Sprzedawcy prądu ruszyli w teren

Nie możemy sobie pozwolić na wstrzymanie sprzedaży — słyszymy od Hermes Energy Group. Sprzedawcy prądu wracają na rynek, mimo prawnego chaosu

10 tys. klientów chce pozyskać Hermes Energy Group (HEG) w pierwszym roku współpracy z klubem Legia Warszawa. Niezależny sprzedawca gazu i prądu uruchomił wczoraj ofertę obejmującą oba te produkty. Oferuje je pod marką „1916 energia”, nawiązującą do daty powstania Legii.

Wielu sprzedawców prądu wstrzymało sprzedaż, ale nie Hermes Energy
Group, którym kieruje Piotr Kasprzak. We współpracy z Legią firma powalczy o
warszawskiego klienta.
Zobacz więcej

PRĄD DLA KIBICA:

Wielu sprzedawców prądu wstrzymało sprzedaż, ale nie Hermes Energy Group, którym kieruje Piotr Kasprzak. We współpracy z Legią firma powalczy o warszawskiego klienta. Fot. ARC

— Nasza współpraca została zaplanowana na trzy lata. Oferujemy prąd za 223 zł/ MWh, czyli o 19,16 proc. taniej niż podmiot dominujący na warszawskim rynku. Gaz będzie kosztował 96,99 zł/MWh, czyli o około 6 proc. mniej niż cena proponowana przez podmiot dominujący — mówi Piotr Kasprzak, członek zarządu HEG.

W Warszawie pierwsze skrzypce w prądzie gra niemiecka firma Innogy (dawne RWE), która jednocześnie jest właścicielem sieci dystrybucyjnej. Ma około miliona klientów. W zeszłym roku za podgryzanie Innogy wzięła się państwowa firma PGE, która uruchomiła markę Lumi, wyłącznie dla mieszkańców Warszawy. Nie udało nam się dowiedzieć, ile ma dziś klientów ani czy aktywnie o nich walczy.

Sprzedawca na musie

Wejście HEG do gry o Warszawę zwraca uwagę z dwóch powodów. Po pierwsze, firma rusza z ofensywą w momencie, w którym chaos legislacyjny, wynikający z ustawy uchwalonej 28 grudnia 2018 r., która obowiązuje od 1 stycznia, skłania większość firm energetycznych do wstrzymania sprzedaży. Celem ustawy jest zamrożenie rachunków za prąd, ale jej tekst jest tak niedbały, że interpretować można go na wiele sposobów. Brakuje też rozporządzenia wykonawczego, nad którym pracuje Ministerstwo Energii, ponadto trwają konsultacje z Komisją Europejską. Nie ma pewności, czy nowa ustawa jest zgodna z unijnymi przepisami.

— Nie możemy sobie pozwolić na wstrzymanie sprzedaży. Dla nas najważniejsza jest budowa portfela. Zakontraktowaliśmy już zresztą energię na potrzeby sprzedaży pod marką „1916 energia” — mówi Piotr Kasprzak.

Przyznaje jednak, że chaos legislacyjny wpłynął na opóźnienie ogłoszenia współpracy z Legią.

— Pracowaliśmy nad tym pomysłem od prawie roku i początkowo mieliśmy go ogłosić wraz z rundą jesienną. W drugim półroczu ceny energii jednak wystrzeliły, zaczęły się też dyskusje o rekompensatach. Teraz jesteśmy gotowi — twierdzi Piotr Kasprzak.

Z piłką do klienta

Drugim powodem, dla którego ruch HEG jest interesujący, jest jego chęć powalczenia o klienta detalicznego. Dane Urzędu Regulacji Energetyki wskazują, że Polacy rzadko zmieniają sprzedawcę prądu.

— Na klienta indywidualnego nie działa standardowe podejście marketingowe. My stawiamy na budowę społeczności, na niestandardowe działania promocyjne — mówi Marek Kołtonik, dyrektor ds. marketingu HEG.

Pod szyldem „1916 energia” HEG i Legia będą więc organizować m.in. loterie i konkursy, a grafiki związane z piłką nożną pojawią się na fakturach za prąd.

Powrót na rynek

— Decyzja HEG wydaje się odważna. Rynek detaliczny zawsze był trudny, bo regulowany i subsydiowany. Dlatego robienie tu biznesu zawsze było trudniejsze niż w segmencie biznesowym. Teraz dochodzi jeszcze ryzyko legislacyjne — mówi Krzysztof Noga, doradca rynku energetycznego.

HEG nie jest jednak jedynym sprzedawcą, który to ryzyko akceptuje. Nasi rozmówcy wskazują, że u pośredników sprzedających prąd pojawiły się, po kilkutygodniowej przerwie, cenniki państwowej Energi.

„28 stycznia opublikowaliśmy nowy cennik, prowadzimy sprzedaż zarówno z dostawą na rok bieżący, jak i kolejne lata, i podpisujemy nowe umowy z klientami” — informuje nas również Enefit, działający w Polsce sprzedawca z Estonii.

Branża wskazuje też, że do kontraktacji wrócił Apax, ale nie udało nam się wczoraj z nim pogadać.

— Sprzedawcy są ostrożni, wyrywnych jest mało. Większość ma ofertę, ale aktywnie jej nie promuje — podkreśla jeden z naszych rozmówców. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy