.
Sprawdź, co mają do powiedzenia w sprawie „toksycznych” aktywów
przedstawiciele prawie wszystkich działających w Polsce Towarzystw m.in. ING
TFI, SEB TFI, Noble Bank TFI, AIG TFI, Pioneer TFI. Więcej w jutrzejszym „Pulsie
Biznesu” i portalu Pb.pl.