Sprzedawcy leków pozwą skarb

Agnieszka Berger
opublikowano: 19-11-2009, 00:00

Pokrzywdzeni właściciele punktów aptecznych zażądają odszkodowania. Będą pierwsi. Mogą wywołać lawinę.

Nowa ustawa o pozwie zbiorowym to dla małych firm szansa, by skutecznie walczyć z systemem

Pokrzywdzeni właściciele punktów aptecznych zażądają odszkodowania. Będą pierwsi. Mogą wywołać lawinę.

178 zapowiedzi wystąpienia z pozwem zbiorowym przeciwko skarbowi państwa dostarczyli wczoraj do Ministerstwa Zdrowia (MZ) przedstawiciele Izby Gospodarczej Właścicieli Punktów Aptecznych i Aptek (IGWPAiA)

— Tyle udało nam się zebrać w ciągu kilku dni. Codziennie spływa kilkadziesiąt kolejnych. Spodziewamy się więc, że to jeszcze nie koniec, bo w Polsce działa łącznie 1,4 tys. punktów aptecznych —mówi Paweł Klimczak, prezes IGWPAiA.

Mali sprzedawcy leków zorganizowali się błyskawicznie w odpowiedzi na rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie listy leków dopuszczonych do sprzedaży w ich placówkach. Ich zdaniem, nowe przepisy są pełne wad, które świadczą albo o niekompetencji urzędników, albo zbyt silnych wpływach konkurencyjnego lobby aptekarzy. Izba powstała miesiąc temu, natychmiast po ogłoszeniu spornego rozporządzenia, i już szykuje się do pierwszego w historii polskiego prawa pozwu zbiorowego.

— Czekamy tylko na wejście w życie ustawy, która wprowadzi tę instytucję. Jest już uchwalona przez Sejm, a przed decyzją Senatu. W dniu, w którym nowe przepisy zaczną obowiązywać, pozew trafi do sądu — zapowiada mecenas Wojciech Kozłowski, partner w kancelarii Salans, która reprezentuje IGWPAiA w sporze z urzędnikami.

Broń do ręki

Przedstawiciel Salansa dodaje, że pozew zbiorowy może wywołać prawdziwą rewolucję w relacjach między państwem a drobnymi przedsiębiorcami.

— Dotychczas poszkodowani nie mieli możliwości występowania wspólnie. Dlatego najczęściej rezygnowali z walki przeciwko krzywdzącym regulacjom wprowadzonym przez urzędników. Nowa ustawa to dla nich ogromna szansa — podkreśla Wojciech Kozłowski.

Jedną z zalet pozwu zbiorowego jest możliwość dołączenia do niego kolejnych poszkodowanych w czasie trwania postępowania. Może się więc okazać, że łączne odszkodowanie, którego będą domagać się od skarbu państwa właściciele punktów aptecznych, sięgnie nawet kilkudziesięciu milionów złotych. Na razie przedstawiciele izby tylko z grubsza szacują straty.

— Miesięczne obroty przeciętnej placówki to 60-100 tys. zł. Nowe rozporządzenie, które eliminuje ze sprzedaży w punktach aptecznych bardzo liczną grupę popularnych leków — szczególnie OTC, czyli bez recepty — spowodowało ich spadek o 30-40 proc. Dla niektórych przedsiębiorców to może oznaczać znacznie mniejsze zyski, dla innych nawet bankructwo — mówi Patryk Lubomski, członek zarządu IGWPAiA.

Sprzedawcy leków zarzucają resortowi zdrowia, że szkodzi nie tylko im, ale również pacjentom.

— Punkty apteczne istnieją z reguły w małych miejscowościach, w których zastępują apteki. Wyeliminowanie ze sprzedaży popularnych leków oznacza więc, że część pacjentów w ogóle nie będzie miała do nich dostępu lub będzie on bardzo utrudniony — podkreśla Paweł Klimczak.

Lista absurdów

Zdaniem izby i Salansa, nowe przepisy są sprzeczne z konstytucją, bo ograniczają swobodę działalności gospodarczej, co państwo może zrobić tylko w drodze ustawy i wyłącznie ze względu na ważny interes publiczny. W dodatku z zachowaniem vacatio legis.

— MZ nie dysponuje żadnymi statystykami, które wskazywałyby, że nabywanie leków w punktach aptecznych jest dla pacjentów bardziej niebezpieczne niż w aptekach. Poza tym z nowelizacją rozporządzenia urzędnicy spóźnili się aż o rok. W tym okresie nie obowiązywały żadne ograniczenia i nic złego się nie stało — argumentuje Patryk Lubomski.

Przedstawiciele izby zwracają też uwagę na sprzeczność rozporządzenia z ustawą o finansowaniu świadczeń zdrowotnych przez państwo, a przede wszystkim — ze zdrowym rozsądkiem, o czym świadczą liczne absurdy nowego rozporządzenia, w którym do obrotu dopuszczono m.in. większe dawki niektórych leków, eliminując z handlu te same preperaty w mniejszych porcjach (np. Singulair). Punkty apteczne mogą również sprzedawać mocny Gripex Noc pakowany po 12 szt., a w opakowaniach liczących 6 tabletek już nie. Jak twierdzi izba, takich przykładów jest wiele.

Agnieszka

Berger

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy