Spróbuj dotrwać do ostatniej kropki

Gdy arcybiskup z przeszłością w branży naftowej zaczyna promować instrukcję obsługi mediów społecznościowych, to wiedz, że coś się dzieje.

Instrukcje obsługi są zwykle przeraźliwie nudne, do bólu oczywiste i oderwane od rzeczywistości, ale na ogół ratują życie. Nie wiem, czy wiele jest osób, które czytają instrukcje obsługi swojego nowego iPhone’a, Galaxy S10 czy jakiegoś Huaweia. Tym bardziej nie przeglądamy przepastnych regulaminów portali społecznościowych. Najczęściej człowiek bierze coś na intuicję. Kościół Anglii przygotował tzw. cyfrową kartę, czyli zbiór przykazań dostosowanych do nowej internetowej rzeczywistości. Karta kojarzy mi się z instrukcją obsługi, choć może właściwszym słowem byłby „samouczek”. Zamiast prawniczego bełkotu dostajemy lekki język niczym z ewangelii, skupione na emocjach informacje, o których można zapomnieć, przesuwając szybko placem po dotykowym ekranie. To dobre dla wierzących, żeby nie byli hipokrytami, ale w pewnym sensie cenne także dla niewierzących, bo dobra wiedza zawsze raduje. Letni jak zwykle przejdą obok.

Pakiecik z internetowym dobrem zaprezentował arcybiskup Canterbury Justin Welby (na zdjęciu), czyli zwierzchnik Wspólnoty Anglikańskiej, składającej się z Kościołów tej tradycji rozsianych po świecie. Zrobił to nietypowo, bo podczas rozmowy z menedżerką Facebooka w brytyjskiej siedzibie portalu. Facebook może bez ustanku trenować algorytmy, żeby wyczuliły się na zło, dodawać tysiące moderatorów, ale, jak widać, sięga też dalej. Welby to zresztą dość nietypowy arcybiskup. Nim został duchownym, zarządzał naftowymi biznesami i był wziętym menedżerem.

Jeśli logując się do mediów społecznościowych, zaczynasz myśleć, że wszystko ci wolno, lepiej wydrukuj sobie poniższą listę wskazówek z cyfrowej karty, przywieś na ściance w swoim open spasie lub ustaw jako tapetę w smartfonie. Do karty dodano przewodnik zawierający wskazówki, jak być dobrym człowiekiem w mediach społecznościowych. Tak, mnie też się wydaje, że OLX.pl, który ostatnio wypuścił całkiem niezłą kampanię na ten temat, może mówić, że wyprzedził Kościół. Anglikanie uważają, że w sieci szybciej wypływa z nas to, co negatywne, i pozwalamy sobie na więcej niż w rozmowie face to face. Łatwiej kliknąć, niż przywalić komuś w twarz. Można podpisać się pod kartą i podzielić się jej treścią z innymi. To łatwizna. Gorzej wcielić podpowiedzi w życie i pamiętać o nich za każdym razem, gdy ktoś pobudza w człowieku pragnienie hejtu, a ciśnienie rośnie podczas przeglądania wpisów znajomych. W pędzie życia bez opamiętania przesyłamy głupie i szkodliwe pseudonewsy albo po prostu chcemy się poczuć ważni, więc mieszamy kogoś z błotem. Poniżej zaproponowane przez anglikanów zasady. Rozwinięcia dodałem od siebie.

1646e18c-8c31-11e9-bc42-526af7764f64
Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Prawda – sprawdzaj, w co klikasz „udostępnij” i „lubię to” i czy korzystasz z dobrych źródeł. Fake newsy obrażają przede wszystkim ciebie samego.

Uprzejmość – nie wszyscy muszą się z tobą zgadzać, a ty nie musisz mieć tego samego zdania co inni, ale klasę trzeba mieć. Poza tym jak cię czytają, tak cię widzą.

Przyjazny język – nie bądź chamem, który myli brak kultury osobistej z siłą i wyczynowością życiową. Daj sobie i innym jakąś szansę na niebycie gburem.

Inspiracja – podobno ludzie wolą mówić o złych rzeczach zamiast o tych dobrych. Idź pod prąd i inspiruj, ale bez tandety, plastikowych uśmiechów, wyrachowania i nie na niskim procencie szczerości.

Wspólnota – a gdyby tak pomyśleć, że wszyscy jesteśmy rodziną? Jasne, to trudna rodzina, ale zawsze rodzina. Trzeba ze sobą gadać, wyjaśniać niejasności i mieć dużo, naprawdę dużo cierpliwości.

Ochrona – reaguj, jeśli widzisz, że komuś dzieje się krzywda, nie bądź bezczynny, a szczególnie broń tych najmniejszych.

Podobno najgorszą robotę na świecie mają teraz osoby, które przedzierają się przez pokłady podejrzanych i niebezpiecznych treści umieszczanych w mediach społecznościowych. Tacy moderatorzy dostają do sprawdzenia toksyczne posty, zdjęcia i filmiki, a następnie muszą zdecydować, czy konkretny materiał należy usunąć. Nie chodzi o niewinne żarty, kiepski humor czy głupkowate wpisy. To zetknięcie z tym, co najgorsze w człowieku. Internet puszcza to w świat. Hejt, mowa nienawiści, fake newsy – pierwsze z brzegu internetowych grzechów. Tak, wiem… Mówią i piszą o tym wszyscy. Przestrzegają, alarmują, nawołują, naświetlają, jak się da. Temat mógł się już znudzić. Przerobiono go na wszystkie sposoby, jakby taka była taktyka „ciemnych mocy”. Byśmy się najedli, przejedli i mieli mdłości, gdy tylko usłyszymy słowa „hejt” i „fake news”. Temat przewałkowany w każdy możliwy sposób staje się w końcu oswojony, znajomy i po prostu nudny, jak ta instrukcja obsługi, którą wszyscy wyrzucają do kosza, albo regulaminy, których nikt nie czyta. Wyłączamy się i niewiele się zmienia, bo przecież już wszystko powiedziano, napisano i opublikowano. Mam nadzieję, że tym razem jest inaczej i dotrwaliście do tej kropki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Felieton Łukasza Ostruszki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy