Sprzedawcy biżuterii mają swoje pięć minut

Magadalena Brzózka
03-11-2008, 14:13

Przedstawiciele większości branż załamują ręce, ale nie jubilerzy. Polacy chętnie inwestują w złoto i biżuterię.

Branża jubilerska ma szansę na rekordowy, czwarty kwartał. Najlepiej o tym wiedzą przedstawiciele trzech największych firm biżuteryjnych z Poznania: Apart, Yes i należący do giełdowej grupy  Vistula Wólczanka, W.  Kruk.

— Nie spodziewaliśmy się takiego popytu w tak niepewnym dla gospodarki czasie. Okazało się jednak, że Polacy traktują złoto jako bezpieczną lokatę kapitału. Naiwnością byłoby jednak ignorowanie kryzysu — mówi Krzysztof Madelski, prezes firmy Yes.

Negatywnych zmian, w związku ze światowym załamaniem gospodarki, na razie nie odczuł również Wojciech Kruk, założyciel W. Kruka.

— Zauważamy większe niż jeszcze kilka miesięcy temu, zainteresowanie brylantami. Myślę, że część Polaków, przestraszona niebezpiecznymi lokatami, w ten sposób chroni swój majątek — mówi Wojciech Kruk.

Kryzysoodporni?
Według szacunków w ubiegłym roku wartość polskiego rynku jubilerskiego wyniosła 1,7 mld zł. Tegoroczna prognoza zakładała 15-procentowy wzrost. Jest realna?

— Jestem spokojny o realizację prognoz, zarówno jeśli chodzi o naszą firmę, jak i całą branżę, bo zahamowanie popytu jeśli w ogóle, to dotrze do nas z opóźnieniem, pewnie w pierwszym kwartale przyszłego roku — twierdzi Krzysztof Madelski.

Yes na koniec tego roku liczy na 140 mln zł obrotu i 9 mln zł zysku netto.

Spadków nie przewiduje też największy gracz na rynku, Apart, który w ubiegłym roku miał 313 mln zł przychodów i według nieoficjalnych informacji ponad 30 mln zł zysku.

— Zbliża się okres świąteczny, który zawsze jest dla branży jubilerskiej bardzo pomyślny — mówi Piotr Rączyński, prezes Apartu.

O wynikach na razie nie chcą mówić przedstawiciele W. Kruka.

— Grudzień jest najważniejszym miesiącem i wtedy się tak naprawdę okaże, czy spowolnienie dotknęło nas czy faktycznie ominęło — mówi Wojciech Kruk.

(Nie)poprawni optymiści
Mimo respektu do rynku, poznańscy jubilerzy patrzą w przyszłość przez różowe okulary.

— W porównaniu z innymi branżami, rynek jubilerski jest daleki od nasycenia, więc trochę niezależnie od zewnętrznej sytuacji przez kilka lat konsumpcja będzie rosnąca — mówi Krzysztof Madelski.

— Nawet jeśli gospodarka zwolni, to przez kilka kolejnych lat przychody jubilerów będą rosły ponad rynek, bo w Polsce nadal jest to niszowa branża — mówi Wojciech Kruk.

A jeśli klienci zaczną jednak zaciskać pasa?

— Wprowadzimy nowe, tańsze linie biżuterii — mówi Krzysztof Madelski, prezes Yes.

Do końca roku w Polsce ma działać 73 salonów z logo Yes, a rocznie ma przybywać po kilkanaście sklepów. Z kolei W. Kruk, który w ubiegłym roku miał 123 mln zł przychodów, 15,2 mln zł zysku i 52 salony, rozważa wprowadzenie drugiej, tańszej marki i sieci z biżuterią. Zarząd firmy Apart, która ma 125 salonów, nie szykuje nowości, planuje jak dotąd nadal otwieranie kilkunastu placówek rocznie i jedyne zagrożenie realizacji planów widzi w nieterminowym oddawaniu centrów handlowych do użytku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magadalena Brzózka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Media / Sprzedawcy biżuterii mają swoje pięć minut